Część państw Unii Europejskiej naciska na Ukrainę, by umożliwiła europejskim ekspertom dostęp do uszkodzonego fragmentu rurociągu „Przyjaźń”. Węgry i Słowacja kwestionują skalę zniszczeń i sugerują, że wstrzymanie dostaw ropy może mieć charakter polityczny.
Ukraina mierzy się z rosnącą presją ze strony niektórych państw Unii Europejskiej, które domagają się dopuszczenia europejskich inspektorów do fragmentu rurociągu „Przyjaźń” uszkodzonego podczas rosyjskiego ataku. O sprawie poinformował we wtorek brytyjski dziennik „Financial Times”. Magistralą tą rosyjska ropa trafia m.in. na Węgry oraz do Słowacji.
Budapeszt i Bratysława podważają przedstawianą przez Kijów skalę zniszczeń. W ich ocenie uszkodzenia nie są na tyle poważne, by uzasadniać całkowite wstrzymanie transportu surowca. Oba rządy sugerują, że Ukraina mogła świadomie zatrzymać przesył ropy.
Władze w Kijowie odpowiadają, że konieczny jest czas na przeprowadzenie napraw infrastruktury.
Według unijnych dyplomatów, cytowanych przez „Financial Times”, możliwość wizyty na miejscu ataku miała zostać poruszona podczas wizyty w Kijowie z okazji rocznicy pełnoskalowej inwazji Rosji. O dostęp do uszkodzonego odcinka rurociągu zabiegali m.in. przewodnicząca KE Ursula von der Leyen oraz szef Rady Europejskiej António Costa. Jak podaje gazeta, ukraińskie władze odrzuciły tę propozycję.
O zgodę na przeprowadzenie inspekcji lub wysłanie na miejsce przedstawicieli dyplomatycznych zabiegała również ambasador UE w Kijowie Katarína Mathernová. Ta inicjatywa także nie spotkała się z akceptacją strony ukraińskiej, która tłumaczyła odmowę względami bezpieczeństwa.
Spór o rurociąg ma również konsekwencje polityczne na poziomie unijnym. Premier Węgier Viktor Orbán wstrzymuje zgodę na pakiet wsparcia dla Ukrainy o wartości 90 mld euro, uzależniając swoją decyzję od wznowienia transportu ropy. Zaproponował przy tym wspólną ze Słowacją „misję ustalającą fakty”.
Premier Słowacji Robert Fico potwierdził, że propozycja wysłania takiej misji została odrzucona przez Kijów. Z kolei Orbán twierdzi, że dysponuje zdjęciami satelitarnymi, które mają wskazywać, iż rurociąg nie został uszkodzony w stopniu uniemożliwiającym jego funkcjonowanie.
Do sprawy odniósł się również prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Oskarżył on premiera Węgier o wykorzystywanie sporu w kontekście kampanii wyborczej, podkreślając jednocześnie, że Budapeszt blokuje środki „potrzebne na broń i przetrwanie”.
ft.com / Kresy.pl