Ucząc się od Sowietów

Rozmawiając z rosyjskimi weteranami z Afganistanu nietrudno zrozumieć, że liczą na porażkę USA w tym kraju. U tych dumnych mężczyzn, zwycięstwo NATO tam, gdzie sami przegrali, pogłębiłoby ich upokorzenie porażką. Łatwiej przyjąć, że skoro sami tam nie wygrali, to nikt nie jest w stanie.

„My nie zwyciężyliśmy i wam też się nie uda” – mówi generał Wiktor Jermakow, który dowodził siłami sowieckimi w Afganistanie od 1982 do 1983 roku. „Nie ufali nam. Wam też nie zaufają.” Ambasador Zamir Kabułow, który służył w Afganistanie w czasie okupacji i właśnie zakończył trwającą cztery lata pracę dyplomaty w tym kraju, jest tak samo mało optymistyczny – „My próbowaliśmy narzucić komunizm. Wy próbujecie narzucić demokrację. – mówi – Nie ma błędu popełnionego przez Związek Sowiecki, którego NATO by nie powtórzyło.”

Taka bezlitosność i surowość są mało zachęcające, i niewątpliwie możemy zauważyć echo doświadczenia Sowietów w przyspieszeniu działań w Afganistanie przez prezydenta Baracka Obamę. Obama stara się jak może, zrobić coś, czego żadna obca władza nie zrobiła: pokonać afgański bunt i pozostawić po sobie stabilną legalną lokalną władzę. Działania Sowietów w Afganistanie (rozpoczęte trzydzieści lat temu) stawały naprzeciw takim samym wyzwaniom – opanowanie polityki plemiennej, powstrzymanie wsparcia dla buntowników zza granicy z Pakistanem, utworzenie wiarygodnego rządu w Kabulu i realnych lokalnych sił bezpieczeństwa, jak również ograniczenie ofiar wśród cywilów. Jednak różnice są tak samo duże, i wskazują na to, że Ameryka może zwyciężyć tam, gdzie klęskę poniosła Rosja – częściowo dzięki uczeniu się na błędach własnych i tych popełnionych przez Sowietów.

Kłopoty Moskwy w Afganistanie zaczęły się niemal w momencie, kiedy wybuchła wojna, wraz z zalewem międzynarodowego potępienia, o wiele większego niż przywódcy sowieccy kiedykolwiek oczekiwali. Stany Zjednoczone nałożyły sankcje gospodarcze i zbojkotowały Olimpiadę w Moskwie w 1980 roku. Dzisiaj Obama znajduje się w zupełnie innej pozycji. Kampania NATO zyskuje międzynarodowe poparcie – nawet Rosji, przynajmniej duchowe.

Ale najważniejsza różnica pomiędzy tamtymi czasami a obecnymi jest taka, że talibowie nie są wspierani przez supermocarstwo dostarczające im pieniędzy i śmiercionośną broń. To czyni ich o wiele mniej potężnym wrogiem od mudżahedinów w 1980 roku, którzy byli entuzjastycznie popierani i uzbrajani przez Stany Zjednoczone i Pakistan. Waszyngton podejrzewa, mając pewne powody, że wielu z dawnych buntowników nadal walczących dzisiaj, na przykład talibski przywódca Jalaluddin Haqqani, otrzymuje potajemne wsparcie części pakistańskich służb wywiadowczych ISI. Nawet, jeśli to prawda, obecne zaangażowanie ISI jest niczym w porównaniu z tym, jakie było dawniej, zwłaszcza, że rząd Pakistanu oficjalnie sprzeciwia się talibom i podejmował nawet sporadyczne próby walki z nimi. Pokolenie temu, pociski Stinger, dostarczane buntownikom w dużych ilościach po 1986 roku dzięki kampanii kongresmena Stanów Zjednoczonych Charliego Wilsona, skutecznie zabrały Sowietom lotniczą przewagę. Dzisiaj talibowie nie mają takich technologicznych korzyści i zaledwie kilku zwolenników. W rezultacie „Amerykanie są w o wiele lepszej pozycji niż my kiedykolwiek byliśmy” – mówi Jurij Krupnow, dyrektor rosyjskiego Instytutu Rozwoju Regionalnego, który promuje więzi rosyjsko-afgańskie. „To nie będzie drugi Wietnam.”

