Kaplicę Moskiewską zbudował Zygmunt III Waza jako mauzoleum dla carów Szujskich. Rzeczywiście zostali tam pochowani. 3 lipca 1668 roku budowla przeszła pod opiekę warszawskich dominikanów obserwantów i nadal służyła za miejsce prestiżowych pochówków. Potem zniknęła. Co się z nią stało?
W sercu dzisiejszej Warszawy, na Krakowskim Przedmieściu, dumnie stoi Pałac Staszica – siedziba Polskiej Akademii Nauk. Niewielu przechodniów zdaje sobie sprawę, że pod jego fundamentami kryją się ślady jednego z najświetniejszych epizodów w historii Rzeczpospolitej. To tutaj – gdzie dziś chodzą studenci i naukowcy – przez piętnaście lat spoczywały szczątki carów Rosji.
Jak carowie trafili do Warszawy?
Aby zrozumieć, jakim cudem w Warszawie znalazła się prawosławna kaplica grobowa rosyjskich monarchów, trzeba się cofnąć do burzliwego początku XVII wieku. W 1610 roku pod Kłuszynem armia Rzeczypospolitej dowodzona przez hetmana Stanisława Żółkiewskiego rozgromiła przeważające siły moskiewsko-szwedzkie. Było to jedno z największych zwycięstw militarnych Polski – i jedno z najbardziej upokarzających wydarzeń w historii Rosji.
8 października 1610 roku wojska polskie zajęły Kreml. W ich ręce wpadł obalony car Wasyl IV Szujski z rodziną. Wkrótce potem Szujski oficjalnie uznał prawa królewicza Władysława Wazy do rosyjskiego tronu.
Cara Szujskiego oraz jego braci – Dymitra i Iwana – sprowadzono do Warszawy. 29 października 1611 roku na Zamku Królewskim car Rosji złożył hołd królowi Zygmuntowi III Wazie. Wydarzenie to – zwane (mylnie) „hołdem Szujskich” albo „hołdem ruskim” – miało w Rzeczypospolitej wymiar symboliczny: oto pokonany car kłaniał się władcy Polski.
Jeńcy byli traktowani z godnością
Wbrew pozorom, Szujscy nie zostali potraktowani jak trofea wojenne. Przebywali w dobrych warunkach na zamku w Gostyninie, gdzie też – najpewniej z powodu dżumy – kolejno umierali. Polski król, pamiętając o ich wysokim statusie, nakazał zbudowanie dla nich godnego miejsca pochówku: Kaplicy Moskiewskiej (łac. Sacellum Moscovitarum), czyli pierwszej prawosławnej kaplicy grobowej w Warszawie.
Kaplica została wzniesiona około 1620 roku tuż przy Trakcie Królewskim, w formie okazałej, sześciobocznej wieży – rotundy z trzema kondygnacjami i hełmem. Miała nie tylko pełnić funkcję mauzoleum, lecz także przypominać o triumfie polskiego oręża. Nad wejściem znajdowała się tablica, głosząca w patetycznym tonie chwałę polskiego zwycięstwa i ulotność ludzkiego losu: „…on, król [Zygmunt III], pamiętając o wspólnym człowieczym przeznaczeniu, rozkazał kości ich przenieść tutaj i złożyć je pod tym, wzniesionym ku powszechnej pamięci potomnych i dla chwały swego panowania, pomnikiem”.
Grób Tylmana z Gameren
W 1635 roku, po zawarciu pokoju z Rosją, prochy Szujskich zostały z wielkimi honorami odesłane do Moskwy. Sama kaplica jednak pozostała i z czasem przekształciła się w miejsce pochówku innych postaci. Ostatecznie została włączona w strukturę nowo wybudowanego dominikańskiego kościoła Matki Boskiej Zwycięskiej. Dnia 3 lipca 1668 roku Jan Kazimierz przekazał Kaplicę pod opiekę dominikanów obserwantów.
Projekt kościoła Matki Boskiej Zwycięskiej, którego częścią stała się Kaplica Moskiewska, przypisuje się Tylmanowi z Gameren – jednemu z najwybitniejszych architektów barokowych w Polsce. Według przekazów to właśnie w tej kaplicy został on pochowany po śmierci w 1706 roku.
Konstanty wykorzystał zamęt
Pod koniec XVIII wieku kościół i klasztor podupadły. W XIX wieku w świątyni wydarzyła się tragedia. Ksiądz, odprawiający nabożeństwo, nagle… popełnił samobójstwo. Strzelił sobie w głowę przy ołtarzu. Wybuchła panika – ludzie krzyczeli, padali sobie w ramiona. Zgodnie z ówczesnym prawem kanonicznym, musiało to skutkować likwidacją kościoła. Władze zareagowały błyskawicznie. Kościół zamknięto, a następnie rozebrano – decyzję tę przypisuje się księciu Konstantemu.
Wkrótce potem działkę po dawnym kościele i klasztorze dominikanów obserwantów kupił Stanisław Staszic. W latach 1823–1825 powstał tam Pałac Staszica – klasycystyczna siedziba Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Ówczesna prasa donosiła z zachwytem o nowoczesnej inwestycji, zupełnie zapominając o historii ukrytej pod budynkiem.
W czasach carskiego zaboru – niejako ironicznie – Pałac Staszica przebudowano w stylu bizantyjsko-ruskim, a w jego wnętrzu urządzono cerkiew. Miało to „pogrzebać” pamięć o polskim triumfie i o kaplicy, która była symbolem dominacji nad Moskwą.
Ale co się stało z kaplicą?
I tu zaczyna się największa zagadka. Oficjalnie uznaje się, że Kaplica Moskiewska została rozebrana wraz z kościołem po 1818 roku. Ale są też inne tropy. Według niektórych opracowań z końca XIX wieku, sześcioboczna kaplica przetrwała – ukryta jako tzw. „skarbczyk” przy pałacu Słuszków. Istniała jeszcze w latach 30. XX wieku. Miała zostać odrestaurowana, ale plany przerwała wojna. Ostatecznie budynek zburzono w 1954 roku.
Kaplica Moskiewska była przez lata solą w oku kolejnych carów Rosji. Romanowowie wielokrotnie domagali się jej zburzenia, zniszczenia pamiątkowych tablic, a nawet oddania obrazów Tomasza Dolabelli, przedstawiających upokarzający hołd ruski. Części tych żądań ulegano – zwłaszcza w czasach saskich i pod rosyjskim zaborem.
Dziś po Kaplicy Moskiewskiej nie ma już śladu. Nieliczne ryciny, wzmianki i próby rekonstrukcji (m.in. według Zygmunta Librowicza i Mariana Lalewicza) pozwalają jedynie domyślać się, jak wyglądała. Historia ta – choć zapomniana – to niezwykle ciekawy fragment dziejów Warszawy.
Kresy.pl / Rp.pl









