Ukraiński nacjonalistyczny imperializm Mychajła Kołodzińskiego

Mychajło Kołodziński (1902-1939) był jednym z przywódców i ideologów radykalnego nurtu ukraińskiego nacjonalizmu. W swoich pracach wzywał do budowy imperium ukraińskiego sięgającego Azji Centralnej, które powstać miało na zgliszczach Moskwy i Warszawy. Jednym z elementów budowy tak rozumianego imperium miało być „wymiecenie co do nogi” Polaków i innych mniejszości narodowych uznawanych za wrogie z ziem uznawanych przez niego za ukraińskie.
Poniżej prezentujemy tłumaczenie referatu naukowego poświęconego tej postaci wygłoszonego przez docenta Ołeksandra Zajcewa podczas seminarium naukowego na Ukraińskim Uniwersytecie Katolickim we Lwowie.

Obwieszczenie zjednoczonego państwa ukraińskiego
nastąpić ma na zgliszczach Moskwy i Warszawy



Mychajło Kołodziński

W archiwum OUN w Kijowie znajduje się praca znanego działacza OUN Mychajła Kołodzińskiego „Doktryna wojskowa ukraińskich nacjonalistów”.[1] Jej pierwszą część (stanowiącą blisko jednej czwartej całości) zatytułowaną „Ukraińska doktryna wojskowa” wydano w Krakowie pismem ręcznym pisanym przez kalkę już po śmierci autora – w 1940 albo 1941 roku[2], a w 1957 wydano nakładem Związku Byłych Żołnierzy UPA w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych.[3] Do niedawna uznawano, że losy pozostałych części są nieznane.[4]

Dopiero w ostatnich latach naukowcy otrzymali szansę zapoznania się z pełną wersją „Doktryny wojskowej” Kołodzińskiego, jednak nie przyciągnęła ona wystarczającej uwagi historyków. Tymczasem dokument ten zasługuje na rzetelne zbadanie jako ważne źródło nie tylko historii formowania się OUN, ale także w ogóle historii intelektualnej ukraińskiego zorganizowanego nacjonalizmu. Praca ta, przepojona kultem siły, walki, heroizmu i ekspansji, przedstawia mentalność młodych Ukraińców z Galicji, których światopogląd kształtowały dzieła Dmytra Doncowa i „wiek ekstremizmów”, który Europa przeżywała po 1914 roku.

Mychajło Kołodziński urodził się 26 lipca 1902 roku w Potoczyskach, w powiecie horodeńskim, w Galicji. Rodzice – Franciszek Kołodziński i Anna Kołodzyńska (z domu Budziak) – ochrzcili syna w Kościele katolickim (ojciec był wyznania rzymskokatolickiego i miał polskie korzenie). Dwadzieścia lat później Mychajło napisał oświadczenie o zmianie obrządku na grecko-katolicki. W szkole podstawowej Mychajło był uważany za Polaka i nawet próbował wstąpić do polskiego gimnazjum w Kołomyi, ale nie zdał egzaminów przez słabą znajomość języka polskiego. Dlatego Kołodziński kontynuował naukę w ukraińskich gimnazjach w Horodence, a później Kołomyi, które stały się dla niego szkołami wychowania narodowego.[5]

Po zakończeniu służby w wojsku polskim i szkoły podchorążych, w 1928 roku Kołodziński rozpoczął studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Lwowskiego.[6] Ale najważniejszym dla niego, podobnie jak dla wielu innych ukraińskich studentów nie było opanowanie fachu prawnika, ale praca podziemna na polecenie Krajowego Kierownictwa Ukraińskiej Organizacji Wojskowej (UWO) oraz polityczno-ideowa działalność jako członka Związku Ukraińskiej Młodzieży Nacjonalistycznej, a od 1929 w OUN, gdzie niemal od początku pełnił funkcję członka Krajowej Egzekutywy i referenta wojskowego. Już wtedy poglądy Kołodzińskiego odznaczały się radykalizmem, o czym świadczy jego pierwsza nielegalna broszura podpisana pseudonimem „Mychajło Budziak” – dosyć oczywistym dla tych, którzy znali panieńskie nazwisko jego matki. Po przeanalizowaniu doświadczeń z polskiego powstania 1863 roku, autor zakończył swoje poszukiwania takim wnioskiem:

Na przykładzie polskich powstańców widzieliśmy, że ludzie, którzy chcieli zdobyć wolność dla swojego narodu, nie przebierali w środkach dla jej osiągnięcia. Dlaczego i my nie mielibyśmy pójść szlakami wytyczonymi przez historię? Trzeba krwi, dajmy morze krwi, trzeba terroru, uczyńmy go piekielnym, trzeba ofiarować dobra materialne, nie zostawmy sobie niczego. Mając na celu wolne państwo ukraińskie, idźmy doń wszystkimi środkami i wszystkimi szlakami. Nie wstydźmy się mordów, grabieży i podpaleń. W walce nie ma etyki. Etyka na wojnie to pozostałości niewolnictwa narzuconego przez zwycięzców – zwyciężonym.Nie dbajmy o dobre imię i opinię w świecie, bo choćbyśmy byli nie wiadomo jak ideowymi w swojej walce, wszyscy nazywać nas będą bandytami. Każda droga, która prowadzi do naszego najwyższego celu, bez względu na to, czy przez innych nazywana jest heroizmem czy podłością, jest naszą drogą.[7]