Innym powodem, dla którego ma on najprawdopodobniej rację, jest fakt, że NATO okazuje się lepsze w uczeniu się na błędach Moskwy niż byli sami Sowieci. Przykładem są ofiary cywilne. Początkowe zwycięstwo militarne nadeszło prawie bez wysiłku zarówno dla Sowietów jak i dla NATO. Obydwa mocarstwa szybko jednak straciły ducha przez przypadkowe trafienia cywilów. Jermakow pamięta nakazanie swojemu oddziałowi zaminowanie kanałów irygacyjnych wokół miasta Gardezw 1983 roku. Wielu dushmany (obraźliwe lokalne słowo oznaczające mudżahedinów) zostało wysadzonych, ale razem z nimi kanały potrzebne lokalnym farmerom. „W pewnym momencie nasze lotnictwo zniszczyło połowę Kandaharu, ponieważ ktoś nie otrzymał odpowiednich instrukcji” – mówi znający płynnie języki paszto i farsi Alexander Shkirando, który spędził dziesięć lat w Afganistanie w latach 80-tych jako doradca polityczny i wojskowy. NATO popełniło podobne błędy – zwłaszcza dwa bombardowania przyjęć weselnych w Kunduz i Uruzgan, ale zdecydowanie nie w takiej samej skali. Dokładna liczba ofiar wśród afgańskich cywilów w czasie radzieckiej kampanii jest trudna do ustalenia, lecz szacuje się, że zginęło wówczas od 700 tysięcy do ponad miliona ludzi. Według Organizacji Narodów Zjednoczonych, łączna liczba ofiar wśród cywilów bezpośrednio i pośrednio spowodowanych ostatnią wojną waha się od 12 do 30 tysięcy.

Amerykanie starają się unikać niczym nieusprawiedliwionej brutalności Sowietów nie tylko na polu bitwy, ale również w traktowaniu więźniów. Nawet zanim dowódca Stanley McChrystal zlecił przegląd wcześniej tego roku, skandal Abu Ghraib z 2004 roku doprowadził do poprawy traktowania zatrzymanych w obozie przesłuchań w Bagram. Warunki w Bagram były okropne, jednak były niczym w porównaniu z nadużyciem sowieckich pełnomocników – afgańskiej tajnej policji, która wymordowała przynajmniej 27 tysięcy politycznych więźniów w cieszącej się złą sławą izbie zatrzymań w Pul-e-Charkhi. Rosjanie lubią porównywać sowiecką i amerykańską okupację. Krupnow mówi: „Kto jest większym imperialistą? Sowieci czy Amerykanie?” W rzeczywistości, jednakże, pomiędzy zachowaniem dwóch armii jest ogromna różnica.

Sowieci próbowali przyśpieszyć działania w latach 1984-85, zwiększając liczbę żołnierzy do 118 tysięcy. Próbowali oczyścić zbuntowane tereny takie jak dolina Panjshir i strategiczna droga do Khost, ale nic z tego nie wyszło. Mudżahedini „zniknęli jak mgła” – przypomina sobie Paulius Purickis, pochodzący z Litwy rekrut, który służył, jako sierżant. „Nigdy nie udawało nam się wciągnąć ich do bezpośredniej walki.” Generał McChrystal ma nadzieję, że unikną tego problemu z pomocą dodatkowych oddziałów, które zostały im udostępnione. Pomogą one „oczyścić i utrzymać” całe prowincje z małymi wysuniętymi posterunkami, które miałyby zaprzyjaźniać się z lokalnymi mieszkańcami i zbierać od nich informacje.

