W Miami doszło do spotkania szefa MSZ Radosława Sikorskiego z sekretarzem stanu USA Marco Rubio, połączonego z wręczeniem Nagrody Solidarności im. Lecha Wałęsy kubańskiej opozycjonistce Bercie Soler Fernandez. Sikorski poinformował, że rozmowy dotyczyły m.in. przeglądu sił USA w Europie oraz ewentualnego zaproszenia Polski do G20 w 2026 r.
We wtorek w Miami minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski spotkał się z sekretarzem stanu USA Marco Rubio. Politycy wspólnie wręczyli Nagrodę Solidarności im. Lecha Wałęsy. Laureatką została kubańska dysydentka Berta Soler Fernandez, liderka ruchu „Damy w Bieli”, a w jej imieniu statuetkę i 1 mln zł odebrała przedstawicielka organizacji. Przy tej okazji Marco Rubio otrzymał od polskiego wicepremiera specjalny prezent.
Po ceremonii Sikorski rozmawiał z dziennikarzami. „Wręczenie Nagrody Solidarności im. Lecha Wałęsy było także okazją do rozmów na temat bieżącej agendy bardzo dobrych stosunków polsko-amerykańskich” – powiedział Radosław Sikorski w rozmowie z dziennikarzami. „Bardzo się cieszę, że sekretarz stanu docenił to, co i nasza ambasada na Kubie i my jako rząd i kapituła nagrody i Lech Wałęsa robimy na rzecz demokracji na całym świecie” – mówił Radosław Sikorski.
Szef MSZ wskazał, że jednym z tematów jego rozmowy z Marco Rubio była kwestia przeglądu sił amerykańskich w Europie. „Jestem przekonany, że będzie nas wspierał w tym jutro w Białym Domu prezydent Karol Nawrocki” – oznajmił. „Sukcesem jego specjalnych stosunków z ruchem MAGA i z prezydentem Trumpem osobiście będzie to, czy Stany Zjednoczone zwiększą swoją obecność w Polsce, a brakiem sukcesu byłoby, gdyby ją zmniejszyły” – zaznaczył.
Sikorski poinformował również, że poruszył wątek G20. „W związku z tym, że Polska weszła do grupy gospodarek bilionowych, zabiegałem też, by USA, będąc prezydencją grupy G20 w 2026 r., zaprosiły nas do tego grona” – mówił. „Mamy do tego prawo już nie tylko jako jedna z 20 największych gospodarek na świecie, ale jako kraj, który prezentuje argument polityczny i intelektualny, bo jesteśmy krajem, który dokonał udanej transformacji od gospodarki planowej do wolnej. Jesteśmy przykładem do naśladowania dla innych” – dodał.
Kolejnym wątkiem rozmów szefów polskiej i amerykańskiej dyplomacji był temat pokoju w wojnie na Ukrainie.
Sikorski przekazał także, że nie uzyskał odpowiedzi na swoją ofertę towarzyszenia prezydentowi Karolowi Nawrockiemu podczas środowej wizyty w Białym Domu. „Uważam, że jest to odejściem od dobrej praktyki z czasów Lecha Kaczyńskiego, kontynuowanej w czasach Andrzeja Dudy. Myślę, że byłoby to użyteczne dla prezydenta, gdyby miał kierunkowego ministra. Nie rozumiemy, dlaczego doradcy prezydenta sieją zamęt i odchodzą od praktyk, które służą sukcesowi wizyt prezydenta, za który oczywiście trzymamy kciuki” – mówił Sikorski. Zapytany, czy nie ma wątpliwości, że prezydent będzie przedstawiał swoją politykę zagraniczną, odpowiedział: „Gdyby tak się stało, to reprezentowałby siebie, a nie całą Polskę. A to byłoby niefortunne”.
Wizyta Karola Nawrockiego w Waszyngtonie, zaplanowana na 3 września, będzie jego pierwszą podróżą zagraniczną jako prezydenta RP. Głównymi tematami rozmów mają być kwestie związane z bezpieczeństwem militarnym i energetycznym Polski. Wiceszefowa resortu Anna Radwan-Röhrenschef przekazała, że podczas wizyty Nawrockiego nie będzie przedstawicieli Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki powiedział z kolei, że „nie ma takiej potrzeby”, odnosząc się do braku przedstawiciela MSZ. Ocenił też, że rząd nie prowadzi z USA polityki międzynarodowej, bo „nie ma żadnych relacji” z tym krajem.






