Jak widać z „Doktryny wojskowej ukraińskich nacjonalistów”, takie zasady moralne Kołodziński wyznawał do końca życia. Przy czym najwyższą dla niego wartością zawsze była bezinteresowna miłość do Ukrainy. W jednym z listów do matki, którą Kołodziński szczerze kochał, pisał: Módlcie się nadal za mnie i moich towarzyszy, bo nasza sprawa jest święta i czysta. My tylko kochamy Ukrainę tak bardzo, że i życia za nią oddamy, a taką miłość Bóg błogosławi.[8]

Okoliczności napisania „Doktryny wojskowej” były takie: po roku spędzonym w więzieniu z wyroku sądu polskiego, w 1933 roku Kołodziński wyjechał za granicę z rozkazu Prowodu Ukraińskich Nacjonalistów (PUN) i szybko znalazł się we Włoszech, w obozie szkoleniowym „Ustaszy” – chorwackiej organizacji rewolucyjnej, z którą OUN nawiązało wtedy współpracę. Przez kilka miesięcy prowadził w obozie kurs teorii i praktyki wojny partyzanckiej. W tym czasie Kołodziński poznał i zaprzyjaźnił się z liderem organizacji Ante Paveliciem, z którym tworzył plany wspólnych działań bałkańskich i ukraińskich rewolucyjnych nacjonalistów.[9] Jednak po zabójstwie króla Jugosławii Aleksandra (w październiku 1934 r.), zorganizowanym przez ustaszy wraz z macedońskimi nacjonalistami, włoskie władze internowały instruktorów i słuchaczy obozu ustaszy, w tym kilku członków OUN. Niedługo po tym Ukraińców oddzielono od Chorwatów i pod nadzorem policji osiedlono w górskiej wsi Tortorici na Sycylii, gdzie przebywali do czerwca 1937 roku.[10]

Właśnie tam, korzystając z wymuszonej bezczynności, Kołodziński rozpoczął pracę nad doktryną wojskową OUN. Jej pierwszym rezultatem był referat „Ukraińska nacjonalistyczna doktryna wojskowa”, który także jest przechowywany w archiwum OUN w Kijowie. [11] Sądząc po treści, esej został napisany pod koniec 1935 albo na początku 1936 roku.

Pod doktryną wojenną Kołodziński rozumiał nie tylko system poglądów na sposoby i formy prowadzenia wojny, ale ważną część światopoglądu narodu: Pod doktryną wojenną rozumiemy pewien system, a dokładniej światopogląd, przy pomocy którego organizuje się te moralne i fizyczne siły narodu, które są potrzebne do fizycznej obrony swojej rasy, odpowiedniej gatunkowi i dla zajęcia określonego miejsca w historii.Właśnie w zaniedbaniu ukraińskiej doktryny wojskowej, tak jak ją rozumiał, autor widział przyczynę upadku narodu ukraińskiego: Głównym powodem naszego obecnego upadku jest to, że zapomnieliśmy przykazania naszych ojców i obosieczny miecz Waregów zamieniliśmy na zgniłe życie na wsi i śmierdzące odpadki żydowskiego filozofa (Marksizm[12]).Kołodziński wyrażał niezachwianą wiarę w odrodzenie bojowego ducha narodu, a w pielęgnowaniu cnót wojennych nowego pokolenia Ukraińców widział wyjście z duchowego kryzysu: Tylko duchowi maruderzy i nikczemni tchórze mogą wrzeszczeć, że naród ukraiński jest narodem pacyfistów. (..) Kiedy Ukraina będzie niepodległą i rozwinie wojskowy instynkt, jednocześnie nadając mu odpowiednie organizacyjne formy, to będziemy najbardziej bojowym narodem na świecie.[13]

W powyższym wywodzie, Kołodziński ograniczył się do przeglądu historycznego ukraińskiej doktryny wojskowej od Światosława do ukraińskiej rewolucji, a także określenia jej moralnych fundamentów, zamierzając później powrócić do innych aspektów.

Impulsem do kolejnego etapy pracy Kołodzińskiego nad doktryną wojenną stało się jego zainteresowanie geografią wojskową i problemem przyszłych granic Ukrainy na wschodzie. Dowiadujemy się o tym z listu do pułkownika Timura Omelczenki z 5 września 1936 roku, w którym Kołodziński wyłożył swoją koncepcję przyszłej ekspansji ukraińskiej na wschód:

W pierwszej fazie rewolucji, czy raczej powstania, musimy, po uwolnieniu naszych ziem etnograficznych, zboczyć nad Wołgę, a później wszystkich zdolnych do walki rzucić na linię Mohylów-Saratów i przenieść wojnę do Kazachstanu, aby zapewnić pomoc naszym tutejszym kolonistom i zagrozić moskiewskim ośrodkom przemysłowym w Magnitogorsku i Kuźniecku.

