Według ustaleń Reutersa prezydent USA analizuje możliwość ograniczenia obecności wojskowej w Europie. Powodem mają być spory z państwami NATO i brak wsparcia w kluczowych działaniach.
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump rozważa możliwość wycofania części amerykańskich wojsk z Europy – poinformowała agencja Reuters, powołując się na wysokiego rangą urzędnika Białego Domu. Rozmowy na ten temat mają być prowadzone wewnętrznie, jednak na tym etapie nie zapadły jeszcze żadne decyzje.
Jak podkreślono, administracja USA nie wydała dotąd Pentagonowi polecenia przygotowania konkretnych planów redukcji sił na kontynencie europejskim. Sam fakt prowadzenia takich analiz wskazuje jednak na pogarszające się relacje między Waszyngtonem a europejskimi sojusznikami w NATO.
Według źródła Reutersa, niezadowolenie Trumpa wynika m.in. z braku zaangażowania państw NATO w działania związane z bezpieczeństwem w rejonie cieśniny Ormuz, a także z fiaska jego planów dotyczących przejęcia Grenlandii.
Obecnie w Europie stacjonuje ponad 80 tysięcy amerykańskich żołnierzy. Największe kontyngenty znajdują się w Niemczech, gdzie rozmieszczono ponad 30 tysięcy wojskowych. Znacząca obecność utrzymywana jest również we Włoszech, Wielkiej Brytanii oraz Hiszpanii.
Rozważana opcja wycofania wojsk pozwoliłaby ograniczyć zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w bezpieczeństwo Europy bez formalnego opuszczenia NATO. Taki krok mógłby jednak wywołać poważne konsekwencje polityczne i prawne.
W ostatnich miesiącach napięcia na linii USA–Europa uległy wyraźnemu zaostrzeniu. W styczniu Trump ponownie wywołał kryzys dyplomatyczny, wracając do koncepcji przejęcia Grenlandii, będącej terytorium zależnym Danii. Pomimo wcześniejszych sugestii o możliwym porozumieniu, sprawa nie została rozstrzygnięta.
Dodatkowym źródłem napięć jest wojna na Bliskim Wschodzie, która rozpoczęła się 28 lutego 2026 roku. Prezydent USA wyrażał niezadowolenie z ograniczonego wsparcia ze strony europejskich sojuszników w operacjach związanych z konfliktem oraz w działaniach mających na celu zabezpieczenie transportu surowców energetycznych.
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte, po spotkaniu z Trumpem, przekazał europejskim rządom, że Waszyngton oczekuje konkretnych deklaracji dotyczących udziału w operacjach w rejonie cieśniny Ormuz. Dotychczasowe deklaracje polityczne uznano za niewystarczające.
Według doniesień medialnych rozważano także możliwość relokacji wojsk z państw krytycznych wobec działań USA do krajów bardziej przychylnych polityce Waszyngtonu. Ostatecznie jednak – jak wynika z informacji Reutersa – Trump analizuje przede wszystkim wariant powrotu części sił do Stanów Zjednoczonych.
Kresy.pl/Reuters































