Liberalizm po białorusku

Wciąż aktualne pozostaje zagadnienie uruchomiania nauki języka polskiego w poszczególnych jednostkach administracyjnych obwodu brzeskiego. Gwarantuje to białoruska Konstytucja (Art. 14, 15, 50), dająca możliwość mniejszościom narodowym, w tym Polakom (27 tys. w obwodzie brzeskim według ostatniego spisu ludności), pielęgnowania swojego języka, tradycji, kultury narodowej, a także rozwijania działalności ekonomicznej, społeczno-politycznej i kulturalnej.

Działalność taka jest pożądana również z uwagi na dokonujący się proces integracji Białorusi z Zachodem. Polska i Polacy mają tu do odegrania bardzo ważną rolę, dlatego że kultura materialna oraz duchowa Polski i Białorusi ma wiele punktów stycznych, co stwarza wielką szansę dla ludzi biznesu, nauki i kultury.

A jednak zdrowy sens liberalizacji białoruskiej, o której mówi się ostatnio w środkach masowego przekazu, widocznie jeszcze nie dotarł do władz miejscowych obwodu brzeskiego, którzy stawiają różne przeszkody na drodze rozwoju polskich inicjatyw edukacyjnych miejscowych społeczności.

Na zaproszenie nauczycielki języka polskiego Heleny Uściłowskiej i działaczki Ireny Bogusz z Berezy, które prowadzą kurs fakultatywny języka polskiego (kurs jest odpłatny dla uczniów) w Szkole Średniej nr 2 w Berezie, 12 stycznia 2009 roku przybyli Konsul Generalny RP w Brześciu Jarosław Książek wraz z małżonką, przedstawiciele obwodowego oddziału ZPB oraz miejscowi aktywiści. Dla uczniów i nauczycieli przywieziono prezenty książkowe, kalendarze polskie na rok 2009, słowniki języka polskiego, encyklopedie i podręczniki a także wielki tort. Uczniowie przygotowali film – prezentację o swoich sukcesach związanych z opanowaniem języka polskiego. Nauczycielki zaplanowały zabawę, wspólne śpiewanie polskich piosenek i tradycyjne dzielenie się opłatkiem oraz składanie życzeń. Zwykła praca edukacyjno – wychowawcza w celu zachowania i przekazania polskich tradycji narodowych, stworzenie szansy dla chętnych uczyć się języka polskiego. Nic więcej.

Ale atmosfera nacisku stworzona przez władzę utrzymywała się przez kilku dni. Do nauczycielek zadzwoniono z urzędu rejonowego 9 stycznia, w piątek, z zarzutem, że nie zaproszono władzy rejonowej, chociaż kierownik rejonowego oddziału edukacji otrzymał zaproszenie. Potem poinformowano, że dzieci nie będą uczestniczyły w imprezie, a scenariusz i lista gości muszą być dostarczone do urzędu. Dalej przedstawiono swój scenariusz spotkania: Konsul RP pojedzie do rejonowego urzędu i tam odbędzie się rozmowa. Powiedziano także podniesionym głosem, że władza nauczy jak organizować tego typu imprezy. Ale 10 stycznia władze zmieniły swą decyzję i impreza doszła do skutku!

Po przybyciu do szkoły w Berezie Konsul Generalny RP w Brześciu został zaproszony do gabinetu dyrektora na rozmowę. Pan Dyrektor cały czas prosił, aby zaczekać na przedstawiciela władzy. Impreza zaczęła się godzinę później. Uczniowie oraz goście byli zdezorientowani i przerażeni. Pojawiła się miejscowa telewizja. Postawa i przemówienie przedstawiciela władzy pana Tarasiuka zdradzały brak akceptacji wobec tego, co odbywało się na Sali. Kilka razy spoglądał on na zegarek i sprawdzał, czy jeszcze ma czas dla zebranych. Po skończeniu oglądania filmu szybko zamknął spotkanie. Na zapytanie nauczycielki, czy możemy jeszcze zostać i podzielić się opłatkiem, powiedział: – Dzielcie się! Jakby ten zwykły świąteczny gest był czymś nadzwyczajnym.

Po imprezie zwrócono się do nauczycielek z urzędu ze stanowczym poleceniem szczegółowego sprawozdania z tego, kto był zaproszony, jakie książki przywieziono itd.

Osobiście dla mnie dziwnie jest, że troska społeczna z jaką polskie środowiska pragną rozwijać nauczanie języka polskiego i krzewienie polskiej tradycji wywołuje taką burzę w urzędach białoruskich. Przecież nie ma żadnych ograniczeń dla nauczania innych języków obcych w naszym kraju, niemieckiego można nauczyć się nawet według państwowego programu szkolnego, ale z nauczaniem języka polskiego ciągle mamy sztucznie robione przeszkody.

Zdaniem autorki, taka pozycja władzy miejscowej nie sprzyja dialogowi międzynarodowemu i dobrze demonstruje liberalizm teraźniejszości białoruskiej na przykładzie tylko jednej zorganizowanej przez Polaków imprezy.

Hanna Paniszewa

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz