Zaprzeczają tylko słabi

„Stanowisko Niemców było takie, że trzeba zabić jak najwięcej Żydów, ale nie niemieckimi rękami. Byli przekonani, że Ukraińcy do tego się nadają” – mówi prof. Jarosław Hrycak w rozmowie o Holokauście na Ukrainie.

Od redakcji:Wywiad, który został opublikowany na łamach „Naszego Słowa” – organu polskich Ukraińców, wydaje się być ciekawym świadectwem mierzenia się narodu ukraińskiego z czarnymi kartami swojej historii.



————————————————————-

Jednym z ważniejszych bohaterów w filmie „W ciemności” Agnieszki Holland jest ukraiński policjant, który energicznie wprowadza w życie politykę niemieckiej eksterminacji Żydów. W pierwszych scenach pokazano, w szczególności, znęcanie się lwowian nad Żydami. Czy mieszkańcy Lwowa, w tym Ukraińcy, pomagali nazistom w eksterminacji Żydów w 1941 roku?

Czytałem uważnie wspomnienia Ignacego Chigera i jego córki, która jest główną bohaterką tego filmu. To, co od razu rzuciło mi się w oczy we wspomnieniach dziewczynki – Ukraińcy przez cały czas pojawiają się w negatywnym świetle.

O nich głównie mówi się tam jako o uczestnikach pogromu. Jest oczywiste, że miała pięć lub sześć lat, i jest wątpliwe, że mogła ówczesne wydarzenia tak dobrze zapamiętać. Pomyślałem, ze ona wzięła to z opowieści swojego ojca. Ale kiedy przeczytałem wspomnienia ojca, okazało się, że jest odwrotnie – on nigdy nie identyfikuje Ukraińców jako poszczególne osoby. Mówi wiele o ukraińskiej policji, ale razem z niemiecką policją (przy okazji, niemiecka policja w getcie składała się z Ślązaków). Ukraińscy policjanci stali przy wejściu do getta, sprawdzali, poniżali, bili i zabijali tych, którzy wchodzili lub wychodzili.

Ale Chiger szczególnie ostro pisze o żydowskiej policji, która była w samym getcie. Dla mnie to jest wielkie pytanie, dlaczego w pamiętnikach córki antyżydowscy są przede wszystkim ukraińscy policjanci, a u ojca tego nie ma. Co prawda, pisze on, że ludność miasta była antysemicka, ale u niego stosuje się to do wszystkich „Aryjczyków” – Polaków i Ukraińców.

Mówiąc to, nie mam zamiaru wybielać policji ukraińskiej. Znane są słynne fotografie młodych ludzi, którzy znęcają się nad żydowskimi kobietami, biją je i rozbierają. Co najbardziej cyniczne: oni afiszują się z tym, pozują na tle swoich zakrwawionych ofiar. Amerykański historyk Jeff Burds kilka lat temu wszystkich tych młodych mężczyzn z fotografii zidentyfikował: porównał te zdjęcia z krwawych pogromów z dowodami tożsamości, gdzie wyraźnie napisane są ukraińskie nazwiska, to ukraińscy policjanci, włącznie z ich podpisami. Dlatego nie ma wątpliwości, że ukraińska policja to robiła. Ale czy tylko ukraińska policja? Oczywiście, że nie.

Czy można powiedzieć, że w 1941 roku, kiedy wojska niemieckie wkroczyły do Lwowa, uczestnikami pogromu byli mieszkańcy miasta bez względu na narodowość?

Bez przeprowadzenia konkretnych specjalistycznych badań, takich jak na przykład przeprowadził Burds – trudno coś jednoznacznie powiedzieć. Mogę założyć, dlaczego Ukraińcy w tych opowieściach wysuwają się na pierwsze miejsce. Nie zapominajmy: Niemcy rozpoczęli wojnę ze Związkiem Radzieckim, a dwa lata wcześniej zniszczyli Polskę. Dla Niemców, Polacy byli wrogami, dlatego Polacy byli zmuszani nie wychylać się. W tym czasie niebezpiecznie było być Polakiem. Pamiętajmy, że Niemcy systematycznie niszczyli polską inteligencję: rozstrzelali profesorów w Krakowie, a zaraz po wkroczeniu do miasta – we Lwowie. Zresztą, Chiger pisze, że Polacy we Lwowie także byli zadowoleni z przybycia Niemców: nie dlatego, że kochali Hitlera, ale ponieważ nie mogli już dłużej znieść Stalina. Ukraińcy postrzegali przyjście Niemców tak, że oto przychodzi ich czas – bo przyszedł wróg moich wrogów.

Wydawało się, że w tym krótkim okresie czasu miasto było w rękach Ukraińców. I tak właśnie postrzegali to Ukraińcy. Zresztą, 30 czerwca 1941 roku, ogłosili niepodległość. Ponadto Niemcy ich do tego zachęcali: mówiąc, możecie w końcu odegrać się za wszystkie swoje krzywdy. Ten okres i pogromy powinniśmy rozpatrywać łącznie z tym, co się stało wcześniej, a więc z sowieckimi rozstrzeliwaniami w więzieniach. Ukraińcy masowo znajdowali tam swoich zabitych krewnych. Istniało przekonanie, że donosicielami byli głównie miejscowi Żydzi – „żydokomuna”, a Niemcy specjalnie te pogłoski popierali (od razu powiem, że wśród rozstrzelanych przez NKWD było wielu miejscowych Żydów).

