Prezydent Ukrainy zapowiedział walkę do momentu, w którym wszystkie ukraińskie ziemie będą oswobodzone.

„Będziemy walczyć o każdą piędź ukraińskiej ziemi, dopóki jej nie oswobodzimy”– powiedział Poroszenko podczas ceremonii wręczania odznaczeń żołnierzom i uczestnikom operacji w Donbasie w miejscowości Wasylkowe w obwodzie kijowskim.

„Oficerowie i żołnierze są na Ukrainie najbardziej szanowani. Są jedynymi, których moża nazwać ukraińską elitą. Bronią Ukrainy, bronią nasz naród, wywalczyli prawo do nazywania się elitą – krwią, potem, życiem, zdrowiem, odwagą i patriotyzmem”– mówił ukraiński prezydent.

unian.net / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
7 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. bojno
    bojno :

    „(…) walkę do momentu, w którym wszystkie ukraińskie ziemie będą oswobodzone” – co za brednie. Piotrze Poroszenko! Państwo Ukraina zajmuje ziemie Rzeczypospolitej: Małopolskę Wschodnią (Galicję), Podole i Wołyń! Jeżeli odrzucacie pakt Ribbentrop-Mołotow (Hitler-Stalin), powinniście zwrócić Polsce jej ziemie aż po Zbrucz. Wtedy możemy rozpocząć dialog polsko-ukraiński.

  2. patriota
    patriota :

    Co za brednie ten banderowski imbecyl opowiada. Nie mogą walczyć o upaińskie ziemie, bo NIGDY nie istniało w historii Europy państowo o tej nazwie. Twór, który istnieje obecnie jest haniebnym zaniedbaniem za strony Polski i Rosji. Poza tym skoro przynależność do band banderowskich (nie można nazwać tego armią) jest taka elitarna, to dlaczego mają tak wielu dezerterów i osób uchylających się od „zaszczytnej” służby, uciekających niestety do naszego kraju ?? Pomiocie banderowski rób te swoje czekoladki, bo przemówienia nie są twoją domeną.

  3. mopveljerzyjj
    mopveljerzyjj :

    prawy.pl ONZ: Ukraina nie jest suwerennym państwem, a Rosja nie dokonała agresji…
    Eksperci Organizacji Narodów Zjednoczonych ustalili, że w świetle obowiązującego prawa międzynarodowego państwo Ukraina nie ma granic i w zasadzie… nie istnieje. Idąc dalej, skoro kraj nie ma oficjalnej granicy, to nie tylko nie można mówić o jej naruszaniu, lecz również o separatyzmie.
    Po upadku Związku Sowieckiego Ukraina nie sformalizowała w odpowiedni sposób w ONZ swoich granic i… nadal pozostaje okręgiem administracyjnym. Okazuje się, że kwestia demarkacji granic Ukrainy została uwzględniona jedynie w projekcie porozumienia z Unią Europejską – ta ostatnia zobowiązała się do pomocy w przeprowadzeniu legalizacji jej granic z państwami sąsiednimi. Przy czym nie określono, kiedy miałoby to nastąpić.

    Wprawdzie Ukraina w granicach sprzed konfliktu z Rosją była uznawana za państwo i nikt nie podważał jej terytorialnego kształtu, niemniej jednak lukę w sformalizowaniu stanu faktycznego z pewnością wykorzysta Władimir Putin. Zresztą Kreml już odniósł pierwsze zwycięstwo: 7 kwietnia 2014 roku ósmy Sekretarz Generalny ONZ Ban Ki-moon wygłosił oświadczenie, które zostało zakazane do dystrybucji w ukraińskich mediach i Internecie, a w którym stwierdził, że ONZ nie może uznać działania Federacji Rosyjskiej względem Ukrainy jako naruszenia prawa, ponieważ zgodnie z dokumentami terytorium Ukrainy jest okręgiem administracyjnym ZSRS, nie jest zatem suwerennym państwem.
    Zdaniem ekspertów – Rosja może teraz złożyć oświadczenie o przynależności terytorium ukraińskiego do państwa rosyjskiego, zastrzegając, iż wszystko, co dzieje się w tym regionie stanowi wewnętrzną sprawę Rosji. Oznacza to, iż z punktu widzenia prawa międzynarodowego wybory z dnia 25 maja są nieważne.

    Kreml najwyraźniej jednak nie zamierza wykorzystywać w ten sposób sytuacji. Podobną zresztą inercję zachowują Stany Zjednoczone i Unia Europejska. Nie jest jednak wykluczone, że koniec końców Zachód odda Rosji terytorium Ukrainy, jeżeli na horyzoncie pojawi się widmo zysku. W końcu nie raz tak robił a przez kolejne wieki w prowadzonej przez niego polityce niewiele się zmieniło.