(…) Oswobodziwszy się, nie możemy zostawić Kazachstanu na łasce Bożej albo Moskali. Jest on ściśle powiązany z naszym wyzwoleniem, więc wschodnie granice naszego państwa powinny opierać się na górach Ałtaj i Tien-szan.[14]

Kołodziński nisko oceniał zdolność Kazachów do stworzenia własnego państwa: W Kazachstanie nie ma nikogo, kto mógłby zorganizować jakieś państwo. Jeśli nie będzie tam nas, będzie Moskwa. Ale ziemie są bardzo wielkie i bogate.[15]Dlatego uważał, że Kazachstan powinien zostać kolonią Ukrainy. Następnie Kołodziński rozwinął te idee w swojej „Doktrynie wojskowej”.

Ostateczną jej wersję stworzył wiosną 1938 roku, co wiadomo z jego korespondencji z Jarosławem Stećko, któremu przewodniczący PUN Jewhen Konowalec zlecił ideologiczne koordynowanie Drugiego Kongresu OUN. 10 marca Stećko przysłał Kołodzińskiemu oficjalny list, w którym proponował mu przygotowanie do publikacji w czasopiśmie (najprawdopodobniej ideologicznym almanachu OUN) artykułu „Ukraińska doktryna wojskowa”, w którym należało oprócz historycznej retrospekcji, podać również perspektywy rewolucji zbrojnej oraz dalszych celów wojskowych Ukrainy. Referat miał być gotowy do 1 czerwca.[16]

W połowie kwietnia Kołodziński rozpoczął pracę.[17] W maszynopisie, który znajduje się w archiwum OUN, wymienia jako niedawne wydarzenia Anschluss Austrii (marzec 1939 r.) i akcje austriackich nazistów po upadku kanclerza Kurta Schuschnigga, natomiast wspomnienie o śmierci Jewhena Konowalca (23 kwietnia) dopisano odręcznie.[18] Kołodziński w dużej mierze zakończył swoją pracę na przełomie kwietnia i maja, gdy znów przebywał we Włoszech.

Chociaż w liście Stećki była mowa o eseju-artykule do almanachu, Kołodziński napisał pracę daleką od publicystycznego tonu, przeznaczoną, sądząc z treści, do polityczno-wojskowego szkolenia członków OUN. Możliwe, że planował później skrócić ją i przeredagować do almanachu i, być może dla kongresu OUN, ale nie zdążył.

W pierwszej części „Doktryny wojskowej” Kołodziński przedstawił wizję historii Ukrainy jako odwiecznej walki rolników ze stepowymi hordami. Porównanie maszynopisu z publikacją krakowską pokazuje, że niektóre fragmenty, przede wszystkim krytycznie wyrażające się o Hitlerze i nazistach, zostały ocenzurowane. Kołodziński pisał:

…Hitler w „Mein Kampf” łączy niemal istnienie narodu niemieckiego z podbiciem Europy Wschodniej, a tym samym czyni to sprawą światopoglądową nacjonal-socjalizmu. Taka ekspansywność Hitlera musi nas oburzać. A co zrobili ci poszukiwacze „guzów” Europie Wschodniej?[19]Ile krwi przelali dla niego? Są międzynarodowymi bandytami, jacy chcą zrobić z Ukrainy międzynarodowy dom publiczny, aby móc prowadzić tu swoje drapieżne plany.[20]

Autor „Doktryny wojskowej” ostrzegał, że naziści patrzą na Ukrainę „jak na europejską Abisynię, która ma służyć do tego, aby Hitler mógł tu przesiedlać nadmiar ludności niemieckiej bez najmniejszego uznania i zrozumienia, że na wschodnioeuropejskim terytorium żyje wielki naród, który od wieków walczy o swoje prawo, prawo do życia…”[21]

Oczywistym jest, że w okupowanym przez Niemców Krakowie nie można było wprost opublikować takiego tekstu, nie odpowiadało to także tamtejszym poglądom OUN na sojusz z Niemcami. Dlatego wszystkie ataki na Hitlera i Niemcy zostały wyłączone z publikacji lub edytowane tak, jakby pisano o Polsce. Jednak, jak widać w kolejnych częściach „Doktryny wojennej”, Kołodziński oburzał się na Hitlera nie dlatego, że programowo odrzucał imperializm, ale ponieważ uważał: na wschodzie Europy jest miejsce tylko dla jednego imperium – ukraińskiego.

Ekspansja i imperializm były nadrzędnymi tematami „Doktryny wojennej”. Kołodziński zawsze podkreślał, że OUN w swoich państwowotwórczych planach nie powinna ograniczać się tylko do etnicznych ukraińskich ziem: Nie budujmy Ukrainy tylko nad Dniestrem czy Dnieprem, ale Ukrainę o takich rozmiarach, jakie jej wymierzył sam Stwórca, kiedy nadawał Ziemi jej obecny geograficzny kształt. Wschód Europy musi być nasz, bo takie przykazanie zostawili nam nasi przodkowie.”[22]„Ukraiński naród żyje nie po to, aby spokojnie zajadać się błogosławieństwami swoich ziem etnograficznych i zaczadzieć we własnym smrodzie”[23].

