Zdaniem Jacka Kurskiego na początku 2014 roku ówczesny szef MSZ Radosław Sikorski proponował wysyłanie wojska na Ukrainę. Były europoseł popiera jednak pomysł wysyłania tam broni.

„Ewa Kopacz zmyśliła, że priorytetem PiS jest wojna z Rosją. Jeżeli ktoś chciał wysłać wojsko, to chciał to zrobić Radosław Sikorski. Kiedy Donald Tusk na początku 2014 roku zwołał ponadpartyjne posiedzenie w swojej kancelarii po agresji Putina, to Sikorski zaproponował, że jedną z opcji jest zawarcie sojuszu dwustronnego Polski i Ukrainy. To oznaczałoby, że dziś polscy chłopcy ginęliby w Donbasie”– powiedział Jacek Kurski w radiu RMF FM.

Były europoseł stwierdził jednak, że prywatnie nie ma nic przeciwko dostarczaniu broni na Ukrainę. Podkreślił, że to coś zupełnie innego niż wysyłanie żołnierzy do Donbasu. „Broń się produkuje na wojny. W Polsce mamy fabryki broni. Przecież one nie służą wyposażeniu Filharmonii Wiedeńskiej, tylko jakiejś armii. Jeżeli w pobliżu mamy wojnę i akurat Ukraina została napadnięta przez Rosję, to ja akurat nie mam nic przeciwko temu, żeby Polska sprzedawała broń”– stwierdził Kurski dodając, że PiS i „zjednoczona prawica” uważają, że w tej sprawie potrzebne jest wspólne działanie i prezentacja własnego stanowiska. To zaś powinno wpływać na decyzje UE i NATO. „Nie podejmować żadnych prywatnych wojen z Rosją – to jest oczywiste”– powiedział Kurski.

onet.pl / rmf24.pl / Kresy.pl

forma płatności