Trump, Polska, Trójmorze i globalna gra

W rozmowie z Kresami.pl ekspert ds. geopolityki i bezpieczeństwa, dr hab. Andrzej Zapałowski komentuje istotne kwestie dotyczące wizyty Donalda Trumpa w Polsce. W tym także poruszanych przez prezydenta USA wątków dotyczących Trójmorza i energetyki.

Zdaniem dr hab. Andrzeja Zapałowskiego, bardzo istotny jest fakt, że wizyta Donalda Trumpa w Polsce miała miejsce przed wizytą w innych stolicach europejskich. Dotychczas uchodzących za najbardziej istotne z punktu widzenia polityki USA.

– Oczywiście nie mówię tu o Londynie, gdyż Wielka Brytania już w zasadzie „ewakuuje się” z UE. Ale mówię o Paryżu czy Berlinie. Francja i Niemcy faktycznie idą w poprzek polityki amerykańskiej. Zwłaszcza w kwestii bardzo dużych inwestycji i trwających rozmów z Rosją. M.in. Siemens sprzedaje turbiny na Krym. To są gesty pokazujące, że USA mają tu trochę inne priorytety.

Trójmorze i globalna gra

Ekspert zwraca także uwagę na to, że kraje Europy Środkowej, tzw. Trójmorze, są dla Stanów Zjednoczonych „istotnym elementem wpływów i gry w skali globalnej”. W ten sposób, wzmacniając kraje Europy Środkowej i Wschodniej Stany Zjednoczone doprowadzają do większego upodmiotowienia w grze międzynarodowej obszaru tradycyjnie proamerykańskiego. Przynajmniej w sensie politycznym. Bo jeżeli chodzi o zagadnienia gospodarcze, to jest już różnie – np. w przypadku Węgier.

Ten materiał powstał dzięki pracy dziennikarzy portalu Kresy.pl.
Wspieraj rzetelne dziennikarstwo.

– Jednak moim zdaniem, najistotniejszym elementem było wyeliminowanie z tej koncepcji Ukrainy, będącej w stanie upadłości gospodarczej. Widać, że trwają bardzo głębokie i zaawansowane rozmowy dyplomatyczne, które mają na celu jakieś ułożenie wpływów w tym kraju między Rosją a Stanami Zjednoczonymi. Po części również z Zachodem – podkreśla dr Zapałowski. – Widzimy tu wieloraką grę i rywalizację w świecie zachodnim. Z jednej mamy naciski na Ukrainę, żeby przeprowadziła reformę rolną i uruchomiła sprzedaż ziemi, dlatego wstrzymuje się jej kredytowanie. Z drugiej strony, widzimy zaangażowanie USA w pewne deklaracje, a jednocześnie w grę z Rosją na Bliskim Wschodzie, konfrontację z Chinami. Tutaj Stany Zjednoczone będą musiały ułożyć się z Rosją, jeśli chcą powstrzymać Chiny.

Zdaniem eksperta, zagadnienie to jest najistotniejsze z perspektywy Waszyngtonu. – Jeśli powstanie tzw. Nowy Jedwabny Szlak, którego główna linia ma biec przez Rosję, a zapasowa przez Kazachstan i Morze Czarne, to w tym momencie Stany Zjednoczone po prostu tracą kontrolę nad głównymi liniami morskiego i światowego handlu, które nie będą już najważniejsze. Amerykanie nie mogą powstrzymać NJS bez Rosji – to jest kwestia kluczowa. W tym układzie, Ukraina jako kraj poniesie różnorakie konsekwencje tej gry światowej. Co zresztą było wiadome od początku konfliktu.

Dr hab. Andrzej Zapałowski skomentował również podkreślanie przez prezydenta USA poparcia dla Inicjatywy Trójmorza. W tym w kontekście sprzedaży przez Waszyngton gazu LNG czy uzbrojenia.  Jego zdaniem należy pamiętać, że choć demograficznie rynek Trójmorza liczy ponad 100 mln mieszańców, ale kwestie gazowe nie są tu aż tak istotne.

– Poszczególne państwa mają różne priorytety. Np. Węgry na dzień przed wizytą Trumpa podpisały w Moskwie porozumienie o dostarczaniu rosyjskiego gazu. Więc tutaj można mówić w zasadzie tylko o Polsce. Tak naprawdę, generalnie to nie jest aż taki potencjał.

