Na Łotwie odbywa się w sobotę referendum w sprawie projektu nowelizacji konstytucji, która dałaby Łotyszom prawo rozwiązania parlamentu w drodze referendalnej. Co najmniej połowa uprawnionych do głosowania, czyli 757 tysięcy ludzi, musi poprzeć zmianę, aby było ono wiążące.
Sobotnie głosowanie ma silne poparcie wśród partii opozycyjnych, lecz sprzeciwia się mu czteropartyjny rząd premiera Ivarsa Godmanisa.
“Jeśli wynik referendum będzie na +tak+, to w przyszłości po każdych wyborach przegrana mniejszość parlamentarna będzie mogła niezwłocznie rozpocząć proces obalania władzy sformowanej przez większość” – czytamy w komentarzu dziennika “Neatkariga Rita Avize”.
Kolejne wybory do liczącego 100 miejsc łotewskiego Sejmu mają odbyć się w 2010 roku.
Głosowanie w referendum rozpoczęło się o godzinie 7.00 rano czasu miejscowego (6.00 czasu polskiego) i zakończy się o godzinie 22.00 czasu lokalnego (21.00 czasu polskiego).
Aigars Freimanis, dyrektor instytutu badania opinii publicznej Latvijas Fakti powiedział, że można się spodziewać, iż w głosowaniu weźmie udział 35-40 proc. uprawnionych.
Inicjatorem nowelizacji łotewskiej konstytucji była skupiająca 25 niezależnych podmiotów Federacja Wolnych Związków Zawodowych Łotwy, rozczarowana klasą polityczną. Związki zawodowe skarżą się, że na Łotwie, która od 2004 roku jest członkiem Unii Europejskiej i NATO, standardy życia są o wiele niższe niż na Zachodzie.
Członkom rządu i parlamentu zarzuca się korupcję oraz działania na rzecz wybranych grup biznesowych i ich znajomych. Pogorszyła się też sytuacja gospodarcza w kraju w związku z załamaniem się rynku kredytowego. Inflacja osiągnęła prawie 20 proc.
jz / PAP




























