Niemieckie źródła wyrażają obawy, że decyzja Polski o rozmieszczeniu wojska i prowadzeniu patroli przy granicy z Niemcami przyczyni się do eskalacji napięć. Premier Donald Tusk, który ogłosił decyzję o przywróceniu kontroli granicznych, jest krytykowany za zaostrzanie sporu z Berlinem.
Od poniedziałku, Polska rozpocznie rozmieszczanie około 5000 żołnierzy przy granicach z Niemcami i Litwą, co — według niemieckich komentatorów — może doprowadzić do dalszego zaostrzenia sytuacji.
„Podjęliśmy decyzję o przywróceniu tymczasowych kontroli na granicy z Niemcami i Litwą” – ogłosił Donald Tusk podczas konferencji prasowej we wtorek w Warszawie. Premier zaznaczył, że działania te wynikają z braku porozumienia z niemieckimi władzami oraz z poczucia rosnącej presji migracyjnej po stronie polskiej.
„Ostrzegałem stronę niemiecką już w marcu i rozmawiałem o tym kilkakrotnie z nowym kanclerzem” – mówił Tusk, wskazując, że polska cierpliwość się wyczerpała, a „jednostronne środki podjęte przez stronę niemiecką doprowadziły do napięć i poczucia asymetrii po stronie polskiej”.
Z kolei niemieckie media i politycy wyrażają obawy, że obecność żołnierzy na wspólnej granicy może wywołać niepotrzebne napięcia i być odebrana jako działanie eskalacyjne.
W opinii niemieckiego portalu Nius.de Donald Tusk swoimi decyzjami zaostrza spór z niemieckim rządem.
Jak informuje polska Straż Graniczna, wspólne patrole strażników granicznych z żołnierzami są wykorzystywane w działaniach związanych z zapewnieniem szeroko rozumianego bezpieczeństwa i utrzymania porządku publicznego w rejonie służbowej odpowiedzialności Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej. Celem wspólnych działań jest szybkie reagowanie na wszelkie zagrożenia i naruszenia spokoju społecznego. Mieszane patrole mają także działanie prewencyjne.
Niemiecki tygodnik Der Spiegel rozpisał się w piątek na temat działającego na polsko-niemieckiej granicy Ruchu Obrony Granic. “Polski Ruch Obrony Granic chce storpedować niemiecką politykę odsyłania migrantów z granic” – stwierdza medium.
W tekście opisano sprawę, o której informował także Die Welt.
Kilka dni temu na moście granicznym między niemieckim Guben a polskim Gubinem doszło do incydentu z udziałem 18-letniego Afgańczyka, którego niemieckie służby próbowały odesłać na stronę polską. Pierwsza próba zakończyła się niepowodzeniem, ponieważ – jak opisano – “skrajnie prawicowa straż obywatelska” zmusiła migranta do powrotu na terytorium Niemiec.
Niemcy zwrócili się wtedy o wsparcie do polskiej Straży Granicznej. Na miejsce przybył patrol SG, jednak także i tym razem odesłanie Afgańczyka się nie powiodło. Dowódca polskich funkcjonariuszy, mimo nacisków ze strony niemieckiej, odmówił udziału w przekazaniu cudzoziemca.
Ostatecznie niemieckie służby przewiozły imigranta 60 kilometrów na południe, do przejścia granicznego w Bad Muskau. Tam – jak podkreślają media – nie było obecnych ani funkcjonariuszy Straży Granicznej, ani członków Ruchu Obrony Granic (ROG).
Według Der Spiegel, polska prawica wykorzystuje temat migracji, by wzmacniać antyniemieckie nastroje.
Czytaj: Niemcy podrzucają imigrantów, a Tusk pisze o “bojówkach” PiS i Konfederacji na granicy
Zobacz także: Niemcy ujawnili, ilu nielegalnych imigrantów przerzucili przez polską granicę
Kresy.pl/Nius
