Sowieci również próbowali zdobyć serca i poparcie. Jednak zostawili to zadanie KGB, z fatalnymi skutkami. Dzisiaj, zamiast prowadzić sieć tajnych miejsc tortur tak, jak to robił pełnomocnik Sowietów Mohammad Nadżibullah, prezydent Hamid Karzaj stał się obrońcą praw Afgańczyków zatrzymanych w prowadzonych przez Amerykanów więzieniach.

Sowieci zmarnowali również budowanie relacji z przywódcami plemion. Wasilij Krawcow spędził w Afganistanie 12 lat, stając się wysokim rangą oficerem KGB w Kandahar odpowiedzialnym za utworzenie służb bezpieczeństwa i służb wywiadowczych na tym terenie. Polityka plemienia Pasztunów była jego specjalnością i zmorą życia. Problem po części opierał się na komunistycznych zamiarach oświecenia Afgańczyków przez zastąpienie szkół religijnych świeckimi i podważeniu władzy lokalnych mułłów. „Popełniliśmy głupie ideologiczne błędy” – mówi generał Rusłan Ałuszew, jeden z najliczniej odznaczonych rosyjskich przywódców wojny w Afganistanie. „Powiedzieliśmy muzułmanom, że religia to opium dla mas!” Funkcjonariusze Stanów Zjednoczonych starają się być bardziej taktowni w sprawie kultury. Jak McChrystal ujął to w niedawno ujawnionym raporcie, wojsko amerykańskie odsuwa się od „nadmiernie obronnej pozycji, aby poradzić sobie z Afgańczykami.”

Możliwe, że najwięcej lekcji dla Waszyngtonu leży w zadaniu podtrzymania lokalnego rządu. Ponownie jest tu miejsce na optymizm. Marionetka Moskwy – Nadżibullah był słaby, niepopularny i skończył wisząc na latarni wkrótce po tym jak jego patroni odjechali do domu. Karzaj również nie jest uwielbiany. Ale jest w o wiele lepszej pozycji niż jego poprzednicy, ponieważ pomimo manipulowania granicami okręgów wyborczych i zarzutami o korupcję, Karzaj wciąż pozostaje bardziej popularny niż jakikolwiek polityk w kraju.

Jest to duży atut, ponieważ stworzenie lokalnego rządu jest prawdopodobnie ostatecznym kluczem do sukcesu lub porażki. Aby to zrobić, Waszyngton powinien postarać się zignorować rady Rosjan. Dzisiaj rosyjscy weterani nalegają, że głównym powodem ich porażki była ich próba nałożenia obcego sposobu myślenia na stary jak świat system sojuszu między plemionami. „Zapomnijcie o swoich pomysłach wprowadzenia tam demokracji” – mówi Jermakow. Komunizm nie był jednakże prawdziwym problemem, i tak samo nie jest nim demokracja. Co więcej, demokracja może być jakimś rozwiązaniem. Rząd Nadżibullaha upadł nie dlatego, że był świecki i socjalistyczny, ale dlatego, że rozpadł się pod wpływem korupcji i poczucia przynależności plemiennej. Moskwa wprowadziła pozory komunizmu do wąskiej, represyjnej i powszechnie nienawidzonej koterii plemiennej Pasztunów, która nie mogła się równać z mudżahedinami. To sugeruje, że dzisiaj kluczem jest wspieraniem rządu, który jest tak demokratyczny i odpowiedzialny jak to tylko możliwe. Stany Zjednoczone, wraz ze swym szybkim przystosowaniem, pokazały już, że mają większe szanse niż jakikolwiek wcześniejszy najeźdźca wygrać wojnę na tym terenie. Wyzwaniem jest również niepopełnienie błędów Rosji i uzyskanie statusu pierwszej armii, które zostawia Afganistan w lepszym stanie niż go zastała.

Źródło: Newsweek

http://www.newsweek.com/id/226412/page/1

Oprac. i tłum. Kamila Pyrek




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz