Czyż naprawdę ambasada wielkiego państwa do pracy z interesantami nie może znaleźć urzędników, którzy znaliby język miejscowy albo przynajmniej angielski?

Oto co opowiedział mi pewien mój dobry znajomy:

„Odwiedziła mnie w Wilnie wnuczka studiująca w Anglii. W celach naukowych wysyłają ją do Moskwy. Moja Rima potrzebuje wizy, więc dzwoni do ambasady Rosji, żeby dowiedzieć się, co i jak. I przybiega do mnie niemalże z płaczem: „Dziadku, oni nie mówią ani po rosyjsku, ani po angielsku, ratuj”.

Co zrobić, dzwonię do ambasady, rozmawiamy po rosyjsku. Przekierowali mnie do wydziału konsularnego, wyjaśnili z jakimi dokumentami i zdjęciami trzeba przyjechać na Zwierzyniec [Zwierzyniec (lit. Žvėrynas) to dzielnica Wilna, w której znajduje się ambasada Rosji – przyp. tłumacza]. Rima wzięła mnie jako tłumacza i razem pojechaliśmy na Latvių gatvė [nazwa ulicy przy której znajduje się ambasada – przyp. tłumacza], do konsulatu Rosji. Spróbowałem nawet kilku jego pracowników zagadnąć po litewsku – nie rozumieją.”

Nie bardzo uwierzyłem w tę opowieść. Czyż naprawdę ambasada wielkiego państwa do pracy z interesantami nie może znaleźć urzędników, którzy znaliby język miejscowy albo przynajmniej angielski? Wybrałem numer 2723376 i zadzwoniłem do wydziału konsularnego ambasady Federacji Rosyjskiej. „Laba diena” [„Dzień dobry” w języku litewskim – przyp. tłumacza]. „Dobryj den” – ton odpowiedzi nie był szczególnie przyjazny. „Do you speak English?” Już nieco uprzejmiej: „Po ruski… pożałusta”, ale dano mi do zrozumienia, że tam rozmawia się tylko po rosyjsku.

Tak więc mój znajomy nie koloryzował. Pomyślałem – czyżby niektóre inne ambasady działające w Wilnie i ich wydziały konsularne też stosowały podobną praktykę: tu wszyscy muszą rozmawiać po rosyjsku, a może po angielsku albo, powiedzmy, po polsku? Ciekawe, czy ambasady USA i Wielkiej Brytanii również nie mogą znaleźć pracowników znających język miejscowy – przecież młodzież na Litwie z pewnością lepiej zna angielski niż rosyjski? A co z ambasadami Polski, Ukrainy i wszystkimi innymi? Postanowiłem poeksperymentować, pomagać mieli mi moi pomocnicy w Wilnie i Brukseli. Obdzwoniliśmy 20 ambasad w Wilnie, zadzwoniliśmy też do konsulatu Rosji w Kłajpedzie, wszędzie próbując porozumieć się po litewsku i angielsku.

Gdy pracownik mojego wileńskiego biura zadzwonił do ambasady Rosji (ma ona zresztą litewską stronę), sekretarka przeprosiła: po litewsku rozumie, ale odpowiedzieć nie może ani po litewsku, ani po angielsku. Kiedy do wydziału konsularnego zadzwonił kolega z Brukseli, miał nieco więcej szczęścia niż Rima i ja. Zapytawszy po litewsku o wizę, na początku usłyszał: „Pazwanili w Rosijskoje posolstwo, tak i goworite po ruski” („Zadzwonił Pan do ambasady Rosji, więc i po rosyjsku niech Pan mówi”). Gdy jednak odezwał się po angielsku, dało się słyszeć „one minute”. Po kilku minutach na pomoc przybył młodzieniec Kolia (zdaje się, że nie był to pracownik konsulatu), który po angielsku mówił nieźle. Nie miał jednak pojęcia o wizach i tylko przetłumaczył wyjaśnienia pracowniczki, która wcześniej odebrała telefon.

Kontynuujemy eksperyment.

W konsulacie FR w Kłajpedzie udało się porozumieć tylko po rosyjsku. Pracowników, którzy mogliby tłumaczyć z języka litewskiego lub angielskiego, urzędnikom konsulatu nie udało się znaleźć.

Ambasada USA ma menu automatycznej sekretarki w dwóch wersjach językowych: litewskiej i angielskiej. Zarówno w ambasadzie, jak i w wydziale konsularnym świetnie mówią po litewsku, w ambasadzie można porozmawiać też po rosyjsku – w dodatku w przypadku wszystkich języków rozmówcy są bardzo uprzejmi. Podobnie jest w ambasadzie Wielkiej Brytanii, gdzie również można porozumieć się nie tylko po litewsku, ale i rosyjsku. Gdy jednak innym razem zadzwoniliśmy do Brytyjczyków w wyznaczonych godzinach pracy, nikt nie podniósł słuchawki, a automatyczna sekretarka działała w języku angielskim i litewskim.