O tym, jakie według autora rozmiary Twórca wyznaczył dla Ukrainy, dowiadujemy się z części drugiej – „Wojenna geografia i granice Ukrainy” napisanej we współpracy z T. Omelczenkiem.[24] Zostały w niej szczegółowo opisane granice przyszłego państwa, które oprócz współczesnej Ukrainy, miały obejmować Mołdawię, znaczną część Rumunii, Polski, Białorusi i Rosji (aż do Wołgi środkowej i Morza Kaspijskego), Północny Kaukaz, Baku, Półwysep Apszeroński ze złożami ropy naftowej.[25] A był to tylko program minimalny:

Tak zakreślona Ukraina to nie jest jeszcze imperializm. To tylko minimum, jakiego nie możemy się w żaden sposób zrzec, bo potrzebujemy takiej Ukrainy, aby mieć wygodne podstawy do dalszej drogi w przód (…) Ukraina ma wielką i chwalebną misję do wykonania. Po zdobyciu Ukrainy mamy stanąć na wschodnio-Europejskim terytorium uzbrojeni na cztery strony i rozpocząć drugi rozdział naszej pracy, czyli opanowanie Azji Centralnej, aby włączyć ją w krąg naszej kultury i cywilizacji.[26]

Jednak przed przystąpieniem do wykonania „wielkiej misji”, niezbędnym było, szlakiem zwycięskiego powstania, wyzwolić ukraińskie ziemie etniczne podzielone pomiędzy cztery państwa. Strategię i taktykę Kołodziński opisał w środkowym rozdziale swojej pracy „Nacjonalistyczne powstanie”[27]

Podczas czytania tekstu można wyczuć, że nad autorem i jego współpracownikami ciążyło widmo katastrofy wcześniejszych prób odzyskania niepodległości. Kołodziński za wszelką cenę pragnął uniknąć błędów, jakie spowodowały porażkę poprzedników. A za taką uważał szczególnie nieumiejętność ukraińskich rządów włączenia do walki o państwowość szerokich mas ludowych, słabość i niezdecydowanie władz, wzajemne niepokoje partii i rządu, zwlekanie z utworzeniem regularnego wojska. Stad jego surowe wytyczne: w jakikolwiek sposób związać masy z powstaniem, zapędzając je w „ślepy zaułek”; stworzyć jeden scentralizowany, nacjonalistyczny rząd, niszcząc wszystkie konkurencyjne rządy i pretendentów do władzy oraz polityków-ugodowców; jak najszybciej przekształcić oddziały partyzanckie w regularną armię; zlikwidować zanarchizowanych atamanów itp.

Za kolejną pomyłkę liderów ukraińskiej rewolucji Kołodziński uważał zbyt liberalną, jego zdaniem, politykę w stosunku do „wrogich” narodów – Polaków, Żydów i Rosjan. ”Doktryna wojskowa” przewidywała radykalnie odmienne rozwiązania. W rozdziale „Nacjonalistyczne powstanie” czytamy:

(…) Nasze powstanie nie ma tylko za zadanie zmianę ustroju politycznego. Ono musi oczyścić Ukrainę z obcego, wrogiego elementu oraz z niedobrego własnego, ojczystego. Tylko podczas powstania będzie okazja, aby wymieść dosłownie co do nogi polski element z Z(achodnich) U(kraińskich) Z(iem) (Z.U.Z.) i w ten sposób zakończyć polskie pretensje o polski charakter tych ziem. Polski element, który będzie stawiał czynny opór musi ulec w walce, a resztę trzeba sterroryzować i zmusić do ucieczki za Wisłę.Bo nie można dopuścić do tego, aby pozdobyciu Z.U.Z. polski element mógł tu żyć obok Ukraińców. Z.U.Z. w przyszłym państwie ukraińskim ma być czysty pod narodowym względem, bo te ziemie mają szczególne znaczenie dla przyszłego państwa ukraińskiego i dlatego nie będzie czasu na walkę z polskim elementem, gdyby on nie został całkiem zmiażdżony w czasie powstania. (…) Trzeba pamiętać, że im więcej wrogiego elementu zginie podczas powstania, tym łatwiejsza będzie budowa ukraińskiego państwa i tym silniejsze ono będzie[28].

Zamieszczony fragment jest ciekawy, ponieważ wyjaśnia motywy zwolenników oczyszczenia zachodniej Ukrainy z Polaków przy pomocy siły. Ziemie te były traktowane jak „Piemont”, który ma wykonać szczególne zadanie – stać się podstawą do wyzwolenia całej Ukrainy, a następnie zapewnić jej rozwój dzięki narodowo uświadomionym kadrom. Jednak, aby z sukcesem wypełnić swoją historyczną misję, zachodnioukraiński „Piemont” musi przede wszystkim zostać oczyszczony z przedstawicieli wrogich narodów, którzy mogą zadać cios w plecy rewolucji. Tak rozmyślali działacze radykalnego skrzydła OUN, których opinie wyraził autor „Doktryny wojskowej”.