Stanowisko Niemców było takie, że trzeba zabić jak najwięcej Żydów, ale nie niemieckimi rękami. Byli przekonani, że Ukraińcy do tego się nadają.

Ale powinniśmy spojrzeć na lwowski pogrom w szerszym kontekście. Pogromy były na całym terytorium, które w latach 1939-41 były pod panowaniem Związku Sowieckiego, od Morza Bałtyckiego do Karpat. Kanadyjski badacz Jeffrey Kopstein właśnie skończył książkę, w której podjął się porównania tych wszystkich pogromów w lecie 1941 r. – było ich ogółem kilkaset. On doszedł do wniosku, że nie da się mówić o jednej, wspólnej przyczynie. Na przykład, często mówi się, że główną przyczyną był nacjonalizm: ukraiński, litewski, łotewski czy jakiekolwiek inny. Kopstein uważa, że nacjonalizm był bezpośrednio zaangażowany być może w jednej trzeciej tych pogromów. W większości przypadków przyczyny były inne. Dochodzi do nieoczekiwanego wniosku: jedynym faktem, który może coś wyjaśnić, to głosowanie wyborcze w Polsce międzywojennej – pogromy występowały najczęściej tam, gdzie Żydzi zyskiwali dużo głosów w wyborach. Ale co i jak to ma się do pogromów, trudno powiedzieć.

A może poczucie bezkarności pod władzą Niemców była przyczyną takich działań?

Jest oczywiste, że tak było także. Panowało przekonanie, że nareszcie można się zemścić. Chcę wspomnieć o innej nadzwyczaj ciekawej książce – wspomnień Janiny Heszeles, córki żydowskiego redaktora słynnego lwowskiej syjonistycznej gazety „Chwila”. To są wspomnienia dziewczyny, która trafiła do getta lwowskiego jako nastolatka. Wykradło ją stamtąd polskie podziemie, Armia Krajowa, ale pomagali w jej ukrywaniu także inni, z Ukraińcami włącznie.

Ona zatrzymała się w Krakowie, gdy był jeszcze pod okupacją niemiecką i tam napisała swoje wspomnienia z Lwowa od 1941 do 1944 r. To dziecko opowiedziało swoją historię bardzo szczerze. Pisze, że latem 1941 r. Ukraińcy uczestniczyli w pogromach. Prawdopodobnie to oni zabili jej ojca. Ale znowu, ona nie wyodrębnia Ukraińców jako jedynych antysemitów. Opisała, jak jej krewna, ciotka – Polka (przez matkę dziewczynka miała polskie pochodzenie) i jej przyjaciółka groziły jej doniesieniem na nią do Niemców, jeśli ona spróbuje się u nich ukrywać.

Chodzi o rzeczy bardzo skomplikowane. Są one bardzo trudne, jest prawie niemożliwe, aby ograniczyć się do jednego czynnika, ale jeszcze bardziej – do przełożenia tych czynników na jedną grupę etniczną. Dla mnie nie ulega wątpliwości, że te wydarzenia rzucają cień na ruch ukraiński, zwłaszcza nacjonalistyczny. Wtedy w jego politycznym kierownictwie nie było nikogo, kto by jasno powiedział, że tak robić nie wolno, pod żadnym pozorem i w żadnych okolicznościach.

Czy kierownictwo nacjonalistów ukraińskich sprzyjało pogromom – tego nie wiemy. Ale wiemy absolutnie dokładnie, że ich poszczególni liderzy wyraźnie opowiadali się za eksterminacją Żydów. Mamy doktrynę wojskową Mychajła Kołodzyńskiego (jej nigdy nie wydrukowano w całości), która niedwuznacznie wzywa OUN do eksterminacji Żydów i Polaków. Ale czy ta doktryna stała się oficjalną obowiązującą linią? Tego nie wiemy.

W filmie „W ciemności” jest jeszcze opowieść o likwidacji getta. Jeśli ukraińska policja stała przy bramie do getta, to można się domyśleć, że mogła uczestniczyć w jego eksterminacji.

Najprawdopodobniej tak było. Chociaż powtarzam: Chiger w swoich wspomnieniach nie wyróżnia ukraińskich policjantów. Była po prostu policja, a w jej składzie oddziały ukraińskie, niemieckie i żydowskie. Żydowska policja, najwyraźniej, została zniszczona wcześniej. Nie jest żadnym odkryciem, że ukraińska policja brała udział w zagładzie Żydów: została do tego powołana, zgodnie z rozporządzeniem. Również tym samym zajmowała się niemiecka policja. Tutaj przymiotnik „ukraiński” nie ma większego znaczenia. […]

Rozmawiał redaktor Jarosław Prystasz
Pełna treść artykułu ukaże się w wydaniu: 17 maja, 2012 r.
„Nasze Słowo”, nr 17, 22 kwietnia 2012 r.

Tłumaczenie: Wiesław Tokarczuk

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz