Kilkudziesięciu parlamentarzystów Izby Gmin z ramienia Partii Pracy chce ustąpienia Keira Starmera ze stanowiska premiera i partyjnego lidera.
Informacje takie przekazała w poniedziałek agencja informacyjna Anadolu. Alex Ballinger, parlamentarzysta z Halesowen, i Tonia Antoniazzi, z okręgu Gower, to ostatnie z całej serii głosów na rzecz dymisji Starmera, którą agencja szacuje na około 50. Reakcje takie wywołuje klęska labourzystów w niedawnych wyborach samorządowych. Partia Pracy ma w Izbie Gmin 403 mandaty.
„Będą tacy, którzy się ze mną nie zgodzą, ale uważam, że nadszedł czas, aby ustąpił ze stanowiska premiera w sposób uporządkowany” – napisała na serwisie społecznościowym X Antoniazzi, pełniąca w Izbie funkcję przewodniczącej Komisji do Spraw Irlandii Północnej.
„Popieram zmianę na nowego lidera, który będzie odważniejszy i będzie w stanie lepiej wyrazić, jak Partia Pracy zmienia nasz kraj na lepsze” – napisał na tym samym portalu Ballinger uznając, że wyborcy stracili zaufanie do obecnego premiera.
Wśród parlamentarzystów wzywających już wcześniej do dymisji Starmera Anadolu wymienia Chrisa Curtisa i Bell Ribeiro-Addy.
Sam Starmer ocenił wyniki wyborów jako “trudne, bardzo trudne”. Jak przyznał – “Straciliśmy kilku znakomitych przedstawicieli Partii Pracy, to boli i powinno boleć. Rozumiem to, odczuwam to i biorę za to odpowiedzialność”. Przyznał także i to, iż ma „kilku sceptyków, w tym w mojej własnej partii”.
Odmówił jednak ustąpienia. „Biorę odpowiedzialność za przeprowadzanie nas przez świat, który jest bardziej niebezpieczny niż kiedykolwiek za mojego życia, i biorę odpowiedzialność za to, żebym nie odszedł i nie pogrążył naszego kraju w chaosie”.
Angela Rayner, była wiceprzewodnicząca Partii Pracy, odniosła się do przemówienia Starmera, mówiąc: „Będziemy oceniani na podstawie czynów, a nie tylko słów”. Karl Turner, który został zawieszony w prawach członka partii w marcu, powiedział, że przemówienie Starmera zostało dobrze wygłoszone, ale nie sądzi, by przekonało ono kraj do zmiany.
Szczególną klęske labourzyści ponieśli w wyborach do parlamentu autonomicznej Walii – Seneddu. Po raz pierwszy zwyciężyła w nich niegdyś separatystyczna a obecnie autonomiczna Partia Walii (Plaid Cymru), która uzyskała 43 spośród 96 miejsc Seneddzie, o 30 więcej niż w poprzednich wyborach. Na drugim miejscu uplasowała się Partia Reformy Zjednoczonego Królestwa (Reform UK), która uzyskała 34 mandaty, 32 więcej niż do tej pory.
Historyczne partie brytyjskie poniosły dotkliwą klęskę. Potężni niegdyś w Walii labourzyści uzyskali tylko dziewięć miejsc (mniej o 20), a Partia Konserwatywna siedem (o sześć mniej).
aa.com.tr/lemonde.fr/kresy.pl






























