Walka o Kijów

„Na jednej szali nieszczęścia zawieszeni jesteśmy” z Ukraińcami. Czy ktoś ośmieli się twierdzić, że dla Polski byłoby lepiej, by Lwów był w tym samym obszarze celnym co Kazachstan, a nie tym, co Polska?

Stanisław Bieniewski, poseł Rzeczypospolitej do wojska zaporoskiego, występując przed hetmanem Iwanem Wyhowskim i starszyzną kozacką na radzie w Hadziaczu 6 września 1658 r., powiedział: „Uwiedli was przodkowie wasi w niewolę moskiewską, twierdząc, że jednej wiary z wami i na tym się omylili, bo wy grecką religię trzymacie, a Moskwa moskiewską, a prawdę mówiąc, tak wierzą, jak car im każe […], a i to póty was w tym kraju cierpi, póki Polaków nie zwojuje, a pobiwszy nas, na Syberię zamyśla was przenieść, a tu Moskwą, swymi niewolnikami, żyzne krainy osadzić chce; wkrótce ukaz ogłoszony będzie, byle się z nami uspokoił, żeby żaden Kozak szabli ani strzelby nie nosił. Postrzeżcie się tedy, kiedy my i wy na jednej szali nieszczęścia zawieszeni jesteśmy, bo ten was jako i nas w niewolę podbić usiłuje…”. Zwracając się w imieniu Rzeczypospolitej do „zacnego Wojska Zaporoskiego”, dodał: „…jam was porodziła – nie Moskal, jam was pielęgnowała, wyhodowała, wsławiła; ocknijcie się i bądźcie synami nieodrodnymi, a zjednoczywszy się do gromady, wyrugujcie nieprzyjaciół swoich i moich”. Rzeczpospolita uznała wreszcie, czego 26 lat wcześniej darmo domagali się Zaporożcy, iż „Kozacy, jako ludzie rycerscy, godni są posiadania praw politycznych, więc też otwiera się im szeroką drogę do nobilitacji szlacheckiej (dla dalszego do usług JKMości przychęcenia) według uznania hetmana […]. Jako ludzie rycerscy Kozacy są zwolnieni od wszelkich podatków oraz świadczeń, podlegając tylko obowiązkowi krwi”. Zgodzono się wreszcie, że Kozacy „jako wolni do wolnych, równi do równych i zacni do zacnych powracają” i powstaje „Rzplita narodu polskiego, litewskiego i ruskiego”, w której wszyscy jej obywatele żyć mają „przy pokoju i wolności […] jako jedne ciało jednej nierozdzielnej Rzplitej, nie czyniąc między sobą różnice z wiary”.

Nie usłuchano go i nie wytrwano szczerze w ugodzie ani po polskiej, ani po ukraińskiej stronie. Wyhowskiego rozstrzelali Polacy, a Ukraina na drugiej radzie w Perejesławiu (1659 r.) powtórnie wybrała Moskwę i wszystko, co przepowiedział Bieniewski ziściło się w kolejnych wiekach. Ukraina zaledwie kilka dni temu (23 listopada) świętowała żałobnie rocznicę wielkiego głodu i śmierci milionów swoich cór i synów na najżyźniejszych ziemiach Europy, będących wówczas pod moskiewskim panowaniem.