Ambasada Polski. Po litewsku mówią bez zarzutu. To samo w wydziale konsularnym. W sekcji wiz jest już inaczej – można porozumieć się po angielsku, rosyjsku i oczywiście po polsku, ale nie po litewsku.

Automatyczna sekretarka ambasady Czech odzywa się po angielsku, litewsku i rosyjsku, a pracownicy mogą udzielić wyjaśnień po litewsku. Podobnie jest też w ambasadzie Węgier.

Bez problemu można porozumieć się i po litewsku, i angielsku, i rosyjsku w ambasadach Łotwy i Estonii. „Braciszkowie” [lit. „Braliukai” – określenie używane przez Litwinów w odniesieniu do Łotyszy – przyp. tłumacza] odzywają się z sympatycznym łotewskim akcentem, ale to jeszcze milej.

No a jak w ambasadach byłych republik ZSRR, czy tam biorą przykład z Rosji?

Automatyczna sekretarka ambasady Ukrainy odzywa się po ukraińsku i litewsku. Żywy głos – tu jest już inaczej: tylko po rosyjsku i angielsku, a innym razem – tylko po rosyjsku. Do wydziału konsularnego w godzinach pracy nie udało się dodzwonić.

Automatyczna sekretarka ambasady Białorusi przemówiła tylko po rosyjsku, ale zarówno w ambasadzie, jak i w wydziale konsularnym odpowiedziano piękną litewszczyzną. „Czy mój przyjaciel Amerykanin mógłby porozumieć się po angielsku?”. „Tak, prawie wszyscy mówimy po angielsku, a jeśli będzie trzeba, w rozmowie pomoże inny kolega”.

W ambasadzie Kazachstanu słuchawkę podniósł pracownik mówiący i po litewsku, i po rosyjsku, a innym razem – osoba mówiąca po rosyjsku i angielsku. W wydziale konsularnym nie bez trudności, ale porozumieliśmy się po litewsku (wysiłki godne uznania, niech inni biorą przykład!). A jak z „przyjacielem Amerykaninem”? Proponują mu przyjść do wydziału konsularnego – wtedy znajdą się pracownicy mogący porozmawiać z nim po angielsku.

W ambasadzie Gruzji na litewskie powitanie odpowiedzieli po litewsku, ale prosili by rozmawiać po rosyjsku lub angielsku. Gdy zadzwoniliśmy innym razem było już inaczej: świetnie po litewsku, a jeśli po angielsku – połączą z kolegą, który mówi w tym języku.

Podobnie jest też w ambasadzie Armenii. Pierwsza próba – dobrze po litewsku. Druga – już było trudno, ale w obu przypadkach możliwe było połączenie z pracownikiem mówiącym po angielsku.

W ambasadzie Azerbejdżanu rozmowa po litewsku nie jest problemem. Po angielsku jest trudniej, a w wydziale konsularnym nie zawsze znajdzie się pracownik mówiący w tym języku.

Automatyczna sekretarka ambasady Niemiec odzywa się tylko po niemiecku i angielsku. Pracownicy ambasady – także po litewsku. Dodzwonić się do ambasady Hiszpanii nie jest łatwo, ale jeśli już udaje się, można porozumieć się po litewsku, a pracownicy udzielający wyjaśnień są uczynni. W ambasadzie Irlandii świetnie mówią po litewsku, a także po rosyjsku.

Kraje Północy, które w Wilnie wybudowały wspólny budynek ambasady, żyją ze sobą we wspaniałej zgodzie. Nic więc dziwnego, że we wszystkich ambasadach można w łatwy i miły sposób porozumieć się po litewsku. Automatyczne sekretarki odzywają się po litewsku i angielsku, w ambasadzie Norwegii – również po norwesku.

Jakież nasuwają się wnioski po pobłądzeniu w językowych labiryntach przedstawicielstw dyplomatycznych w Wilnie? Oczywiście, ten eksperyment nie pretenduje do miana wszechstronnego. A jednak wydaje się, że niektóre ambasady powinny nieco postarać się, żeby zademonstrować należyty szacunek zarówno państwu, w którym są akredytowane, jak i jego obywatelom i językowi państwowemu. A jedna ambasada, moim zdaniem, powinna zasadniczo zmienić podejście do tych spraw.

Justas Vincas Paleckis

“Delfi.lt”

Tłumaczenie z języka litewskiego: Karolina Modzelewska

forma płatności