Wiceminister aktywów państwowych Konrad Gołota zapowiedział zmianę zasad zakupów broni od zagranicznych koncernów. Rząd chce, aby Polska była częścią globalnych łańcuchów dostaw, a nie tylko klientem, dlatego będzie wymagał od firm transferu technologii i inwestycji w kraju. Dotychczasowe podejście, zwłaszcza wobec USA, polityk określił jako „naiwne”.
„Jeśli chcecie tu sprzedawać, inwestujcie tu” — powiedział wiceminister aktywów państwowych Konrad Gołota w opublikowanej we wtorek rozmowie dla agencji Bloomberga . Zastrzegł przy tym, że nie chodzi jedynie o lokowanie linii montażowych. „Potrzebujemy transferu technologii. Musimy być częścią globalnego łańcucha dostaw” — dodał wiceminister.
Gołota ocenił, że w poprzednich latach Polska nie stosowała takiego podejścia w relacjach z USA, co miało stanowić formę „zapłaty za bezpieczeństwo”, za pozostawanie pod amerykańskim parasolem ochronnym. W jego ocenie prowadziło to jednak do sytuacji, w której Polska była „naiwnym” nabywcą, zwłaszcza amerykańskiego uzbrojenia.
Podczas wizyty w Stanach Zjednoczonych wiceminister spotkał się z przedstawicielami największych koncernów obronnych i przedstawił im nowe warunki współpracy. „Jestem tutaj razem z przemysłem obronnym, żeby negocjować współpracę, by położyć na stole ofertę współpracy dla amerykańskich firm. Inwestycji w Polsce, ale nie takiej, gdzie jesteśmy zleceniobiorcą jakichś tam prostych działań, tylko gdzie tworzymy partnerstwa, spółki joint venture, gdzie do Polski trafia transfer technologii i gdzie zaczynamy projektować i budować wspólne uzbrojenie” — powiedział Gołota.
Nowa strategia zakłada przejście od modelu klienta do modelu współproducenta. Polska, która w ostatnich latach przeznaczyła dziesiątki mld dol. na zakup amerykańskiego sprzętu wojskowego, oczekuje inwestycji zwrotnych oraz realnego udziału w produkcji i projektowaniu uzbrojenia. Wzmocnienie krajowego przemysłu obronnego ma służyć zwiększeniu suwerenności państwowej oraz bezpieczeństwa dostaw.
Czytaj: Szef BBN zaniepokojony, że pieniądze z SAFE nie trafią do amerykańskiego przemysłu
W rozmowach z amerykańskimi firmami, takimi jak Lockheed Martin, Northrop Grumman, L3Harris Technologies oraz Boeing, strona polska wykorzystuje jako argument unijny mechanizm SAFE, promujący rozwój europejskiego przemysłu obronnego. Program przewiduje, że 65 proc. produkcji powinno odbywać się w Europie, a udział w nim wymaga także transferu własności intelektualnej.
„Firmy amerykańskie, jeżeli chcą uczestniczyć w tym europejskim rynku, muszą spełnić wymagania SAFE-u, czyli 65 proc. produkcji w Europie plus transfer własności intelektualnych. I tę ofertę dzisiaj też kładziemy na stole, mówiąc, że jeżeli wyrobicie się z tym procesem z nami, z podpisaniem Memorandum of Understanding, z przejściem już dalej w stronę produkcyjną, to będziecie brani przez europejskie kraje w mechanizmie SAFE w tej drugiej grupie, która idzie do czerwca przyszłego roku” — zaznaczył wiceminister.
Polska wskazuje trzy główne obszary możliwej współpracy. Pierwszym jest tworzenie centrów serwisowych dla już zakupionego sprzętu, w tym silników do czołgów M1 Abrams oraz śmigłowców AH-64 Apache. Drugim — specjalizacja w produkcji wybranych komponentów, między innymi do myśliwców F-35 Lightning II. Trzecim obszarem jest współprodukcja systemów uzbrojenia, w szczególności rakietowych, które obecnie nie są wytwarzane w kraju.
Zobacz: Abramsy nie wracają do USA. Serwis działa w Polsce – zapewnia ekspert
„Na przykład systemy rakietowe, których dzisiaj w Polsce nie produkujemy i zaczynamy je wspólnie produkować razem z Amerykanami na rynek europejski, na rynki trzecie, mając u siebie transfer technologii i mając tę własną, niezależną produkcję” — wyjaśnił Gołota.
Wiceminister ocenił, że Polska jest atrakcyjnym miejscem do inwestycji, ponieważ nie stanowi bezpośredniej konkurencji dla największych europejskich koncernów, dysponuje znaczącymi środkami na modernizację sił zbrojnych oraz posiada rozwiniętą bazę mniejszych, zaawansowanych firm. Wskazał, że Polska Grupa Zbrojeniowa potrzebuje zarówno kapitału, jak i transferu technologii, a w ramach SAFE może stać się jednym z głównych beneficjentów.
„Tylko kilka krajów może zaoferować tak szeroki zakres współpracy” — powiedział wiceminister. „Pytanie brzmi, czy jesteście gotowi grać według nowych zasad. Jeśli tak, jesteście tu mile widziani. Jeśli nie, będziemy współpracować z kimś innym” — dodał.
Gołota zwrócił uwagę na otwartość administracji USA na pogłębianie współpracy przemysłowej oraz na możliwe złagodzenie zasad ITAR regulujących eksport technologii wojskowych. Podkreślił, że rosnący popyt na uzbrojenie sprawia, iż amerykański przemysł nie jest w stanie samodzielnie go zaspokoić, co sprzyja budowie partnerstw z państwami sojuszniczymi.
„To, co my tutaj uświadamiamy Amerykanom, to to, że jeżeli oni nie wejdą do tego mechanizmu SAFE, to pociąg będzie odjeżdżał i ich obecność w Europie przemysłowa będzie coraz mniejsza” — podsumował wiceminister.
Kresy.pl/Bloomberg































