W walkach na wschodzie Ukrainy zginęło co najmniej 40 osób, głównie bojówkarzy sił separatystycznych.

Starcia w Doniecku znacznie nasiliły się w poniedziałek. O liczbie ofiar poinformował wczoraj mer Doniecka Ołeksandr Łukjanczenko. Podczas walk o lotnisko zginęło według niego 38 osób. Separatyści własne straty szacują na 30-32 osoby. Samozwańczy „gubernator ludowy” tzw. Donieckiej Republiki Ludowej Pawło Hubariow twierdzi, że wskutek ostrzału ciężarówki, która przewoziła rannych rebeliantów, zginęło w Doniecku 35 osób. Mieli zostać ostrzelani z granatnika przeciwpancernego podczas ewakuacji z lotniska, mimo że była oznaczona „flagą pomocy medycznej”. Kierownictwo operacji antyterrorystycznej twierdzi, że byli to uzbrojeni ludzie ostrzeliwujący się w budynku terminalu lotniczego i „zostali zlikwidowani” przez siły rządowe.

Walki o lotnisko

W poniedziałek rano około 200 uzbrojonych ludzi zajęło budynki międzynarodowego portu lotniczego im. Siergieja Prokofiewa. Jak poinformował przedstawiciel sztabu operacji antyterrorystycznej, większość napastników stanowili „przedstawiciele innych państw”. Walki trwały cały dzień. O godz. 13.00 wojsko postawiło separatystom ultimatum: jeżeli nie złożą broni, zostaną ostrzelani. Po godzinie oddano strzały ostrzegawcze z Su-25, a następnie miejsca koncentracji przeciwników zaatakowały samoloty MiG-29. Śmigłowce zniszczyły samobieżny zestaw przeciwlotniczy, którego używali separatyści przeciwko siłom antyterrorystycznym. Władze zdementowały doniesienia, jakoby zestrzelony został ukraiński śmigłowiec.

Ukraińcy użyli też artylerii i przeprowadzili desant komandosów. Według władz, lotnisko odzyskano w nocy z poniedziałku na wtorek. Zgrupowanie separatystów odsunięto w stronę miasta. – Lotnisko jest pod całkowitą kontrolą władz. Przeciwnik poniósł poważne straty, po naszej stronie strat nie ma. W godzinach porannych operacja była kontynuowana – powiedział wczoraj minister spraw wewnętrznych Arsen Awakow. Działania armii i wojsk wewnętrznych MSW mają trwać aż do „likwidacji wszystkich terrorystów bądź do ich całkowitej kapitulacji”. Początkowo w Kijowie szacowano liczbę zabitych separatystów nawet na 200 osób. Ze względu na zagrożenie ostrzałem w Doniecku zamknięto szkoły i ograniczono ruch samochodowy. Drogi dojazdowe do miasta zostały zablokowane przez milicję.

Administracja prezydenta poinformowała o zlikwidowaniu przez siły rządowe obozu szkoleniowego separatystów w obwodzie ługańskim, który został zaatakowany przez ukraińskie lotnictwo.

W poniedziałek wieczorem wybuchy i strzały słychać było w rejonie donieckiego dworca kolejowego. Świadkowie mówią o jednej osobie zabitej i dwóch rannych. Z dworca ewakuowano pasażerów.

Niebezpiecznie na granicy

W nocy z poniedziałku na wtorek doszło do strzelaniny między funkcjonariuszami Straży Granicznej Ukrainy a grupą bojowników w rejonie ukraińsko-rosyjskiego przejścia granicznego w obwodzie ługańskim. Jedna osoba zginęła, a jedna została ciężko ranna. Funkcjonariusze próbowali zatrzymać kolumnę samochodów ciężarowych, osobowych i mikrobusów, która nielegalnie przekroczyła granicę od strony rosyjskiej. Kilku pojazdom udało się przedrzeć na terytorium Ukrainy. „W wyniku działań bojowych Straż Graniczna uszkodziła i przejęła jeden mikrobus i dwa samochody osobowe, a jeden z bojowników został ciężko ranny. Zatrzymane samochody były wypełnione automatami Kałasznikowa, granatnikami i materiałami wybuchowymi” – napisano w komunikacie ukraińskiego MSW. Wcześniej informowano o wykryciu na terenie Rosji, około 20 km od granicy, kolumny 40 ciężarówek Kamaz „z uzbrojonymi ludźmi, prawdopodobnie narodowości czeczeńskiej”. – Skierowano drogą dyplomatyczną notę do Federacji Rosyjskiej z prośbą o skomentowanie tej informacji i zareagowanie na nią w celu niedopuszczenia do przeniknięcia na Ukrainę terrorystów. Na razie odpowiedzi strony rosyjskiej brak – poinformował przedstawiciel pograniczników.

MSZ Ukrainy zwróciło się też do wspólnoty międzynarodowej o podjęcie działań na rzecz powstrzymania agresji Rosji wobec tego kraju. Kijów prosi, by Moskwa przestała wspierać terrorystów i dostarczać broń na podległe mu terytorium. „Agresywne działania Rosji i kontrolowanych przez nią kolaborantów z terrorystycznych organizacji Doniecka Republika Ludowa i Ługańska Republika Ludowa to kolejny dowód, że Kreml nie ma zamiaru wypełniać porozumień genewskich nawet po przeprowadzeniu na Ukrainie wyborów prezydenckich, które świat uznał za demokratyczne” – czytamy w oświadczeniu.

Wiceminister spraw zagranicznych Danyło Łubkiwski wyraził wątpliwość, czy zapewnienia Rosji, że z szacunkiem odnosi się do decyzji obywateli Ukrainy dokonanej podczas niedzielnych wyborów prezydenckich, są prawdziwe. Łubkiwski podkreślił, że Kijów potępia „ten akt niewypowiedzianej wojny, która prowadzona jest przeciwko Ukrainie”. – Rosja eksportuje terroryzm w najbardziej brutalny i zawstydzający sposób i należy to powstrzymać – podkreślił.

Jednocześnie kierownictwo operacji antyterrorystycznej kolejny raz wezwało działające w Doniecku grupy separatystów do złożenia broni. W przeciwnym razie zostaną zaatakowani podobnie jak ich koledzy, którzy zajęli lotnisko. – Operacja antyterrorystyczna przeciwko prorosyjskim separatystom na wschodzie Ukrainy będzie trwała aż do likwidacji ich ostatniego bojownika – oświadczył wicepremier Witalij Jarema, który odpowiada w rządzie za resorty siłowe.

Z kolei OBWE poinformowała wczoraj, że straciła w poniedziałek późnym wieczorem kontakt z jedną z ekip swoich obserwatorów w obwodzie donieckim. W jej skład wchodziły cztery osoby. Obserwatorzy brali udział w rutynowym patrolu na wschód od Doniecka.

Piotr Falkowski

“Nasz Dziennik”

forma płatności