29 października 1611 roku, przed polskim królem Zygmuntem III Wazą i jego synem Władysławem, pokłon bili: zdetronizowany Wasyl IV Szujski, oraz jego bracia Dymitr i Iwan. Akt ten jest błędnie zwany „hołdem ruskim”. Błędnie, gdyż Ruś była wówczas częścią Rzeczypospolitej. Podkreślała to oficjalna tytulatura króla Zygmunta:

„Zygmunt III z łaski Bożej Krol Polski wielkie Xiąze litewskie Ruskie Pruskie Mazowieckie Zmodzkie Inflantckie y Szwedzki, Gotcki Wandalski dziedziczny Krol”

Nie był to również hołd „carów Szujskich”. Carami w XIX w. nazwał Szujskich Jan Matejko, którego dwa obrazy („Carowie Szujscy na Sejmie Warszawskim” oraz „Carowie Szujscy wprowadzeni przez Żółkiewskiego na sejm warszawski przed Zygmunta III”) przedstawiają braci Szujskich przed polskim królem. Nazwał błędnie, gdyż zaledwie jeden z Szujskich (Wasyl) był carem. I to na dodatek tylko w nomenklaturze moskiewskiej, gdyż oficjalnie Polacy nie uznawali tytułu carskiego. Z tego też powodu, oficjalny tytuł syna Zygmunta III Wazy, który w 1610 roku został przez Moskwicinów obrany „carem”, brzmiał „wybrany wielki książę moskiewski”. Jak widać, hołd ten nie można też nazywać „moskiewskim”, bo aktualny władca państwa moskiewskiego (wybrany wielki książę moskiewski Władysław Waza), siedział obok polskiego króla podczas tego aktu.

Jakkolwiek dla polskiego ucha nie brzmiałyby miło określenia „hołd ruski”, „hołd carów”, czy „hołd moskiewski”, trzeba wyraźnie podkreślić, że są one z gruntu błędne. Co więcej, wynikają z kolonizacji pojęciowej, która pod wpływem Moskali dokonała się w XVIII i XIX w. To wówczas Rzeczpospolita uznała tytuł cara i zaczęła nazywać Moskwicinów Rosjanami, czy też po prostu „ruskimi”. Polska i Polacy skapitulowali przed tym, przed czym usilnie się bronili w wiekach XVI i XVII.

Radosław Sikora

Reklama



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz