Dla Polski i jej narodu, a co za tym idzie – dla mnie osobiście jest ważne, aby to pole niszczącego działania nie znalazło się pomiędzy Odrą a Bugiem, a najlepiej nawet nie pomiędzy Odrą a Zbruczem. Szkoda bowiem dziedzictwa materialnego I Rzeczypospolitej. To właśnie powinno być troską polityków w Polsce. Musimy być w tej grze figurą a nie pionkiem! Figurą, która gra bardziej z tyłu i wygrywa pokój bez strat.Tutaj podsumowanie posunę znacznie dalej stwierdzając że dla Polski istotne jest naprawienie strat jakie ponieśliśmy jako Naród w wyniku II Wojny Światowej. i odzyskania Kresów.
W warcabach, których pisze autor wielokrotnie nie ma mata ! Człek ten powinien zacząć od nauk9 gry w szachy i warcaby, ażeby wiedział oczy pisze…
P.s precz z czerwona swołoczą !
Na takim przykładzie widać, jak upadlińskie trole nie rozumieją co czytają, ten np: nie doczytał, że mowa o szach-macie była tylko w kontekście szchów. O ile nie podobało mi się osobiście takie naiwne i naciągane niekiedy ciągłe porównanie do szachów i warcabów, to mimo wszystko jakim trzeba być debilem, żeby czepiać się tak wyjątkowo mało istotnej kwestii, zamiast odnieść się do artykułu z zastrzeżeniami merytorycznymi.
Koszty aneksji Krymu i działań na Ukrainie mogą sięgnąć w ciągu najbliższych 3-4 lat 200 miliardów dolarów – ostrzegł we wtorek były minister finansów Rosji Aleksiej Kudrin (na zdjęciu) podczas konferencji z okazji 15. rocznicy objęcia władzy przez prezydenta Władimira Putina.
– Straty, wliczając w to ucieczkę kapitału, sięgną od 150 do 200 miliardów dolarów. To blisko połowa rezerw finansowych kraju – powiedział Kudrin.
Do kosztów, które przyjdzie Rosji zapłacić za interwencję na Ukrainie oraz finansowanie Krymu, trzeba doliczyć konsekwencje zachodnich sankcji gospodarczych i utratę zaufania inwestorów – wyjaśnił były minister, który ocenił też, że samo wspieranie finansowe Krymu będzie kosztowało 6-7 mld dol. rocznie.
Zdaniem Kudrina gospodarka Rosji utknęła w martwym punkcie, a wzrost rzędu 1-2 proc., na jaki Moskwa może obecnie liczyć w najlepszym wypadku, “nie odzwierciedla potencjału Rosji i jej możliwości konkurowania w globalnej gospodarce”.
Ponadto fala nacjonalistycznego uniesienia, która ogarnęła Rosjan po aneksji Krymu, odstrasza inwestorów i biznesmenów, którym zależy na stabilnej sytuacji politycznej i gospodarczej – argumentował Kudrin
“Czy ktoś dzisiaj, posiadający światowy autorytet moralny, zostałby wysłuchany, gdyby tylko na podstawie faktów pokazał i wskazał winnych tej wojny? Oczywiście nie! W tym konflikcie nie chodzi bowiem o to, kto ma rację, za kim stoją fakty, prawo czy też historyczne dziedzictwo…” I ta prawda smuci najbardziej… nie chodzi bowiem o to, kto ma rację…
Dla Polski i jej narodu, a co za tym idzie – dla mnie osobiście jest ważne, aby to pole niszczącego działania nie znalazło się pomiędzy Odrą a Bugiem, a najlepiej nawet nie pomiędzy Odrą a Zbruczem. Szkoda bowiem dziedzictwa materialnego I Rzeczypospolitej. To właśnie powinno być troską polityków w Polsce. Musimy być w tej grze figurą a nie pionkiem! Figurą, która gra bardziej z tyłu i wygrywa pokój bez strat.Tutaj podsumowanie posunę znacznie dalej stwierdzając że dla Polski istotne jest naprawienie strat jakie ponieśliśmy jako Naród w wyniku II Wojny Światowej. i odzyskania Kresów.
W warcabach, których pisze autor wielokrotnie nie ma mata ! Człek ten powinien zacząć od nauk9 gry w szachy i warcaby, ażeby wiedział oczy pisze…
P.s precz z czerwona swołoczą !
Na takim przykładzie widać, jak upadlińskie trole nie rozumieją co czytają, ten np: nie doczytał, że mowa o szach-macie była tylko w kontekście szchów. O ile nie podobało mi się osobiście takie naiwne i naciągane niekiedy ciągłe porównanie do szachów i warcabów, to mimo wszystko jakim trzeba być debilem, żeby czepiać się tak wyjątkowo mało istotnej kwestii, zamiast odnieść się do artykułu z zastrzeżeniami merytorycznymi.
chcę nieśmiało zwrócić uwagę ,że Zbrucz to również dziedzictwo Drugiej Rzeczypospolitej a więc do roku 1945
Koszty aneksji Krymu i działań na Ukrainie mogą sięgnąć w ciągu najbliższych 3-4 lat 200 miliardów dolarów – ostrzegł we wtorek były minister finansów Rosji Aleksiej Kudrin (na zdjęciu) podczas konferencji z okazji 15. rocznicy objęcia władzy przez prezydenta Władimira Putina.
– Straty, wliczając w to ucieczkę kapitału, sięgną od 150 do 200 miliardów dolarów. To blisko połowa rezerw finansowych kraju – powiedział Kudrin.
Do kosztów, które przyjdzie Rosji zapłacić za interwencję na Ukrainie oraz finansowanie Krymu, trzeba doliczyć konsekwencje zachodnich sankcji gospodarczych i utratę zaufania inwestorów – wyjaśnił były minister, który ocenił też, że samo wspieranie finansowe Krymu będzie kosztowało 6-7 mld dol. rocznie.
Zdaniem Kudrina gospodarka Rosji utknęła w martwym punkcie, a wzrost rzędu 1-2 proc., na jaki Moskwa może obecnie liczyć w najlepszym wypadku, “nie odzwierciedla potencjału Rosji i jej możliwości konkurowania w globalnej gospodarce”.
Ponadto fala nacjonalistycznego uniesienia, która ogarnęła Rosjan po aneksji Krymu, odstrasza inwestorów i biznesmenów, którym zależy na stabilnej sytuacji politycznej i gospodarczej – argumentował Kudrin
“Czy ktoś dzisiaj, posiadający światowy autorytet moralny, zostałby wysłuchany, gdyby tylko na podstawie faktów pokazał i wskazał winnych tej wojny? Oczywiście nie! W tym konflikcie nie chodzi bowiem o to, kto ma rację, za kim stoją fakty, prawo czy też historyczne dziedzictwo…” I ta prawda smuci najbardziej… nie chodzi bowiem o to, kto ma rację…