Rząd Hiszpanii odrzucił zarzuty Donalda Trumpa i podkreślił, że jego stanowisko wobec wojny z Iranem wynika z przestrzegania prawa międzynarodowego.
Minister obrony Hiszpanii Margarita Robles wezwała do „szacunku” wobec swojego kraju, odnosząc się do wypowiedzi prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa dotyczących sojuszników NATO i ich zaangażowania w konflikt z Iranem. Oświadczenie padło w 2026 roku w odpowiedzi na sugestie o możliwym ograniczeniu obecności wojsk amerykańskich w Hiszpanii.
Szefowa resortu obrony podkreśliła, że stanowisko Madrytu wynika z obowiązujących norm prawnych. „Nie można oczekiwać od Hiszpanii udziału w nielegalnej wojnie, która nie ma oparcia w prawie międzynarodowym” – zaznaczyła. Dodała, że rząd pozostaje „zdecydowanie zaangażowany” w przestrzeganie prawa międzynarodowego oraz zobowiązań wynikających z członkostwa w NATO.
Robles wskazała również na udział hiszpańskich sił zbrojnych w operacjach zagranicznych. Przypomniała, że ponad 4 tysiące żołnierzy uczestniczy w misjach międzynarodowych. W tym kontekście zwróciła się bezpośrednio do prezydenta USA. „Należy szanować to, co robi Hiszpania” – powiedziała. „Nie akceptujemy gróźb od nikogo, ponieważ nie mają one podstaw ani uzasadnienia prawnego” – stwierdziła.
Do sytuacji odniosła się również minister nauki, innowacji i uniwersytetów Diana Morant. Wypowiedź padła podczas spotkania z mediami w Walencji, przed udziałem w demonstracji z okazji 1 maja.
Morant podkreśliła, że Hiszpania będzie kierować się zasadami prawa międzynarodowego w odniesieniu do konfliktu z Iranem. „Hiszpania ponownie stanie po stronie legalności międzynarodowej” – zaznaczyła. Dodała, że ewentualne konsekwencje polityczne nie wpłyną na stanowisko rządu.
Odnosząc się do wypowiedzi Donalda Trumpa, minister wskazała, że jego działania wpływają na relacje międzynarodowe. „Mamy do czynienia z osobą, która potrafi jednego dnia, jednym wpisem, zmienić porządek, w którym funkcjonowaliśmy i współpracowaliśmy w ostatnich latach” – powiedziała.
Morant oceniła również możliwe konsekwencje działań Waszyngtonu. Wskazała, że zapowiedzi dotyczące wycofania wojsk amerykańskich z Hiszpanii byłyby „złą wiadomością”, jednak rząd zamierza kontynuować działania na rzecz utrzymania pokoju.
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump oświadczył, że rozważa wycofanie amerykańskich wojsk z Hiszpanii i Włoch w związku ze sprzeciwem tych państw wobec działań USA i Izraela w konflikcie z Iranem. Wypowiedź padła w czwartek w Białym Domu i wpisuje się w szerszy spór z sojusznikami z NATO.
Dzień wcześniej amerykański przywódca przedstawił podobną propozycję wobec Niemiec, po krytyce ze strony kanclerza Friedricha Merza dotyczącej strategii USA w konflikcie z Iranem. Merz określił działania administracji jako błędne i wskazał na brak skuteczności wobec Teheranu.
Podczas rozmowy z dziennikarzami w Gabinecie Owalnym Trump odniósł się do możliwości ograniczenia obecności wojskowej w kolejnych państwach europejskich. „Tak, prawdopodobnie tak zrobię. Dlaczego nie?” – powiedział, odpowiadając na pytanie dotyczące Hiszpanii i Włoch.
Prezydent USA skrytykował stanowisko obu krajów, wskazując na brak wsparcia dla działań Waszyngtonu. „Włochy w niczym nam nie pomogły, a Hiszpania była okropna, absolutnie okropna” – stwierdził.
Trump podkreślił, że działania militarne wobec Iranu mają znaczenie globalne i wpływają również na bezpieczeństwo państw europejskich. Skrytykował jednocześnie sojuszników, którzy nie angażują się w operacje mające na celu, jak to określił, eliminację zagrożenia związanego z irańskim programem nuklearnym.
Według danych na koniec 2025 roku na terenie Niemiec stacjonowało 36 436 amerykańskich żołnierzy, we Włoszech 12 662, a w Hiszpanii 3 814. Nie przedstawiono szczegółów dotyczących skali ewentualnej redukcji sił.
Prezydent USA od dłuższego czasu krytykuje państwa NATO za brak zaangażowania w działania przeciwko Iranowi oraz w zabezpieczanie szlaków morskich, w tym cieśniny Ormuz, istotnej dla transportu ropy i towarów.
Relacje z Włochami uległy pogorszeniu po wypowiedziach premier Giorgii Meloni, która w poprzednim miesiącu skrytykowała działania militarne USA. Trump zarzucił jej brak zdecydowania, wskazując, że nie poparła publicznie operacji wojskowej.
Spór z Hiszpanią ma dłuższy charakter i dotyczy zarówno stanowiska Madrytu wobec działań Izraela w Strefie Gazy, jak i różnic dotyczących wydatków obronnych w ramach NATO. Podczas szczytu Sojuszu w Hadze większość państw zgodziła się na zwiększenie wydatków do poziomu 5 procent PKB, jednak Hiszpania zapowiedziała utrzymanie dotychczasowego poziomu.
Administracja USA wielokrotnie krytykowała Madryt, grożąc ograniczeniem współpracy handlowej oraz podnosząc kwestię jego obecności w NATO.
Kresy.pl/Expansion





























