Zakładam ,że Pan Zapałowski wypowiada się w „dobrej” wierze i jego opinia o „kredycie” polskim
dla Ukrainy wynika z niekompetencji ,a nie świadomego zamiaru wprowadzenia czytelników w błąd.
Ma rację o tyle, że w tym akurat przypadku dywagacje o różnicach między kredytem, linią kredytową, swapem walutowym itp. wydają się czysto akademickie. Ukraina raczej nie wywiąże się ze swojej części zobowiązań. Pozostaje nadzieja, że Polska wyda / spowoduje wydanie tej sumy zgodnie ze swoimi interesami.
To nie sa akademickie dywagacje, poniewaz wiekszosc ludzi traktuje ten swap walutowy jako bezterminowa pozyczke, do tego nie oprocentowana i bez hipotecznego zabezpieczenia. 🙂
Wiec huzia na Jozia. Przepraszam, nie na Jozia, tylko na Prezydenta.
Powiem jeszcze inaczej: nie ma znaczenia, na jakich formalnych warunkach Polska udostępni Ukrainie 1mld Euro (bo przecież nie chodzi im o złotówki), ponieważ, jeśli ta je zużytkuje, to i tak nie będzie miała z czego zwrócić.
Jedna z hipotez głosi, że chodzi o stabilizację kursu hrywny. Ale jeżeli jej obrona będzie wymagała wydania tych pieniędzy, to gdzie Ukraina znajdzie taką sumę w takiej walucie na zwrot?
Polskie zabezpieczenie to równowartość w hrywnach, ale co Polska będzie mogła z nimi zrobić?
O ile sie nie myle, to podczas wprowadzania w Polsce kart platniczych typu Visa i innych, mogles otrzymac karte, jezeli wplaciles na nia jakas sume. Po otrzymaniu karty mogles dysponowac ta suma ktora wplaciles, a dopiero pozniej, po stwierdzeniu twojej wiarygodnosci bank bedzie mogl rozszerzyc twoj kredyt , ale wcale nie jest zobowiazany to uczynic. Podobnie pracuje swap walutowy. Jezeli Ukraina na poczatku wplaci sobie mld euro, to bedzie mogla go wybrac spowrotem. Ale jezeli wplaci kilkanascie milionow, to musi poczekac, az zostana one splacone, by uzyskac cokolwiek wiecej. Nie znam szczegolow tej umowy wiec tylko tak sobie to wyobrazam w wielkim uproszczeniu. W kazdym razie nie jest to zadna pozyczka bez zabezpieczenia udzielona oczywistemu bankrutowi.
Linia kredytowa od zwykłego kredytu różni się tylko tym, że sama ukraina będzie decydować kiedy wziąć i wiele wziąć nie przekracając limitu, któru w tym wypadku wynosi miliard euro.
Pozyczka, linia kredytowa i swap walutowy troche roznia sie od siebie, a scislej zesadniczo roznia sie od siebie. Nie znajac tresci umowy zawartej pomiedzy bankiem Ukrainy i bankiem Polski nie mozemy wysuwac zbyt daleko idacych wnioskow. Nie znamy nawet ustalonej stopy procentowej. Wiadomo jest tylko, ze zaden bank nie rozdaje nikomu pieniedzy za darmo, a swap walutowy, czyli wzajemna wymiana walut, moze byc korzystna dla obu stron.
Pożyczkę spłacą Lwowem.
Jest to premia dla upowskiej Ukrainy za wymordowanie 200 tyś. Polaków?
Hańba dla decydentów, poniosą konsekwencje z rąk polskiego sądu.
Zakładam ,że Pan Zapałowski wypowiada się w „dobrej” wierze i jego opinia o „kredycie” polskim
dla Ukrainy wynika z niekompetencji ,a nie świadomego zamiaru wprowadzenia czytelników w błąd.
tagore
Chyba tak. Widac ze ten pan nie widzi roznicy pomiedzy pozyczka, a linia kredytowa.
Ma rację o tyle, że w tym akurat przypadku dywagacje o różnicach między kredytem, linią kredytową, swapem walutowym itp. wydają się czysto akademickie. Ukraina raczej nie wywiąże się ze swojej części zobowiązań. Pozostaje nadzieja, że Polska wyda / spowoduje wydanie tej sumy zgodnie ze swoimi interesami.
To nie sa akademickie dywagacje, poniewaz wiekszosc ludzi traktuje ten swap walutowy jako bezterminowa pozyczke, do tego nie oprocentowana i bez hipotecznego zabezpieczenia. 🙂
Wiec huzia na Jozia. Przepraszam, nie na Jozia, tylko na Prezydenta.
Powiem jeszcze inaczej: nie ma znaczenia, na jakich formalnych warunkach Polska udostępni Ukrainie 1mld Euro (bo przecież nie chodzi im o złotówki), ponieważ, jeśli ta je zużytkuje, to i tak nie będzie miała z czego zwrócić.
Jedna z hipotez głosi, że chodzi o stabilizację kursu hrywny. Ale jeżeli jej obrona będzie wymagała wydania tych pieniędzy, to gdzie Ukraina znajdzie taką sumę w takiej walucie na zwrot?
Polskie zabezpieczenie to równowartość w hrywnach, ale co Polska będzie mogła z nimi zrobić?
O ile sie nie myle, to podczas wprowadzania w Polsce kart platniczych typu Visa i innych, mogles otrzymac karte, jezeli wplaciles na nia jakas sume. Po otrzymaniu karty mogles dysponowac ta suma ktora wplaciles, a dopiero pozniej, po stwierdzeniu twojej wiarygodnosci bank bedzie mogl rozszerzyc twoj kredyt , ale wcale nie jest zobowiazany to uczynic. Podobnie pracuje swap walutowy. Jezeli Ukraina na poczatku wplaci sobie mld euro, to bedzie mogla go wybrac spowrotem. Ale jezeli wplaci kilkanascie milionow, to musi poczekac, az zostana one splacone, by uzyskac cokolwiek wiecej. Nie znam szczegolow tej umowy wiec tylko tak sobie to wyobrazam w wielkim uproszczeniu. W kazdym razie nie jest to zadna pozyczka bez zabezpieczenia udzielona oczywistemu bankrutowi.
Osobiscie zaczynam miec watpliwosci co do zdrowego osadu pana dr Zapalowskiego, moze ktos go wprowadzil w blad?
Linia kredytowa od zwykłego kredytu różni się tylko tym, że sama ukraina będzie decydować kiedy wziąć i wiele wziąć nie przekracając limitu, któru w tym wypadku wynosi miliard euro.
Pozyczka, linia kredytowa i swap walutowy troche roznia sie od siebie, a scislej zesadniczo roznia sie od siebie. Nie znajac tresci umowy zawartej pomiedzy bankiem Ukrainy i bankiem Polski nie mozemy wysuwac zbyt daleko idacych wnioskow. Nie znamy nawet ustalonej stopy procentowej. Wiadomo jest tylko, ze zaden bank nie rozdaje nikomu pieniedzy za darmo, a swap walutowy, czyli wzajemna wymiana walut, moze byc korzystna dla obu stron.
Ukraińcy chyba mają fachowców od elektrowni atomowych i nie tylko. Mogli by coś wybudować u nas.