Donald Trump notyfikował w Kongresie USA wznowienie działań zbrojnych przeciwko Iranowi. Ponowna eskalacja wojny wywołała skok cen ropy.
W nocie przesłanej do amerykańskiego parlamentu w poniedziałek prezydent USA stwierdził, że działania zbrojne zostały w praktyce wznowione jeszcze 7 lipca. Wspomniał w nim o pierwszym rozejmie z Iranem z 7 kwietnia oraz o tym, że jego „administracja zaangażowała się w dobrej wierze w produktywne wysiłki na rzecz dyplomatycznego rozwiązania” konfliktu. Wspomniał też o podpisanym przez niego osobiście 18 czerwca memorandum rozejmowym, które, według Trumpa, zobowiązało Irańczyków do rezygnacji nad kontrolą Cieśniny Ormuz.
Amerykański prezydent przestawił wznowienie wojny, jako odpowiedź na ataki irańskie na „neutralne statki handlowe” w Ormuzie. Irańczycy wskazują, że w memorandum rozejmowym znajdują się zapisy dające im prawo do kontroli strategicznej cieśniny, a więc i do egzekwowania jej wobec wszystkich jednostek.
Trump wymienił wśród celów trwających od ponad tygodnia ataków „miejsca startowe rakiet, obronę przeciwpowietrzną, zasoby marynarki wojennej, infrastrukturę wsparcia wojskowego oraz zdolności dowodzenia” Iranu. Zaznaczył przy tym, że nie są one prowadzone przez siły lądowe USA, lecz inne rodzaje broni.
Wznowienie wojny przez USA przyniosło szybki skok ceny ropy. Cena baryłki Brent, będącej międzynarodowym standardem, wzrosła w poniedziałek o 9,6 proc. do 83,30 dolarów, jak podała agencja informacyjna Associated Press.
Od sobotniego wieczora do niedzielnego popołudnia Amerykanie przeprowadzili szereg ataków rakietowych na Iran, co wyznaczyło największą eskalację wojny od podpisania memorandum rozejmowego 18 czerwca. Donald Trump zdążył już zresztą werbalnie zasygnalizować, że nie czuje się nim obecnie związany.
Ostatnie ataki są trzecią falą amerykańskich uderzeń z ubiegłego tygodnia. Amerykańscy wojskowi twierdzą, że porażonych zostało około 300 celów. Ich głównym celem jest osiągnięcie odstąpienia Iranu od zwierzchnictwa nad Cieśniną Ormuz, co zresztą obrazuje jak bardzo zminimalizowany został cel wojenny Waszyngtonu – teraz wyznaczony jako powrót do status quo ante bellum.
Geografia uderzeń amerykańskich pokazuje, że faktycznie są one skupione głównie na szeregu irańskich miast portowych nad Ormuzem: Banda-e Abbas, Sirik, Minab, wyspa Keszm.
W poniedziałek Trump ogłosił wznowienie blokady irańskich portów i wolę pobierania od wszystkich statków przepływających przez Ormuz opłaty w wysokości 20 proc. wartości ich ładunku.
Dla Iranu zaś kontrola nad Ormuzem stała się celem fundamentalnym. Irańczycy atakują wszystkie statki, które próbują przepłynąć przez strategiczną cieśninę bez uzgodnienia z nimi, przez co chcą zamanifestować swoje zwierzchnictwo nad drogą wodną. „Ten strategiczny szlak jest ważniejszy niż kilkadziesiąt bomb atomowych i Islamska Republika Iranu będzie go chronić” – powiedział w niedzielę doradca najwyższego przywódcy Iranu, Mohsen Rezaee.
Irańczycy odpowiadają militarnie ostrzeliwując amerykańskie bazy wojskowe w regionie. W niedzielę było widać chmury dymu unoszące się nad stolicą Bahrajnu – Manamą, gdzie znajduje się baza 5. Floty USA. Irańczycy twierdzą również, i wskazują na to zdjęcie satelitarne, że zniszczyli hangar w bazie lotniczej im. Księcia Hasana Jordanii, gdzie miały znajdować się drony amerykańskie MQ-9 Reaper.
Nadchodzą informację o kolejnych dronach i pociskach balistycznych wystrzeliwanych przez Irańczyków.
politico.com/apnews.com/kresy.pl





























