Zasada zbiorowej obrony NATO niekoniecznie wywołałaby natychmiastową odpowiedź zbrojną w przypadku “małego ataku” Rosji np. na Estonię – stwierdził admirał Rob Bauer, były przewodniczący Komitetu Wojskowego NATO.
Niedawno admirał Rob Bauer, były przewodniczący Komitetu Wojskowego NATO, udzielił wywiadu dla niemieckiej gazety Die Welt. Dziennik zapytał Bauera, czy NATO “natychmiast przejdzie do kontrataku”, jeśli Rosja zaatakuje “wioskę w Estonii”, aby przetestować determinację Sojuszu.
“To zależy od rodzaju ataku. Zabójstwa, podpalenia, cyberataki – Rosja już popełnia wszystkie te czyny. Tak zwana wojna hybrydowa nie jest mniej szkodliwa niż wojna. Wtedy wchodzi w grę Artykuł 4, a państwa członkowskie dyskutują, co robić. Pytanie brzmi na przykład, czy możemy złapać i ukarać sprawców tych ataków?” – oświadczył.
Bauer stwierdził, że operacja rosyjska, która nie zagraża “ogólnej integralności terytorialnej” członka Sojuszu, pozostawiłaby “czas na konsultacje”, aby rozważyć pytanie: “Czy chcemy rozpocząć wojnę, czy nie?”.
Czytaj: “Ostatnie lato pokoju”. Bild: Rosja może zaatakować kraj NATO już jesienią
Bauer argumentował również, że “Putin nie postrzega NATO jako bezpośredniego zagrożenia”. Jego zdaniem, świadczył o tym powściągliwa relacja Rosji na przystąpienie Finlandii do Sojuszu i “retoryczny” charakter gróźb nuklearnych Kremla.
Niemiecki generał Alfons Mais przewiduje, że Rosja po wojnie na Ukrainie wzmocni swoją siłę militarną i stanie się większym zagrożeniem dla NATO. Kreml mobilizuje corocznie ok. 200 tys. poborowych i podniósł stan osobowy sił zbrojnych do 1,5 mln, co zdaniem generała świadczy o długofalowych przygotowaniach do potencjalnej konfrontacji z Zachodem.
Zobacz: Niemieckie służby uważają, że Rosja może zaatakować kraj NATO
welt.de / Kresy.pl
