Kołodziński uważał za niezbędne nie tylko oczyszczenie ziem ukraińskich z Polaków, ale także całkowite zniszczenie dworów polskich ziemian jako symboli obcego panowania. Pisał:

Dwór polski jest nie tylko wyzyskiwaczem siły roboczej ukr(aińskiej) wsi, ale także symbolem władzy polskiej i centrum demoralizacji. We dworze gromadzą się całe polskie siły. Każdy Polak znajduje tam pomoc moralną i materialną. Stamtąd biorą początek wszystkie polskie akcje patriotyczne. Polski „ksiądz”, nauczyciel, szkoła dla dzieci, strzelec i cała polska hołota znajduje schronienie przy dworze. Wszystkie biedne ukraińskie dziewczęta, które pracują w polskim dworze, rodzą nieślubne dzieci. Za to wszystko właśnie ukraińska wieś nienawidzi polskiego dworu.[29]

Dlatego Kołodziński uważał, że w nadchodzącym ukraińskim powstaniu trzeba zniszczyć doszczętnie polskie dwory, a na tym miejscu zrobić boiska sportowe, aby młoda generacja chłopców Zjednoczonej Ukrainy ćwiczyła swoje zdrowie w tym miejscu, gdzie pradziadowie i ojcowie tracili siły i cześć”.Niszczeniu polskich dworów należało nadać symbolicznego znaczenia. „Takie zniszczenie– pisał autor – nie jest wandalizmem, ale symbolicznymzniszczeniem wrogiej władzy”.Radził nawet wykonać specjalny rytuał palenia dworów na wzór zniszczenia Bastylii.[30]

„Doktryna wojskowa” Kołodzińskiego obejmuje nie tylko wymiecenie „co do nogi” polskiego elementu z ziem zachodniej Ukrainy, ale także częściowe zniszczenie innych „wrogich” mniejszości: Powstanie OUN ma zniszczyć siły żywe wrogie siły na ziemiach ukraińskich. (…) Do tych sił należą również, obok regularnej armii, cała wroga ludność i wszystkie te mniejszości, które odnoszą się wrogo do ukraińskiej niepodległości”.[31]Szczególnie dotyczyło to Żydów:

3 i pół miliona Żydów nie wyrżniemy podczas powstania, jak to przepowiadają niektórzy nacjonaliści. Bezsprzeczne jest, że gniew narodu ukraińskiego wobec Żydów będzie szczególnie straszny. Nie mamy potrzeby hamować tego gniewu, przeciwnie [- mamy go] zwiększać, bo im więcej Żydów zginie podczas powstania, tym lepiej dla Ukrainy, bo Żydzi będąjedyną nacją, jakiej nie odważymy się objąć polityką denacjonalizacyjną. Wszystkie inne mniejszości, które wyjdą żywe z powstania, będziemy denacjonalizować.[32]

Komentując ten fragment, zauważmy, że nastawienie OUN do Żydów ewoluowało od chęci współpracy z nimi podczas odbudowy Ukrainy na początku lat 30. XX wieku do ostrych, antysemickich publikacji przy końcu dziesięciolecia[33]. Rozprzestrzenianiu się wojującego antysemityzmu sprzyjały wiadomości o wyjątkowej roli Żydów w zbrodniach reżimu w ZSRR i w światowym ruchu komunistycznym, ostra konkurencja ukraińskich firm z przedsiębiorstwami żydowskimi na zachodniej Ukrainie, wpływ polskiego radykalnego nacjonalizmu, który miał wyraźnie antysemicką orientację i wreszcie, nadzieja na pomoc nazistowskich Niemiec w walce o niepodległą Ukrainę. Nowy mit „żydokomuny” nałożono na stare stereotypy Żyda – lichwiarza, najemcy i wroga chrześcijaństwa. Niektórzy członkowie OUN podzielali wspólny dla całej antysemickiej literatury pogląd o szkodliwości łączenia się z „bezdomno-bezpaństwową” rasą europejską, która, jak mówiono, może doprowadzić do „zżydowienia” Ukraińców i utraty państwowego instynktu[34]. Dlatego Kołodziński wykluczał Żydów z planów przyszłej denacjonalizacji (ukrainizacji) mniejszości.

Historyk nie może ograniczyć się do skonstatowania faktu, że niektórzy z najwyższych członków OUN uważali zniszczenie „wrogiej” ludności za niezbędne dla dobra przyszłej ukraińskiej państwowości. Ważne, aby zrozumieć, dlaczego doszli do podobnych przekonań. Po pierwsze nie możemy zapominać, że Kołodziński kończył pisać swoją „Doktrynę Wojskową” przy końcu „pokojowej” dekady, która pod względem liczby masowych morderstw i przymusowego wysiedlania ludności cywilnej znacznie przewyższyła doświadczenia poprzednich kilku pokoleń. „Doba okrutna, jak wilczyca” (Oleh Olżycz) była szczególnie okrutną dla milionów Ukraińców, którzy stali się ofiarami terroru i Wielkiego Głodu. Co prawda, sytuacja Ukraińców pod władzami polskimi nie była tak tragiczna, ale i tutaj rzeczywista dyskryminacja i represje na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej doprowadziły do poczucia narodowej niesprawiedliwości. Szczególnie bolesny ślad w polsko-ukraińskich stosunkach pozostawiła „pacyfikacja” 1930 roku. Chęć zemsty przyciągała nie tylko prostych chłopów, ale także radykalnych usposobionych polityków, którzy marzyli o odpłaceniu się wrogom, którymi w ich oczach nie byli tylko konkretni inicjatorzy i wykonawcy represji, a całe „wrogie narody”.

Po drugie społeczno-darwinistyczna koncepcja nieuniknionej walki między narodami była ważną częścią integralnego nacjonalizmu, który dał podstawy ideologii OUN. Zgodnie z jego teorią, naród nie jest zbiorem jednostek, a tożsamością zbiorową, która obejmuje wszystkie przeszłe, obecne i przyszłe pokolenia i działa jak żywy organizm. Pomiędzy narodami toczy się walka o byt, którą przeżyją tylko ci, którzy mają bardziej rozwiniętą wolę życia, władzy i ekspansji. Za Dmytro Doncowem, którego wielu członków OUN uważało za swojego ojca duchowego, narody „jak to jest też w świecie przyrody, są zdane na wieczną konkurencję między sobą… nawet dwa z nich nie mogą zmieścić się na jednym i tym samym kawałku ziemi pod słońcem, jak nie mogą zmieścić się na jednym polu szachownicy dwie figury różnych kolorów: słabsza (w danym momencie) musi ustąpić, aby jej miejsce zajęła silniejsza”.[35] Stąd pozostaje już tylko krok do uznania konieczności czystek etnicznych i zwolennicy Doncowa je zrobili.

Dodam, że w latach 30. XX wieku zasadę odpowiedzialności zborowej stosowali nie tylko naziści oraz zintegrowani nacjonaliści, ale także autorytarne reżimy państw wielonarodowych, administracje imperiów kolonialnych, nie mówiąc już o stalinowskich „internacjonalistach”, którzy właśnie wtedy rozpoczęli masowe deportacje na podstawie przynależności narodowej. Na tym tle etniczny ekstremizm radykalnego odgałęzienia OUN nie wydaje się być tak wyjątkowy.

Inne fragmenty tego rozdziału odzwierciedlają dyskusje, jakie toczyły się w ukraińskim podziemiu i na emigracji wokół strategii walki wyzwoleńczej. W 1938 roku uznano za prawdopodobny scenariusz, w którym blok faszystowskich państw i Polska zaczną wojnę z ZSRR, w rezultacie czego na Naddnieprzańskiej Ukrainie wybuchnie powstanie przeciwko bolszewikom. Niektórzy politycy radzili w takiej sytuacji powstrzymać się od buntu na zachodniej Ukrainie, aby nie osłabiać anty-bolszewickiego frontu. Kołodziński kategorycznie sprzeciwiał się temu poglądowi i z właściwym mu maksymalizmem podkreślał, że niezależnie od sytuacji międzynarodowej, powstanie należy jednocześnie wzniecić powstania i przeciwko ZSRR i przeciwko Polsce, utwierdzając w ten sposób jedność Ukrainy: „Musimy wiecznie powtarzać…, że walczymy za Ukrainę zjednoczoną i na żadna inną koncepcję się nie zgodzimy, choćbyśmy mieli i tym razem przegrać. Taka heroiczna klęska nie jest przegraną, bo na jej tradycji wyrosną nowi wojownicy tak, jak obecni nacjonaliści wyrośli z tradycji wojny wyzwoleńczej.”

„Doktryna wojskowa” czasem sprawia wrażenie szaleńczej megalomanii: nie wyzwoliwszy jeszcze nawet skrawka ukraińskich ziem, autor pisze o przyszłej paradzie zwycięskich wojsk ulicami Moskwy i Warszawy:

Myślę, że Moskale bardzo się załamią, gdybyśmy mieli siłę rozbić ich armię i zdobyć Moskwę, żeby spalić Kreml i napełnić śmierdzące ulice Moskwy zgiełkiem kolumn naszej piechoty i armat. I takie rozbicie i poniżenie Moskalów i Polaków musi być celem naszej doktryny wojskowej.

