Ryszard Kalisz, były polityk SLD, twierdzi, że Polacy nie muszą obawiać się odrodzenia nacjonalizmu ukraińskiego za wschodnią granicą. Poseł twierdzi, że tego typu radykalizmy występują nie tylko na Ukrainie, ale także w Polsce, czego dowodem wg Kalisza jest organizowany corocznie 11 listopada Marsz Niepodległości.
“Za nami wybory parlamentarne na Ukrainie. Ich wynik cieszy. Zwyciężyły siły proeuropejskie, które nie mają nic wspólnego z polskimi obawami dotyczącymi rodzącego się u naszych wschodnich sąsiadów faszyzmu” – twierdzi Kalisz.
“Komentatorzy w swoich relacjach z Ukrainy wskazują, że u naszych sąsiadów nie ma już tego entuzjazmu, który towarzyszył im podczas słynnego Majdanu. Nie ma się czemu dziwić. Kraj od wielu miesięcy targany i wyniszczany jest dziwną wojną z Rosją. Jednak wygrał Majdan. Są to ludzie kojarzeni z energią i entuzjazmem, którym ponownie muszą zarazić społeczeństwo. Porażki doznała ta, jak się okazało mała, agresywna, ksenofobiczna część sceny politycznej pod postacią Prawego Sektora i Partii Swoboda. To zła wiadomość dla Putina. W niwecz obróciła się jego propaganda, iż to faszyści rządzą w Kijowie” – zaznacza polityk. Kalisz twierdzi ponadto, że gloryfikowanie UPA na Ukrainie to radykalny margines, który porównuje z Marszem Niepodległości organizowanym corocznie przez środowiska narodowe 11 listopada:
“Wynik wyborów to także wydarzenie, z którego powinniśmy wyciągnąć wnioski w Polsce. Politycy, dziennikarze, środowiska naukowe. Coraz częściej docierają do nas sygnały o brunatnej sile, która przenika do wschodniej Polski czy pomysłach na gloryfikowanie UPA. Na szczęście są to opowieści niczym z Radia Erewań. Ukraina chce Europy, a radykalizmy znajdziemy wszędzie. Ktoś kto pójdzie na organizowany corocznie Marsz Niepodległości czy obejrzy urywki z antyislamskiej demonstracji pseudokibiców w Niemczech też mógłby dobudować do tego odpowiednią narrację. W odniesieniu do całych, wielomilionowych społeczeństw narrację nieprawdziwą. Podobnie ma się to do ukraińskiego faszyzmu, za którym opowiedziało się tak mało ludzi, że w parlamencie nie będzie znaczył nic. W kraju, gdzie od miesięcy toczy się wojna i proste recepty radykałów powinny trafiać do serc najłatwiej to sukces świadczący o rozsądku naszych sąsiadów” – argumentuje polityk.
Ryszard Kalisz był członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej od 1978. W 1999 współzakładał Sojusz Lewicy Demokratycznej. W latach 1998-2000 był szefem kancelarii prezydenta Kwaśniewskiego. W kwietniu 2013 został wykluczony z SLD.
onet.pl / Kresy.pl





























