24 lipca 1917 roku pod Krechowcami koło Stanisławowa Polski Pułk Ułanów, późniejszy 1. Pułk Ułanów Krechowieckich, pod dowództwem pułkownika Bolesława Mościckiego stoczył kilkugodzinny bój z wojskami niemieckimi i austro-węgierskimi.
Około 400 kawalerzystów przez ponad pięć godzin powstrzymywało znacznie liczniejszego przeciwnika, umożliwiając rosyjskiej piechocie i artylerii odwrót przez mosty na Bystrzycy Sołotwińskiej i Bystrzycy Nadwórniańskiej.
Starcie stało się jednym z najgłośniejszych czynów polskiej kawalerii podczas I wojny światowej. Po bitwie pułk zaczęto powszechnie nazywać „krechowieckim”. Nazwa ta została następnie utrwalona w tradycji 1. Pułku Ułanów Krechowieckich.
Polski pułk w rosyjskiej armii
Jednostka wywodziła się z dwóch szwadronów kawalerii Legionu Puławskiego, przekształconych następnie w dywizjon ułanów Brygady Strzelców Polskich. Choć formalnie pozostawała częścią armii rosyjskiej, miała wyraźnie polski charakter. Po rewolucji lutowej jej żołnierze odmówili złożenia przysięgi wymaganej przez rosyjski Rząd Tymczasowy.
25 marca 1917 roku ułani złożyli własną przysięgę na krucyfiks, ślubując „wierność idei walki o wolną Polskę”. Pułk został utworzony mimo początkowego sprzeciwu rosyjskiego Sztabu Generalnego. Dowództwo zaakceptowało jednak jego istnienie, ponieważ na tle ogarniętej rewolucyjnym rozkładem armii rosyjskiej polska jednostka wyróżniała się dyscypliną i zdolnością bojową.
Na dowódcę ułani wytypowali pułkownika Bolesława Mościckiego, doświadczonego kawalerzystę i weterana wojny rosyjsko-japońskiej. Kilka dni przed bitwą pułk znalazł się w Stanisławowie, gdzie chronił mieszkańców i magazyny przed grabieżami dokonywanymi przez maruderów cofającej się armii rosyjskiej.
Mieli zatrzymać nieprzyjaciela na godzinę
Sytuacja na froncie była krytyczna. Rosyjska 19. Dywizja Piechoty opuściła swoje stanowiska, odsłaniając południowe skrzydło sąsiedniej 11. Dywizji Piechoty. Jedyną drogę odwrotu stanowiły mosty na Bystrzycy Sołotwińskiej i Bystrzycy Nadwórniańskiej. Dowódca dywizji zwrócił się do ułanów o zatrzymanie przeciwnika przynajmniej przez godzinę, aby piechota i artyleria mogły wycofać się za rzeki.
Pułk liczył wówczas około 500 żołnierzy, z których około 400 służyło w szwadronach liniowych i uczestniczyło w działaniach. Jednostka nie posiadała artylerii ani karabinów maszynowych. Pułkownik Mościcki uznał, że próba prowadzenia długotrwałej walki ogniowej byłaby nieskuteczna. Postanowił zatem wykorzystać szybkość i siłę uderzenia kawalerii.
Szarże na niemiecką i austro-węgierską piechotę
Około godz. 15:30 polskie szwadrony ruszyły do natarcia. Drugi szwadron porucznika Zygmunta Podhorskiego zaatakował Krechowce, a za nim posuwał się trzeci szwadron rotmistrza Włodzimierza Sobieszczańskiego. Pierwszy szwadron pozostawał w odwodzie, natomiast czwarty zabezpieczał drogę prowadzącą w stronę Stanisławowa.
Ułani wdarli się do zabudowań wsi, gdzie napotkali piechotę wspieraną przez artylerię, samochód pancerny i karabiny maszynowe. Podczas walk kornet Ludomir Wysocki zdobył sprawny karabin maszynowy. Wobec nasilającego się ostrzału i przybycia nieprzyjacielskich posiłków Polacy musieli jednak cofnąć się na skraj Krechowiec.
Na innym odcinku czwarty szwadron ruszył przeciwko niemieckiej kawalerii, która nie przyjęła walki i wycofała się za własną piechotę. Polscy kawalerzyści znaleźli się następnie pod ostrzałem oddziałów austro-węgierskich, złożonych między innymi z żołnierzy bośniackich. Wspólna szarża pierwszego i czwartego szwadronu zmusiła przeciwnika do odwrotu.
Ułani podejmowali kolejne ataki i wysyłali patrole, które wiązały siły nieprzyjaciela oraz pozorowały przygotowania do następnych natarć. Zamiast zakładanej godziny powstrzymywali przeciwnika przez ponad pięć godzin. W tym czasie rosyjska 11. Dywizja Piechoty zdołała przejść przez mosty, które następnie ułani wysadzili pod niemieckim ostrzałem.
Krechowiecka legenda
Przeciwko około 400 polskim ułanom walczyło od 1500 do 2000 żołnierzy nieprzyjaciela. W bitwie zginął jeden polski oficer i 31 ułanów, a 46 żołnierzy zostało rannych. Pułk stracił także 106 zabitych lub rannych koni. Walki zakończyły się około godz. 20:00.
Choć starcie nie wpłynęło zasadniczo na przebieg I wojny światowej, miało duże znaczenie dla odradzającego się polskiego czynu zbrojnego. Ułani wykazali, że polska jednostka, zachowująca własną tożsamość i dyscyplinę, potrafi skutecznie walczyć mimo rozkładu armii rosyjskiej i znacznej przewagi przeciwnika.
Ławr Korniłow, który wkrótce po bitwie objął stanowisko naczelnego dowódcy armii rosyjskiej, przesłał pułkowi depeszę gratulacyjną. Ułani otrzymali liczne odznaczenia rosyjskie i francuskie, a sam Mościcki został uhonorowany francuskim Krzyżem Wojennym z palmą.
Po bitwie 1. Pułk Ułanów zaczęto powszechnie nazywać „krechowieckim”. Tradycję jednostki kontynuowano później w Wojsku Polskim, a Krechowce stały się symbolem odwagi, dyscypliny i wierności sprawie niepodległości.
Czytaj też: Bitwa pod Komarowem. Kawaleryjski „spektakl, jakiego Europa nie oglądała już nigdy więcej”
Kresy.p / Polska Zbrojna














