Deszcz i zniechęcenie zdziesiątkują opozycję?

Ulewne deszcze, które od kilku godzin padają w Gruzji, wywołały wśród zwolenników opozycji dyskusję o dalszych formach protestu. Pojawiły się głosy o konieczności zlikwidowania miasteczka namiotowego przed siedzibą parlamentu.

Przed Pałacem Sportu w Tbilisi demonstruje około tysiąca osób. Tylko tylu zwolenników udało się zebrać liderom opozycji, którzy chcą pikietować siedzibę władz administracyjnych stolicy.
Gruzińska opozycja demonstruje od ponad miesiąca, domagając się dymisji prezydenta Micheila Saakaszwilego.

Liderka ruchu „Droga Gruzji” Salome Zurabiszwili uspokaja zwolenników opozycji, że ewentualna likwidacja miasteczka namiotowego przed siedzibą parlamentu nie będzie oznaczała końca protestów. Zdaniem opozycjonistki domki z folii symbolizujące więzienne cele po miesiącu od ich ustawienia wyglądają okropnie i nie chronią przed niepogodą koczujących w nich ludzi. Zurabiszwili uważa, że nie można trzymać się tylko jednej formy protestu, ale trzeba wciąż coś zmieniać, aby wreszcie wywalczyć swoje.

Opozycjoniści koczujący na ulicy Rustaweli od ponad miesiąca uniemożliwiają ruch główną arterią miasta. Zniknięcie imitacji więziennych cel przyjmą z ulgą mieszkańcy stolicy.

Niezależni komentatorzy twierdzą, że ludzie są zniechęceni podziałami wśród liderów opozycji. Wpływ na zmniejszanie się poparcia dla protestów ma również czas. Gruzini chcą radykalizacji form protestu i jak najszybszej dymisji Micheila Saakaszwilego. Liderzy opozycji wzywają natomiast do spokoju i działań zgodnych z konstytucją.

Największe poparcie do tej pory opozycjoniści uzyskali dwa dni temu, gdy na ulice stolicy wyszło 60 tysięcy osób.

IAR/Kresy.pl

forma płatności