Nicolás Maduro, jest gotów ustąpić ze stanowiska pod warunkiem uzyskania od Stanów Zjednoczonych amnestii dla siebie i najbliższych współpracowników – poinformował serwis „The Atlantic”. Według portalu Amerykanie prowadzą z Maduro negocjacje w tej sprawie.
W publikacji „Atlantic” wskazano, że przywódca Wenezueli miał zadeklarować gotowość do odejścia od władzy, jeśli Stany Zjednoczone zagwarantują mu amnestię oraz ochronę prawną jego otoczenia. Według portalu Amerykanie prowadzą z Maduro negocjacje na ten temat. Równocześnie przypomniano, że USA oskarżają go o kierowanie przemytem narkotyków i nie uznają go za prawowitego prezydenta Wenezueli, co od lat stanowi fundament polityki Waszyngtonu wobec jego reżimu.
W ostatnim czasie nieopodal wybrzeży Wenezueli doszło do wielu amerykańskich ataków na łodzie przemytników narkotyków. Do ostatniego uderzenia doszło 2 listopada. Jak poinformował sekretarz obrony Pete Hegseth, w wyniku ataku zginęły trzy osoby. Od momentu rozpoczęcia operacji we wrześniu, życie straciły co najmniej 64 osoby.
Administracja prezydenta Donalda Trumpa uzasadnia serię ataków koniecznością ograniczenia napływu narkotyków do Stanów Zjednoczonych. Trump określił te działania jako „niezbędną eskalację” w walce z przestępczością zorganizowaną i zaznaczył, że USA prowadzą „zbrojny konflikt” z kartelami narkotykowymi.
Biały Dom powołuje się przy tym na te same podstawy prawne, które administracja George’a W. Busha wykorzystała przy ogłoszeniu „wojny z terroryzmem” po zamachach z 11 września 2001 roku.
Warto przypomnieć, że według „New York Timesa” wenezuelskie władze miały zaoferować administracji Donalda Trumpa dostęp do projektów naftowych i wydobywczych oraz zerwanie kontaktów z Rosją, Chinami i Iranem w zamian za złagodzenie napięć. Deklaracje padły w czasie, gdy Stany Zjednoczone zwiększały obecność wojskową na Karaibach.
Napięcia wenezuelsko-amerykańskie
Władze w Caracas znajdują się obecnie pod presją Stanów Zjednoczonych. Rząd USA zarzuca prezydentowi Maduro bezpośredni udział w handlu narkotykami i twierdzi, że „opróżnia więzienia i ośrodki dla obłąkanych”, kierując przestępców do Stanów Zjednoczonych. Po objęciu urzędu po raz drugi uznał Tren de Aragua za organizację terrorystyczną i odebrał ponad 100 tys. Wenezuelczyków prawo do legalnego pobytu w USA.
Ze względu na powyższe oskarżenia, Trump ogłosił nagrodę w wysokości 50 mln dolarów za ujęcie Maduro. Od kilku tygodni amerykańskie siły operujące u wybrzeży Wenezueli przeprowadzają działania wymierzone w łodzie motorowe podejrzewane o przemyt narkotyków do Stanów Zjednoczonych.
W październiku administracja Donalda Trumpa rozmieściła na Karaibach grupę lotniskowca USS Gerald R. Ford, znacząco wzmacniając siły USA w regionie. Ponadto amerykański prezydent zapowiedział rozszerzenie działań przeciw kartelom narkotykowym na ląd. Wcześniej Waszyngton zapowiedział również, że Centralna Agencja Wywiadowcza otrzymała uprawnienia do prowadzenia tajnych operacji w Wenezueli.
Jak poinformował „The Wall Street Journal” 30 października – Stany Zjednoczone rozważają uderzenia w cele wojskowe w Wenezueli. Administracja Donalda Trumpa zidentyfikowała w Wenezueli cele wojskowe wykorzystywane do przemytu narkotyków. Ewentualne ataki miałyby stanowić ostrzeżenie dla Nicolása Maduro i wywrzeć presję na jego rezygnację.
Jeden z rozmówców gazety ujawnił, że wśród rozważanych celów znajdują się porty i lotniska kontrolowane przez wojsko, które mogą być wykorzystywane do przemytu narkotyków. Wymienił również obiekty marynarki wojennej oraz pasy startowe, które mają odgrywać rolę w tym procederze.
3 listopada Donald Trump zapowiedział, że „dni Nicolasa Maduro są policzone”, choć jednocześnie unikał jednoznacznej odpowiedzi na pytania o możliwość bezpośredniej interwencji militarnej USA w Wenezueli. W wywiadzie dla programu „60 Minutes” amerykański prezydent wyraził opinię, że Caracas nie zachowuje się właściwie wobec Stanów Zjednoczonych – zarówno w kwestiach przemytu narkotyków, jak i migracji.
Napięcia ze Stanami Zjednoczonymi spowodowały, że Wenezuela poprosiła Rosję o pomoc wojskową. 4 listopada Moskwa dostarczyła Wenezueli systemy przeciwlotnicze Pancyr-S1, które mogą być obsługiwane przez rosyjskich specjalistów lub najemników. Wśród nich mogą znajdować się członkowie Grupy Wagnera. Już wcześniej informowaliśmy, że samolot transportowy Ił-76, powiązany z grupą najemników, wylądował w Caracas po dwudniowym locie z Moskwy.
Defence Express sugerował, że zygzakowaty przelot przez Afrykę Zachodnią mógł wiązać się z odbiorem ładunku po drodze, choć zawartość transportu nie została ujawniona. Ił-76 w konfiguracji towarowej jest w stanie przewieźć do 50 ton ładunku lub do 200 pasażerów. Szacunki cytowane przez portal wskazywały, że w tym rejsie samolot mógł dostarczyć do Wenezueli nawet 34 tony sprzętu, biorąc pod uwagę trasę, limity paliwowe i charakter przystanków technicznych.
Kresy.pl/bankier.pl































