Białoruskie portale internetowe prześcigają się w informowaniu o przygotowaniach do sylwestrowej nocy. Internetowy magazyn „My” zamieszcza niecodzienne relacje białoruskich polityków o tym, jak w przeszłości witali Nowy Rok.
Były szef białoruskiego parlamentu, dziś jeden z opozycyjnych działaczy, Stanisław Szuszkiewicz próbował w noc sylwestrową ukraść choinkę z lasu. Polityk zabłądził i ledwie żywy dotarł do domu tuż przed północą.
Z kolei były kandydat na prezydenta Sierhiej Hajdukiewicz tak nieszczęśliwie odpalił podczas kolacji sylwestrowej fajerwerki, że wszystkie rakiety i petardy poleciały w stronę gości. „Niewiele brakowało, aby doszło do tragedii” – wspomina Hajdukiewicz.
Natomiast opozycjonista Anatolij Lebiedźko chciał zaimponować swojej ukochanej i pojechał po nią wynajętymi saniami. Na dworze był siarczysty mróz i śnieżyca. Polityk przez wiele godzin błądził po bezdrożach, wreszcie ledwie żywy z licznymi odmrożeniami padł w ramiona wybranki.
Sekretarz Centralnej Komisji Wyborczej Nikołaj Łozowik wspomina, jak w szkole podstawowej przebrany za Dziadka Mroza rozdawał koleżankom i kolegom cukierki. Za dobre wypełnienie obowiązków dyrektor szkoły podarował mu kilogram karmelków. „Nigdy w życiu nie trzymałem w rekach takiej ilości cukierków” – mówi Łozowik.
Żona obecnego prezydenta Halina Łukaszenka wspomina, że w dzieciństwie wraz z mężem w sylwestrowy wieczór zagrała w przedstawieniu o Dziadku Mrozie. Aleksander Łukaszenka był Dziadkiem, a jego przyszła małżonka Śnieżynką.
IAR









_02.jpg)


















