Prezydent uznawanej tylko przez kilka państw świata Osetii Południowej, Ałan Gagłojew ogłosił swoją rezygnację i przejście do pracy Administracji Prezydenta Rosji.
„Wczoraj spotkałem się z prezydentem Rosji Władimirem Władimirowiczem Putinem, który zaprosił mnie do pracy w Administracji Prezydenta Rosji jako swojego doradcę i do wspierania wdrażania podpisanego porozumienia oraz zacieśniania współpracy z Republiką Osetii Południowej” – przekazał w oświadczeniu Gagłojew, jak zacytowała agencja informacyjna RIA Nowosti. Według niej Putin podpisał już nominację dla Osetyjczyka.
Premier Marat Kambołow będzie tymczasowo pełnił obowiązki także prezydenta Osetii Południowej. Sam Kambołow zajął swoje stanowisko zaledwie 8 czerwca. Pojawił się na nim wprost z Rosji, gdzie był wiceministrem w szeregu resortów, a potem dyrektorem jądrowego Instytutu Kurczatowa.
Wielu komentatorów już tę zmianę potraktowało jako przejaw dążenia władz Rosji do zwiększenia kontroli nad protegowaną republiką. Gagłojew ogłosił zresztą wówczas, że nowy premier ma doprowadzić do pełnego wcielania w życie wszystkich umów o współpracy z Rosją podpisanych z nią w ostatnich latach.
Umowy te oznaczają postępujące ujednolicenie systemów prawnych Osetii Południowej i Rosji, pogłębienie współpracy ich armii i organów bezpieczeństwa. W zamian za to jej mieszkańcy mogliby skorzystać z rosyjskich systemów wsparcia socjalnego.
Osetia Południowa osiągnęła faktyczną niezależność wobec Gruzji w wyniku wojny domowej w 1991 r i wojny rosyjsko-gruzińskiej z 2008, która rozpoczęła się od próby władz gruzińskich przywrócenia kontroli nad zbuntowaną prowincją. Obecnie państwowość Osetii Południowej uznają Rosja, Wenezuela, Syria, Nikaragua i Nauru.
Osetia Południowa graniczy z innym regionem zamieszkanym przez Osetyńców – Osetią Północną, wchodzącą w skład Federacji Rosyjskiej. Postulat przeprowadzenia referendum w sprawie wejścia w skład Rosji pojawia się w nieuznawanej republice od lat. Władze w Ccinwali miały o tym rozmawiać z Moskwą jeszcze w 2014 roku.
Bardzo niewielka terytorialnie, zamieszkana przez zaledwie kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców jest mniej nie zależna, niż drugą republika separatystyczna wobec Gruzji – Abchazja, gdzie istnieej ożywione życie polityczne wypełnione wewnętrznymi konfliktami i gdzie poszczególne frakcje abchaskich elit oraz społeczeństwo usiłuje licytować swoje interesy wobec Moskwy. Kontrowersje wzbudzały tam właśnie umowy zawierane w ostatnich latach z Moskwą.
ria.ru/kresy.pl




























