Ukraiński deputowany przyznał, że na Ukrainie proces mobilizacji odbywa się niezgodnie z przepisami i że dochodzi w tym obszarze do nadużyć, a nawet łamania praw człowieka.
Ukraina przeprowadza obecnie mobilizację około 30 tysięcy osób miesięcznie. Poinformował o tym w piątek Roman Kostenko, deputowany ukraińskiej partii „Hołos” i sekretarz Komisji Rady Najwyższej ds. bezpieczeństwa narodowego, obrony i wywiadu. Wypowiedź padła na antenie stacji Radio NV.
Zdaniem Kostenki, obecny system mobilizacji na Ukrainie nie odpowiada zapisom prawnym, ponieważ zadania te powinny realizować władze lokalne, a nie wojskowe centra rekrutacyjne (TCK).
„Dlaczego TCK robi to, co robi? Zatrzymuje ludzi, doprowadza, dochodzi do działań przestępczych. Ale w praktyce to jedyny organ, który obecnie uzupełnia nasze siły zbrojne. A wojskowi powinni pełnić jedynie funkcję końcową – przyjmować ochotników i osoby wezwane, rejestrować ich i kierować na front” – powiedział deputowany. Jak dodał, „ludzie nie chcą tam iść, a ci, którzy mają ich przyprowadzać, to władze lokalne, które praktycznie nic w tej sprawie nie robią”.
Polityk zwrócił uwagę, że samorządowcy unikają odpowiedzialności, ponieważ boją się reakcji społeczeństwa. „Jeśli zaczną rozdawać wezwania, ludziom się to nie spodoba” – ocenił.
Deputowany odniósł się także do przypadków łamania praw człowieka przez pracowników TCK: „Tak, są takie przypadki, na 100 procent. Ale pamiętajmy, że mamy około 1,5 miliona osób, które nie zaktualizowały swoich danych i nie zgłaszają się do TCK. A nasi żołnierze siedzą na pierwszej linii po 200 dni”.
Kostenko skomentował również słowa prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, który uzależnił demobilizację od zakończenia wojny. Jego zdaniem brak jasnych ram czasowych demobilizacji to wynik niewystarczającej mobilizacji.
„Wtedy można by mówić o terminach. Rada przekazała rządowi zadanie przygotowania projektu ustawy o demobilizacji – powinni byli to zrobić rok temu, ale tego nie zrobili” – zaznaczył.
Dodajmy, że wcześniej ukraiński parlament przyjął ustawę, która zezwala mężczyznom w wieku powyżej 60 lat podpisywać kontrakty na służbę wojskową.
„Ustawa daje osobom powyżej 60. roku życia prawo do dobrowolnego podpisania umowy o służbę wojskową. To szansa dla doświadczonych specjalistów na pomoc na stanowiskach niebojowych i specjalistycznych. Nie ma przymusu – tylko zmotywowani, profesjonalni ochotnicy” – powiedział Roman Kostenko.
Przeczytaj: Polski urząd ostrzega Ukraińców unikających mobilizacji
Czytaj również: Dlaczego Ukraińcy unikają poboru
Unian / Kresy.pl































