Przewodniczący Rady ds. Rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski ostrzega, że umowa UE-Mercosur zagraża bezpieczeństwu żywnościowemu Europy. Polityk wskazuje na niemożność skutecznej kontroli produktów rolno-spożywczych z Ameryki Południowej oraz dominację interesów niemieckich w negocjacjach.
Jan Krzysztof Ardanowski, poseł Wolnych Republikanów, były minister rolnictwa oraz przewodniczący Rady ds. Rolnictwa przy prezydencie Karolu Nawrockim, był gościem Jaśminy Nowak w Radiu Wnet. Ardanowski przypomniał, że w przestrzeni publicznej pojawia się wiele zapewnień o jakości produktów rolno-spożywczych importowanych z Ameryki Południowej. „Twierdzenie, że w Europie będzie można sprawdzić jakość żywności produkowanej w państwach Mercosur jest niepoważne” — powiedział polityk. W jego ocenie, sprawdzenie milionów ton żywności w portach i na lotniskach wymagałoby dziesiątek tysięcy urzędników i gigantycznych laboratoriów. – „Laboratoria, które badają pozostałości pestycydów, badają tylko te pestycydy, które są dopuszczone w Europie. Nie mają technologii, maszyn, procedur, by badać to, czego w Europie się nie stosuje” — dodał.
Ardanowski zwrócił uwagę, że niemieckie firmy chemiczne eksportują do Ameryki Południowej pestycydy zakazane w UE, a w Europie obowiązuje podwójny system kontroli żywności, obejmujący zarówno produkty, jak i gospodarstwa. – „Oprócz tego w Europie stosuje się podwójny system kontroli żywności. Produkty – co w nich jest, czy są pozostałości. Ale również kontrola każdego gospodarstwa. Czy jest przestrzegany dobrostan zwierząt, jakie są zasady leczenia zwierząt, raporty z leczenia. Wszystko musi być opisane. Kto w Europie będzie sprawdzał, jak oni w Ameryce produkują tą żywność? Jest to oszustwo” — podkreślił.
„Kanclerz Niemiec powiedział wprost, że bez Mercosur niemiecka gospodarka będzie dalej w stagnacji. Ratunkiem ma być eksport do Ameryki Południowej” — podkreślił. Polityk krytycznie ocenił również działania Komisji Europejskiej i polskiego rządu. – „Był czas, żeby coś zmienić. Komisja, realizując dyktat Niemiec, miała możliwość straszenia krajów odebraniem pieniędzy. Polska, jak głupi Jaś, nie zabiegała o zbudowanie mniejszości blokującej. Jeżeli rząd twierdzi, że coś robił, to niech pokaże kalendarium działań” — apelował.
Poseł zwrócił uwagę, że klauzule lustrzane, które miały zapewnić, że żywność z Ameryki Południowej spełni unijne normy, są fikcją. – „Prawo unijne obowiązuje w Unii, a nie w Ameryce Południowej. Żadne klauzule obowiązywać nie będą” — mówił. Podkreślił też nierówne traktowanie protestów rolników w różnych krajach: traktory mogą wjechać do Brukseli czy Paryża, a w Polsce okazuje się, że nie wolno.
Przypominamy, że 9 stycznia państwa Unii Europejskiej zgodziły się na zawarcie porozumienia handlowego z Argentyną, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem Mimo że w Radzie UE przeciw głosowały Polska, Francja, Irlandia, Węgry i Austria, a Belgia wstrzymała się od głosu, nie wystarczyło to do stworzenia mniejszości blokującej. Choć udało się spełnić kryterium minimum czterech państw blokujących, nie osiągnięto progu reprezentowania co najmniej 35 proc. ludności Unii. Do odrzucenia porozumienia zabrakło głosu Włoch, które początkowo wahały się w tej sprawie. Jeszcze we wrześniu Karol Nawrocki spotkał się z premier Włoch Giorgią Melonii, aby omówić budowę mniejszości blokującej. Ostatecznie Rzym zagłosował „za”.
W tym czasie doszło do protestów rolników w wielu państwach UE. 8 stycznia rolnicy we Francji wjechali ciągnikami do centrum Paryża i blokowali ulice oraz ronda. Część protestujących zablokowała autostradę A13. Manifestacje w ostatnim czasie odbyły się także w Hiszpanii, Niemczech czy Grecji.
Dzień później w Warszawie rolnicy zorganizowali „Marsz Gwiaździsty”. Po zakończeniu przemarszu delegacja protestujących rozpoczęła okupację budynku KPRM, domagając się rozmów z premierem Donaldem Tuskiem.
Bruksela potwierdziła, że porozumienie handlowe UE z państwami Mercosur może zacząć obowiązywać bez formalnej zgody Parlamentu Europejskiego. Rzecznik Komisji Europejskiej wskazał na zapisy umożliwiające takie rozwiązanie, mimo trwających kontrowersji wokół umowy.
Kresy.pl/Radio WNET






























