Europosłowie są rozczarowani tym, że wybory parlamentarne na Białorusi nie spełniły demokratycznych standardów. Mimo to proponują zawieszenie na pół roku sankcji dyplomatycznych.
Taki zapis znalazł się w projekcie rezolucji Parlamentu Europejskiego, który został uzgodniony wczoraj późnym wieczorem przez przedstawicieli grup politycznych.
Szef delegacji do spraw Białorusi Jacek Protasiewicz powiedział Polskiemu Radiu, że zawieszenie sankcji będzie obwarowane warunkami. „Jesteśmy gotowi dalej rozmawiać, oczekując, że w zamian w ciągu tego półrocza władze białoruskie zmienią bardzo restrykcyjne prawo medialne, które tłumi wolność słowa na Białorusi. Wiadomo, że po tym półroczu musieliby się spotkać ministrowie spraw zagranicznych i wystarczy jeden głos, żeby sankcje ponownie wprowadzić w życie” – dodał europoseł Deputowany, profesor Wojciech Roszkowski przyznaje, że to już będzie kolejna szansa, którą dostaje reżim Aleksandra Łukaszenki. Jednak w przeciwnym razie nie uda się wyciągnąć Białorusi ze strefy wpływów Rosji. „Wydaje mi się, że tak należy postępować, ale nie można postępować z pozycji słabości, czy naiwności, Unia stawia warunki” – dodał deputowany.
Rezolucja Parlamentu Europejskiego ma być przyjęta na rozpoczynającej się jutro dwudniowej sesji. Natomiast w przyszłym tygodniu o sytuacji na Białorusi będą rozmawiać unijni ministrowie spraw zagranicznych w Luksemburgu. Przy okazji spotkania odbędą się rozmowy z udziałem szefa białoruskiej dyplomacji. Będzie to pierwsza wizyta przedstawiciela białoruskiego reżimu na terenie Wspólnoty od 4 lat, czyli od czasu nałożenia na władze w Mińsku sankcji dyplomatycznych.
IAR / mb




