Zdaniem eksperta należy zwrócić tu uwagę na inną kwestię:

– Stanom Zjednoczonym nie udało się wyblokować Rosji na kierunku syryjskim, ponieważ celem było polityczne przejęcie Syrii i przerzucenie przez ten kraj z Arabii Saudyjskiej, Kataru i regionu Zatoki Perskie rurociągu, który dostarczałby gaz i ropę bezpośrednio nad Morze Śródziemne. To było egzystencjonalne zagrożenie dla Rosji i Iranu, gdyż uderzyłoby to w ich budżety. A oba te kraje są postrzegane przez Amerykanów jako duże zagrożenie. W związku z tym, każde działanie mające na celu uszczuplenie lub wyparcie wpływów Rosji z kontraktów gazowych w Europie jest istotne nie tylko z punktu widzenia biznesowego, ale przede wszystkim z perspektywy osłabiania Rosji. Mimo wszystko, eksport surowców energetycznych to wciąż 30 proc. budżetu Rosji. Owszem, w działaniach Trumpa upatrywał bym celu biznesowego, ale też celu politycznego.

Wsparcie dla polskich władz

– Takim małym sygnałem było też to, że ktoś w administracji Trumpa zwrócił uwagę, żeby upodmiotowić symbolikę Powstania Warszawskiego, a nie Powstania w Getcie Warszawskim. Do tej pory w przestrzeni międzynarodowej to to drugie było pewnym wskaźnikiem w przestrzeni międzynarodowej. Trump zwraca przez to symbolicznie większą uwagę na historię Polski i jej upodmiotowienie – uważa dr Zapałowski.

Przeczytaj: Trump na Zamku Królewskim. Rozmowy z prezydentem Dudą

Kolejnym elementem były kwestie wsparcia dla Polski. – Wizyta Trumpa w czasie, gdy Bruksela chce nakładać na Polskę jakieś kary finansowe, gdy ze strony Zachodniej Europy płyną różne szantaże, wzmacnia polski rząd w tym, by wytrwać w kwestii kryzysu migracyjnego i walczyć z radykalnym islamem. Czyli Trump w odróżnieniu od Europy Zachodniej dostrzega to, że państwa narodowe w Europie Środkowej mają większe znaczenie niż te o strukturze wieloetnicznej i wieloreligijnej. Ponieważ są one elementem bardziej trwałym i przewidywalnym. Mają też mniejszy potencjał nacisku manipulacyjnego ze strony innego państwa.

Czytaj również: „Polacy mają niezłomnego ducha”. Duda i Trump o Trójmorzu, bezpieczeństwie i energetyce

Niemcy i Rosja

Dr Zapałowski odniósł się także do wypowiedzi szefa niemieckiej dyplomacji Sigmara Gabriela odnośnie rzeczywistości, w której toczy się globalna gra. Stwierdził on, że rosyjskie władze „stopniowo rozumieją”, że mają tylko jednego solidnego partnera – czyli Europę i Niemcy.

– Ameryka jest daleko, Chiny nie traktują Rosji jak równego partnera, dlatego (Rosja) – na moje wyczucie – zwraca się ponownie ku Europie – powiedział w czwartek szef MSZ Niemiec. – Chcemy kooperować z Rosjanami, ale warunkiem jest doprowadzenie wreszcie do zawieszenia broni na Ukrainie – zastrzegł jednak Gabriel. W takim przypadku, jego zdaniem, możliwe jest rozpoczęcie procedury znoszenia sankcji.

– Jednoznacznie widać, że dla Niemiec i Francji tak naprawdę partnerem jest Rosja – mówi dr Zapałowski. – Zresztą, w polityce francuskiej niezależnie od tego, kto wygrywa, każdy jest w jakimś stopniu prorosyjski. Jeżeli chodzi o Niemcy, to od 3 lat mamy do czynienia z pewną grą. Pokazuje ona, że państwo to nakłada na Rosję sankcje i stosuje ostrą retorykę względem Rosji, a z drugiej strony od 2 lat niemiecki biznes robi interesy m.in. na Krymie, według Berlina okupowanym, czy w Rosji.

– Należy pamiętać, że 2/3 całej niemieckiej produkcji idzie na eksport. Jednocześnie, na Dalekim Wschodzie pod względem jakościowym produkcja poszła bardzo mocno w górę. Rynek rosyjski liczy ponad 140 mln ludzi, z czego szacunkowo 30 mln żyje w standardzie niemieckiej klasy średniej i wyższej. Stąd, w Rosji jest porównywalny rynek odbiorców towarów luksusowych, jak w Niemczech. W związku z tym, Niemcy nie pozwolą sobie na wypchniecie z tego rynku. Inaczej groziłoby to bankructwem ich gospodarki. Tutaj nie należy się spodziewać, że Niemcy kiedykolwiek zrezygnują z rynku rosyjskiego. Symbolem tego jest wysłanie turbin Siemensa do elektrowni na Krymie – zaznacza ekspert.

Kresy.pl

Reklama



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz