23 marca 1941 roku w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz zamordowany został inż. Tadeusz Tański – jeden z najwybitniejszych konstruktorów II Rzeczypospolitej, zapomniany geniusz polskiej motoryzacji.
Aresztowany przez Niemców w lipcu 1940 roku w Warszawie, trafił do Auschwitz jako więzień polityczny. Okupanci zdawali sobie sprawę z jego kompetencji i próbowali nakłonić go do współpracy. Odmówił. Zginął niespełna rok później, mając 49 lat.
Urodził się w 1892 roku w Moskwie jako syn Czesława Tańskiego – malarza i pioniera lotnictwa. Wykształcenie zdobył w paryskiej Szkole Elektrycznej, gdzie szybko rozpoczął własne prace konstruktorskie. Już w 1916 roku zaprojektował 12-cylindrowy silnik lotniczy o mocy około 520 KM. Była to wartość wyraźnie przewyższająca większość ówczesnych jednostek – dla porównania szeroko stosowane w czasie I wojny światowej silniki osiągały zwykle 200–400 KM. Pokazuje to skalę jego ambicji i kompetencji technicznych.
Po powrocie do Polski w 1919 roku zaangażował się w budowę krajowego przemysłu motoryzacyjnego. W czasie wojny polsko-bolszewickiej zaprojektował samochód pancerny Ford FT-B, oparty na podwoziu Forda T. Konstrukcja powstała w warunkach improwizacji, ale szybko trafiła na front – zbudowano kilkanaście egzemplarzy, które wzięły udział w działaniach bojowych.
Najważniejszym dziełem Tańskiego był jednak samochód osobowy CWS T-1 – pierwszy polski model produkowany seryjnie. Wyposażony w czterocylindrowy silnik o pojemności ok. 3 litrów i mocy 61 KM, osiągał prędkość ponad 100 km/h. Na tle popularnych konstrukcji zachodnich końca lat 20., takich jak Ford Model A (40 KM), był pojazdem mocniejszym i bardziej zaawansowanym technicznie. Wyróżniał się m.in. silnikiem górnozaworowym oraz unikatową koncepcją konstrukcyjną: maksymalnym ujednoliceniem elementów. Dzięki temu wiele czynności serwisowych można było wykonać przy użyciu jednego klucza. Było to rozwiązanie dostosowane do realiów kraju o słabo rozwiniętej infrastrukturze technicznej.
Tański projektował także silniki stacjonarne i lotnicze, które przechodziły wielogodzinne próby bezawaryjnej pracy. Współcześni podkreślali jego niezwykłą intuicję – często dobierał parametry konstrukcyjne „na oko”, a późniejsze obliczenia potwierdzały ich trafność. Był jednak konstruktorem nietypowym, łączącym ścisłe myślenie z wyobraźnią artystyczną.
Czytaj też: Jan Szczepanik. Wszyscy mówią o Tesli, a Galicja miała własnego geniusza
Jak wspominał Witold Rychter w książce „Moje dwa i cztery kółka”: „Tański był niepoprawnym fantastą, nieodrodnym synem artysty malarza Czesława Tańskiego, którego pomysł maszyny latającej fascynował świat. (…) Powiedziałem, że Tadeusz Tański był fantastą. Najpierw ustalał bowiem ogólny kształt maszyny, rysował jej wygląd zewnętrzny, zarówno całości, jak i poszczególnych zespołów, a dopiero potem brał się do technicznego rysunku z wymiarowaniem całości. Mówił że: «jeżeli maszyna jest ładna i estetyczna, to będzie i dobra w pracy». Rysunki techniczne Tańskiego nie nadawały się jednak do normalnego, dalszego użytku, gdyż wszystkie trzy rzuty rysowane były na jednym arkuszu, zamiast na trzech. Trzeba było więc starannie i umiejętnie odcyfrowywać te rysunki i sporządzać z nich szkice nadające się do użytku. Potrafił to czynić jedynie współpracujący z Tańskim jego przyjaciel z czasów politechnicznych, Francuz, ożeniony z Polką, inżynier Robert Gabeau. Ten bez kłopotu przerysowywał fantazje Tańskiego, tworząc z nich świetne rysunki techniczne”.
Dorobek Tańskiego został przerwany przez wojnę. Jego śmierć oznaczała nie tylko stratę wybitnego inżyniera, lecz także zahamowanie rozwoju polskiej myśli technicznej. Pozostał symbolem niewykorzystanego potencjału II Rzeczypospolitej – konstruktorem, który łączył wiedzę, intuicję i odwagę w myśleniu technicznym.

Tadeusz Tański, domena publiczna.
Czytaj też: Syrena – najbardziej polski samochód w powojennej historii
Kresy.pl / PAP / Culture.pl









