Na polsko-ukraińskiej granicy FSB i jego agenci wpływu starają się wcielić w życie scenariusz konfliktu z Polakami – pisze na swoim profilu na Facebooku Andrij Pawłyszny – publicysta i wykładowca Lwowskiego Uniwersytetu Katolickiego.

W nocy z czwartku na piątek głównie młodzi ludzie podpalili rozłożone na trasie z Lwowa do Krakowca opony samochodowe. Według miejscowych władz, w akcji uczestniczyło od 130 do 150 osób, który – jak mówili – chcieli w ten sposób okazać swoją solidarność z protestującymi w Kijowie. W rezultacie ich działań, w korku stanęło m.in. około stu TIR-ów jadących do granicy.

W korku utkwił także polski autobus rejsowy. Podróżowała nim Ukrainka Weronika S., która umieściła relację z tego wydarzenia na portalu społecznościowym Facebook [pisownia oryginalna, tłumaczenie z języka ukraińskiego]:

Przejeżdżaliśmy trochę ponad godzinę temu… i po prostu zgroza, staliśmy w „korku” (…) kilka km z tirów i osobowych, staliśmy godzinę, potem poszliśmy z kierowcą poprosić żeby rejsowy autobus (nas) przepuścili… obok znaku Nowojaworowsk wszystko dziko się paliło… droga i w ogóle nie wiadomo co… ludzi może 20 już otoczyli autobus i zaczęli tłuc… powiedzieli żeby podjechać, choć jak się okazało zamiaru przepuszczenia dalej nie było, na początku naskoczyli na kierowcę, który spokojnie milczał opuściwszy głowę, wysłuchując pijanych okrzyków i przekleństw (bo ty Polak i co sobie myślisz, że tobie wszystko można)… Ludzie zaczęli prosić, że jadą do domu, że nic im nie zrobili, to ok „Ukraińcy niech wyłażą i możecie jechać”, jakiemuś Polakowi wyrwali telefon bo robił zdjęcia, kierowca łzawo zaczął proponować pieniądze, do autobusu jeszcze zaszło pięciu z zakrytymi twarzami, dalej zaczęli krzyczeć z pogróżkami, że tu mają „pokojowy protest” dlaczego wy tu się pchacie Mazurzy. Wtedy jakoś wymyślono, żeby każdy Polak (i w ogóle każdy) w dwie strony powiedział (Chwała Ukrainie – Chwała bohaterom)… jeżeli nie chce pójść w palenisko, wszyscy zalęknieni we łzach mówili… kierowcy dali 10 sekund na przejechanie przez ogień… przez ogień oznaczało w ogień….

Poniżej publikujemy treść wpisu Andrija Pawłyszyna , który jest jego reakcją na zaistniały incydent [pisownia oryginalna, tłumaczenie z języka ukraińskiego]:

Drodzy Przyjaciele! Pojawił sie realny PROBLEM. Po naszej stronie polsko-ukraińskiej granicy FSB i jego agenci wpływu już teraz starają się wcielić w życie scenariusz konfliktu z Polakami. To bardzo źle, ponieważ daje to pokarm dla brudnych antyukraińskich agitacji i niszczy dobre relacje z jednym z największych proukraińskich państw w Europie.

W tym czasie, gdy ukraińscy patrioci giną i ściekają krwią na barykadach Kijowa, są karani w okupacyjnych więzieniach, wolna Ukraina otrzymuje cios w plecy zadany przez sługusów reżimu w Galicji i na Wołyniu. Powinniśmy zaangażować wszelkie możliwe środki, ażeby przeciwstawić się prowokatorom, zdemaskować ich i zapobiec jakimkolwiek międzynarodowym konfliktom, które potrzebne są jedynie reżimowi Janukowycza-Azarowa-Zacharczenki-Kolesnikowa.

Redakcja portalu Kresy.pl zastrzega, że opinia o agentach FSB jest prywatną niepotwierdzoną jak dotąd opinią Andrija Pawłyszyna. Jest co najmniej równie prawdopodobne, że za incydentem stoją miejscowi nacjonaliści.

Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz