Szef unijnej dyplomacji Javier Solana leci wieczorem na Białoruś na rozmowy zarówno z tamtejszymi władzami jak i opozycją. Bruksela sprawdza, czy Mińsk wywiązuje się z obietnic i przeprowadza demokratyczne reformy. Od tego zależy los sankcji, zawieszonych pół roku temu.
Najpóźniej w kwietniu Unia Europejska musi zdecydować o tym czy utrzymać zawieszenie sankcji czy też ponownie je nałożyć. Pół roku temu Wspólnota zezwoliła tymczasowo na wjazd na swoje terytorium przedstawicielom białoruskich władz, ale postawiła warunki – zażądała demokratycznych przemian, przestrzegania praw człowieka i złagodzenia bardzo restrykcyjnego prawa medialnego, które tłumi wolność słowa.
W ostatnim czasie dochodziło do częstych spotkań przedstawicieli Unii i Białorusi – wizyta Javiera Solany jest kolejną z serii dwustronnych kontaktów. Niedawno w Brukseli był białoruski minister spraw zagranicznych. Podczas rozmów usłyszał, że bez demokratycznych przemian Mińsk nie zostanie zaproszony do Partnerstwa Wschodniego, zakładającego bliższą współpracę gospodarczą i polityczną z Unią Europejską.
IAR/mb






