Ukraińska armia rewolucyjna musi poczuć posmak triumfu. Armia, która defiluje w zdobytej, wrogiej stolicy, to silna armia. Taka defilada oznacza symbolicznie, że wróg leży złamany, a podbijający naród ma niewyczerpane źródło wiary we własne siły i nieugiętą bojową dumę. Szczególnie w naszych stosunkach jest sprawą życia i śmierci, aby zakończyć nasze wyzwolenie stratowaniem wrogich stolic (…) Wyzwolenie Ukrainy nie polega tylko na oswobodzeniu ziem ukraińskich od wrogów, ale bardziej na oswobodzeniu naszego niewolniczego ducha z poczucia niższości. A takie poczucie wyższości naszego narodu jest możliwe tylko wtedy, kiedy nasze wyzwolenie zakończy się sławetną epopeją, czyli pochodem na wrogie ziemie. Obwieszczenie zjednoczonego państwa ukraińskiego ma nastąpić na zgliszczach Moskwy i Warszawy.[36]

Także wrażenie całkowitego oderwania od rzeczywistości przywołują marzenia autora o panowaniu nad Europą Wschodnią, o ukraińskim imperium od Karpat aż po Azję Centralną. Szczególnie ciekawy jest pomysł ukraińskiej ekspansji w Azji Centralnej:

Kiedy wygramy wojnę w Europie, powinniśmy natychmiast wysłać ekspedycję do Kazachstanu, aby połączyć się z armią na Dalekim Wschodzie i nadać kierunek wszystkim narodom Azji Środkowej, które będą walczyły z Moskwą (…)

Ponieważ Uzbekowie, Tadżykowie i Turkmeni nie są w stanie sami się wyzwolić, a tylko przy naszej pomocy, dlatego muszą zostać pod naszym wpływem politycznym. W Kazachstanie należy jednak wprowadzić ukraińską dominację. Nasza polityka powinna opracować dla Kazachstanu taką formę rządu, aby była przyjemna dla Kazachów, którzy stanowią tu większość, jednak ze względu na swój koczowniczy tryb życia nie mogą mieć wpływy na polityczną przyszłość kraju. Nadal chcą wypasać bydło i wstydzą się pługu, wiec za jakiś czas muszą wyginąć albo zredukować się do tej roli, jaką pełnią Indianie w Ameryce. Jednakże nadal trzeba znaleźć taka formę polityczna dla Kazachstanu, która podobałaby się Kazachom bardzie niże obecna, chociaż forma ta nie zmieni głównego faktu, że ludność ukraińska ma mieć naczelną władzę i że Kazachstan ma być ściśle połączony z Ukrainą. Kazachstan jest naszą azjatycką Ukrainą – ukraińskim imperium, za jakim tęsknią młodzi ukraińscy nacjonaliści[37].

Przypuszczam, że Kołodziński, wybierając tak wielką, niemal fantastyczną skalę zadania, myślał nie tylko o strategii politycznej i wojskowej, ale także o edukacji młodych nacjonalistów. Całkowicie w duchu „iluzjonizmu” Doncowa uważał, że tylko obraz przyszłej imperialnej wielkości, niechby nawet iluzoryczny, może uwolnić Ukraińców od niewolniczego ducha niższości wobec wrogów i zachęcić ich do czynu rewolucyjnego.

W ostatnich rozdziałach „Doktryny Wojskowej” Kołodziński omówił rolę ukraińskiej emigracji w rewolucji nacjonalistycznej, rozwinął perspektywy ukraińskiego „prometeizmu” i mesjanizmu oraz kwestię możliwych sojuszników OUN w walce o niezależność i ukraińskie imperium.

Wszystko powinno być wielkie, a szczególnie nasza śmierć. Nasze zwycięstwo jest w rękach Boga, ale heroizm w naszych”[38] – pisał Kołodziński w „Doktrynie Wojskowej”. Już za kilka miesięcy przyszło mu zdać egzamin z wierności swojemu życiowemu credo. 15 marca 1939 roku, w dzień ogłoszenia niepodległości Ukrainy Karpackiej, Kołodziński (pułkownik Huzar) stał na czele części jej nielicznych sił zbrojnych. Wojska węgierskie podążały w kierunku Chustu. Dowódca Siczy Karpackiej rozumiał beznadziejność oporu, ale uważał, że ukraińska duma nie pozwala poddać się bez walki, dlatego posłał swoich słabo uzbrojonych i pospiesznie przeszkolonych siczowców do nierównego boju. Kiedy dalsza obrona stała się niemożliwa, próbował z garstką siczowców wycofać się w góry, ale został schwytany i rozstrzelany w sołotwińskich kopalniach soli 18 albo 19 marca[39].

Ostatnie pytanie, jakie warto postawić: na ile wpływowe w środowisku OUN były idee, które głosił Kołodziński? Nie ma podstaw, by uważać, że jego pracy nadano status oficjalnej doktryny OUN. Nie ma informacji o tym, że władze OUN kiedykolwiek zatwierdziły oficjalnie „Doktrynę wojskową ukraińskich nacjonalistów”. Możemy tylko rozsądnie założyć, że wśród aktywistów OUN istniała grupa, która podzielała radykalne poglądy dotyczące i przyszłej rewolucji, i zajęcia się „kwestią polską i żydowską”, i przyszłego „imperium ukraińskiego”. Dalsze badania powinny odpowiedzieć na szereg pytań: na ile liczna i wpływowa była grupa myśląca tak, jak Kołodziński, na ile jego praca była znana wśród członków organizacji i wreszcie, czy istniał związek między teoretycznymi założeniami działaczy OUN w latach 1938-39 a praktycznymi działaniami OUN-B i UPA podczas II wojny światowej?

Idee, jakie Kołodziński nakreślił w „Doktrynie wojskowej” były niewątpliwie nie tylko jego pomysłami, a wyobrażały poglądy najbardziej radykalnego nurtu nacjonalistów. Ich echo widać szczególnie w dokumentach OUN-B z czasów II wojny światowej[40]. W jakim stopniu idee te wpłynęły na działalność praktyczną OUN w czasie wojny? To pytanie na razie pozostaje otwarte.

Ołeksandr Zajcew

Źródło: Ukraina Moderna

Tłumaczenie: Justyna Kopeć

————————————————————————————————–

[1] Archiw OUN u Kyjewi, f. 1 (Orhanizacija Ukrajinśkych Nacionalistiw), op. 2, spr. 466, ark. 1–196.

[2] Kołodzinśkyj M. Ukrajinśka wojenna doktryna. Cz. 1. [B. m., b. d.].

[3] Tamże. Ukrajinśka wojenna doktryna. Cz. 1. Toronto, 1957.

[4] Jaszan W. Połkownyk Mychajło Kołodzinśkyj // Horodenszczyna: Istoryczno-memuarnyj zbirnyk / Zredaguwaw M. H. Marunczak. Niu Jork; Toronto; Winnipeg, 1978 (Ukrajinśkyj archiw. T. XXXIII). S. 652; Lisina S. O. Wijśkowyj teoretyk OUN – M. Kołodzinśkyj // Wisnyk Nacionalnoho uniwersytetu «Lwiwśka politechnika». Serija: Derżawa ta armija. № 584. Lwiw, 2007. S. 143.

[5] Jaszan W. Połkownyk Mychajło Kołodzinśkyj. S. 632–633.

[6] Posiwnycz M. Wojennyj teoretyk i praktyk OUN.

[7] Budżak M. Polśke powstannia 1863 r. Lwiw, 1929. S. 13–14.

[8] Archiw OUN u Kyjewi, f. 1, op. 1, spr. 24, ark. 55 zw

[9] Posiwnycz M. Wojennyj teoretyk i praktyk OUN.

[10] Jaszan W. Połkownyk Mychajło Kołodzinśkyj. S. 636–638.

[11] Archiw OUN u Kyjewi, f. 1, op. 2, spr. 465, ark. 1–43.

[12] Tamże, ark.1

[13] Tamże, ark.8

[14] Tamże, op. 1, spr. 93, ark. 98 zw.

[15] Tamże.

[16] Tamże, ark.128.

[17] Tamże, ark.132.

[18] Tamże, f. 1, op. 2, spr. 466, ark. 102, 125. f. 1, op. 2, spr. 466, ark. 102, 125.

[19] Raum (nim.) – prostir. Awtor natiakaje na nacystśku koncepciju zdobuttia «żyttiewoho prostoru» (nim. Lebensraum) dla nimciw na schodi Jewropy.

[20] Archiw OUN u Kyjewi, f. 1, op. 2, spr. 466, ark. 26.

[21] Tamże.

[22] Kołodzinśkyj M. Ukrajinśka wojenna doktryna. Cz. 1. [– B. m., b. d.] – S. 21.

[23] Archiw OUN u Kyjewi, f. 1, op. 2, spr. 466, ark. 80.

[24] Jaszan W. Połkownyk Mychajło Kołodzinśkyj. S. 652.

[25] Archiw OUN u Kyjewi, f. 1, op. 2, spr. 466.Ark. 49–72.

[26] Tamże, ark.78-79

[27] Tamże, ark. 91-139

[28] Tamże, ark. 103-103.

[29] Tamże, ark. 99-100.

[30] Tamże, ark. 100-103.

[31] Tamże, ark. 135.

[32] Tamże, ark. 132-137.

[33] Carynnyk M. Foes of our rebirth: Ukrainian nationalist discussions about Jews, 1929–1947 //Nationalities Papers. Vol. 39. 2011. No 3. P. 315–352.

[34] Dyw., naprykład: Martyneć W. Żydiwśka problema w Ukrajini // Ideja w nastupi. Almanach. Łondon, 1938. S. 24–47.

[35] Doncow D. Twory. T. 1. Lwiw, 2001. S. 282.

[36] Tamże, ark. 137-138.

[37] Tamże, ark. 164, 167

[38] Tamże, ark. 23.

[39] Jaszan W. Połkownyk Mychajło Kołodzinśkyj. S. 644–650.

[40] Dyw., naprykład: Ukrajinśke derżawotworennia. Akt 30 czerwnia 1941: Zbirnyk dok-tiw i mat-liw /Upor. O. Dziuban; pid zah. Red. Ja. Daszkewycza i W. Kuka. Lwiw; Kyjiw, 2001. Dok-ty № 3–8. S. 15–56.

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz