Sondaż SW Research z 19–20 sierpnia 2025 r. pokazuje, że 61,1 proc. Polaków sprzeciwia się wysłaniu polskich żołnierzy na Ukrainę w ramach ewentualnych sił pokojowych. Stanowi to jednak spadek o 25,4 p.p. w porównaniu do podobnego sondażu przeprowadzonego w lutym przez United Surveys.
Z badania SW Research dla „Rzeczpospolitej” wynika, że zdecydowana większość Polaków sprzeciwia się wysłaniu polskich żołnierzy na Ukrainę w ramach ewentualnych sił pokojowych. Sondaż pokazał, że 61,1 proc. respondentów nie popiera udziału polskich żołnierzy w takim kontyngencie, 17,3 proc. jest za, a 21,6 proc. nie ma zdania. Sprzeciw częściej deklarują mężczyźni (63,9 proc.) niż kobiety (58,7 proc.). Aprobata wynosi 18,9 proc. wśród mężczyzn i 15,8 proc. wśród kobiet, natomiast brak zdania wskazało 25,5 proc. kobiet i 17,1 proc. mężczyzn.
Badanie zostało przeprowadzone przez SW Research wśród użytkowników panelu on-line SW Panel w dniach 19–20 sierpnia 2025 r. Analizą objęto grupę 800 internautów powyżej 18. roku życia. Jak wskazuje przedstawicielka ośrodka, „Zaangażowanie polskich żołnierzy w działania pokojowe najczęściej popierają respondenci posiadający wykształcenie zasadnicze zawodowe (27 proc.)”.
Z badania przeprowadzonego w lutym przez United Surveys dla Wirtualnej Polski wynika, że 86,5 proc. Polaków sprzeciwiało się wysłaniu polskich żołnierzy na Ukrainę. Odpowiedź „zdecydowanie nie” wybrało 58,5 proc. respondentów, natomiast „raczej nie” – 28 proc. Pomysł popierało 8,4 proc. badanych, w tym 0,8 proc. udzieliło odpowiedzi „zdecydowanie tak”, a 7,6 proc. – „raczej tak”. 5,1 proc. ankietowanych nie miało w tej sprawie zdania.
Kontekst dyskusji o ewentualnych siłach pokojowych wiąże się ze spotkaniem w Białym Domu, podczas którego Donald Trump rozmawiał z europejskimi liderami oraz Wołodymyrem Zełenskim. Wśród rozważanych form gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy znalazła się możliwość stacjonowania wojsk państw zachodnich. Już na początku r. Francja i Wielka Brytania sugerowały, że po zakończeniu wojny mógłby tam stacjonować kontyngent liczący około 30 tys. żołnierzy, którego zadaniem byłoby powstrzymanie Rosji przed kolejnym atakiem.
W odniesieniu do zakresu zaangażowania państw sojuszniczych Elbridge Colby, podsekretarz obrony USA, przedstawił stanowisko Waszyngtonu podczas spotkania z przywódcami wojskowymi Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec i Finlandii. Z relacji z tych rozmów wynika, że to Europa będzie „działać na miejscu”, a Stany Zjednoczone nie będą w pełni zaangażowane w żaden proces. W komentarzu dla „The Telegraph” jeden z europejskich urzędników stwierdził: „Wydaje się, że wszystko zależy od nas”. Nadzieje na bardziej aktywny udział USA w misji pokojowej wzrosły po deklaracji Donalda Trumpa, który przekazał europejskim przywódcom oraz prezydentowi Ukrainy, że Stany Zjednoczone mogłyby uczestniczyć w gwarancjach bezpieczeństwa dla Kijowa „na wzór Artykułu 5”. Według „The Telegraph”, w trakcie prywatnych rozmów prezydent USA nie przedstawił jednak szczegółów, na czym miałaby polegać taka pomoc.
Kresy.pl/Radio Zet.pl