Chwile dziejowe

Są takie chwile dziejowe, takie okazje, które nie powracają lub powracają po wiekach. Ukraina po 355 latach znów stoi przed wyborem: Moskwa czy Unia? Moskwa czy cywilizacja europejska, choćby chora i w kryzysie, ale przecież mająca w sobie potężny potencjał wolności, tradycji poszanowania prawa i obywatelskiej podmiotowości, którego pod władzą Kremla próżno by szukać. Gdy córka Julii Tymoszenko wzywa na Majdanie, by nie pozwolić „zaciągnąć Ukrainy do Związku Sowieckiego, gdzie straciłaby życie, jedyne jakie ma”, mówi o Unii Celnej Rosji, Białorusi i Kazachstanu – nowej strukturze moskiewskiej dominacji w rosyjskiej przestrzeni imperialnej. Ma rację. W interesie Ukrainy i Ukraińców nie leży związek z Moskwą, obojętnie jaką („białą”, „czerwoną”, „zieloną”, „brunatną” czy nawet demokratyczną), nie leży on także w interesie Polski. Rosja bowiem, bez Ukrainy jest tylko Rosją, z Ukrainą zaś jest Imperium Rosyjskim. W jego sąsiedztwie zaś Rzeczpospolita przez ostatnie 300 lat zaznała tylko 20 lat niepodległości, jej upadek zaś, o czym warto pamiętać, zaczął się w chwili, gdy załoga moskiewska stanęła w Kijowie w 1654 r., po pierwszej radzie perejasławskiej. Zaraz później Moskale zdobyli Wilno, a Szwedzi Warszawę i odtąd aż do 1993 r. każde pokolenie Polaków widziało obce wrogie wojska na swoim terytorium, bowiem „na jednej szali nieszczęścia zawieszeni jesteśmy” z Ukraińcami. Czy ktoś ośmieli się twierdzić, że dla Polski byłoby lepiej, by Lwów był w tym samym obszarze celnym co Kazachstan, a nie tym, co Polska?
Niemcy, Francja i Rosja 15 lat temu powiedziały „nie”

Ukraina starała się o stowarzyszenie z UE od dawna. Pierwszą ofensywę dyplomatyczną na tym kierunku prowadził jeszcze w latach 1998–1999 minister spraw zagranicznych tego kraju Borys Tarasiuk, człowiek o europejskiej kulturze i takich manierach.Wówczas Niemcy i Francja w opublikowanych oświadczeniach swoich MSZ-tów zadeklarowały, że „istotne siły polityczne opowiadają się tam za integracją z Zachodem. Jednak przyjęcie Ukrainy oznaczałoby izolowanie Rosji. Wystarczy poprzestać na pogłębionej współpracy z Kijowem. Unia nie powinna poszerzać się na wschód poza 10 krajów Europy Środkowej, z którymi obecnie negocjuje. UE do tej pory była otwarta, ale jej powołaniem nie jest zjednoczenie całego kontynentu”. Prośbę Ukrainy o stowarzyszenie, z perspektywą członkostwa (którą otrzymała np. Bośnia i Hercegowina, stabilizowana wówczas m.in. przez UKRPOLBAT – polsko-ukraiński batalion pokojowy) odrzucono. Zasada Russia First (przede wszystkim Rosja) rządziła niepodzielnie polityką unijną w czasach Schrödera, Chiraca i Berlusconiego.

Unijna okazja AD 2013

Niemcy od czasu kryzysu bankowego na Cyprze mają coraz gorsze stosunki z Rosją. Berlin rozczarowany jest brakiem efektów promowanego przez RFN za czasów prezydentury Miedwiediewa „partnerstwa dla modernizacji”, która to modernizacja okazała się przejmowaniem niemieckiej technologii wojskowej, a nie – jak miano nadzieję nad Sprewą – standardów demokratycznych (o sancta simplicitas! – o święta naiwności). Francja ustawiła się na pozycji antagonistycznej wobec Moskwy w okresie kryzysu syryjskiego, Berlusconi został prawomocnie ukarany. Opinia publiczna w UE oburzona jest losem aktywistów z Greenpeace’u uwięzionych w Rosji, sprawą Pussy Riot i wymierzonymi w ideologię gejowską wypowiedziami władz rosyjskich związanymi z przygotowaniami do olimpiady. Rosja od dawna nie miała w UE tak złej prasy.Brutalna presja Moskwy na kraje Partnerstwa Wschodniego, by te nie podpisywały układów stowarzyszeniowych z UE (Ukraina już go parafowała, Mołdawia i Gruzja mają tego dokonać na szczycie w Wilnie, Armenia wynegocjowała porozumienie, ale zrezygnowała z niego pod naciskiem Kremla) i na unijnych promotorów tej inicjatywy (wojny handlowe z Litwą, Holandią i groźne sygnały w tym zakresie pod adresem Polski) pogarsza tylko obraz Moskwy w oczach unijnych polityków i opinii publicznej.Po raz pierwszy nikt w UE nie podnosi hasła, że otwarcie się na Ukrainę będzie „wiodło do izolacji Rosji”. Cóż to za kraj ta Rosja, że rozciągnięcie europejskich praw i obyczajów politycznych na Ukrainę, aż tak jej przeszkadza? Można zachodnioeuropejskich pacyfistów i sieroty po eurokomunizmie straszyć nową zimną wojną, spowodowaną „ekspansją zdominowanego przez USA NATO do granic Rosji”, której Rosja „słusznie się obawia”, ale jak ich straszyć rozprzestrzenianiem się „wartości europejskich”? Jak budować„strategiczne partnerstwo” UE-Rosja, skoro Kreml wartości te uznaje za tak niebezpieczne? Ta sytuacja w Unii może się nie powtórzyć. Unia nigdy wcześniej nie chciała naprawdę stowarzyszać się z Ukrainą. Teraz chce. Nie ma pewności, że będzie chciała znów za dwa lata.

Testament Iwana Mazepy

W bramie Ławry Peczorskiej w Kijowie jest muzeum z ekspozycją listów hetmana zaporoskiego Iwana Mazepy, ostatniego przywódcy samodzielnego Zaporoża, które sprzymierzone ze Szwedami, po klęsce pod Połtawą w 1709 r., utraciło swoją podmiotowość. W listach tych hetman pisze, że po to kozacy mają szable, by praw swoich bronić. Wyraża tym typową dla kultury politycznej Rzeczypospolitej, w której był wychowany, ideę siły w służbie prawa, a nie charakterystyczną dla Moskwy zasadę odwrotną – prawa w służbie siły. To fundament kultury europejskiej, do której Ukraińcy z całą pewnością należą.Zademonstrowali to najpiękniej, gdy po śmierci w 1999 r. dziennikarza Georgija Gongadzego zorganizowali się wruch polityczny Ukraina bez Kuczmy. W Rosji do tego czasu zginęło ponad 200 dziennikarzy i żaden ruch tam nie powstał.Dziś masy demonstrantów w Kijowie pod unijnymi flagami, w oparach gazów łzawiących to zapewne jedyni ludzie na świecie, którzy ryzykują życie i zdrowie pod tym symbolem. Błękit i żółć to barwy narodowe Ukrainy i one dominują na manifestacjach, ale dobrze wyglądają na ekranach telewizorów w Europie i kojarzą się z barwami unijnymi. Powinniśmy wesprzeć tych Ukraińców i istotę ich dążeń wyrażoną hasłem: Ukraina het’ wid Moskwy! (Ukraina jak najdalej od Moskwy!). Dziś droga Kijowa poza moskiewską zonę wiedzie przez Wilno i stowarzyszenie z UE. Warszawa, Kijów i Wilno to dobra trójca. Jak pisano w 1863 r.: W imia Otca, Ducha, Syna ce nasza mołytwa, jako Trójca ta jedyna Polszcza, Ruś (nie mylić z Rosją!!!) y Łytwa. (W imię Ojca, Ducha, Syna, to nasza modlitwa, jako Trójca ta jedyna Polska, Ruś i Litwa).

Przemysław Żurawski vel Grajewski
Niezalezna.pl // „Gazeta Polska Codziennie”
5 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. wincentypol
    wincentypol :

    Jak pisano w 1863 r.: W imia Otca, Ducha, Syna ce nasza mołytwa, jako Trójca ta jedyna Polszcza, Ruś (nie mylić z Rosją!!!) y Łytwa. (W imię Ojca, Ducha, Syna, to nasza modlitwa, jako Trójca ta jedyna Polska, Ruś i Litwa).Są takie chwile dziejowe, takie okazje, które nie powracają lub powracają po wiekach. Ukraina po 355 latach znów stała przed wyborem: Moskwa czy Unia? Moskwa czy cywilizacja europejska,Wybrała Azję i Banderowców.Ale niedługo banderowcy skończą na Kołymie . A Polski LWÓW Rosjanie przehandlują za inne korzyści polityczne.I przywróci się granicę wschodnią z1939 r