Tendencje autorytarne w Szwecji

Upolityczniona polityka kulturalna, arbitralne zasady wspierania prasy i rządowe naciski na treści pojawiające się w niezależnych mediach. Szwecja pod wieloma względami zaczęła przypominać krytykowane przez siebie kraje, czyli Polskę i Węgry, przed którymi stale przestrzega swoich obywateli – pisze dziennik „Göteborgs-Posten”.

Delegatura Badań nad Migracjami (Delmi) opublikowała niedawno opracowanie zatytułowane „Interaktywny rasizm w Internecie, prasie i polityce”. W publikacji krytykowane są zwłaszcza dwa czołowe szwedzkie dzienniki, „Svenska Dagbladet” i „Göteborgs-Posten”, które zostały oskarżone przez jej autorów o „normalizowanie rasizmu” w debacie publicznej.

Członkowie wspomnianej instytucji są powoływani przez rząd, a sama jej siedziba znajduje się w kompleksie rządowym w Sztokholmie. W praktyce Delmi podlega Ministerstwu Sprawiedliwości, dlatego szef tego resortu decyduje o jej strukturze zatrudnienia. Podstawowym celem tego organu jest prowadzenie badań nad rozwiązaniami, dzięki którym możliwe będzie zaprojektowanie przyszłej polityki imigracyjnej Szwecji.

Tymczasem we wspomnianym opracowaniu rząd został poinformowany, że prywatne media w Szwecji powielają opinie ekstremistów, ksenofobów i rasistów, zapewniając im w ten sposób trybunę do głoszenia swoich poglądów. „Göteborgs-Posten” zwraca uwagę na fakt, że sama analiza opiera się na założeniu, iż nie istnieje krytyka polityki migracyjnej, która z definicji nie jest powiązana ze sposobem myślenia prawicowych ekstremistów. W ten sposób Delmi stworzyło podbudowę teoretyczną pod pokrętną logikę wiążącą z prawicowym ekstremizmem wszystkich przeciwników obecnych regulacji dotyczących napływu obcokrajowców do Szwecji.

Mimo zawartych w niej akademickich pojęć, trudno nie zauważyć, że analiza dokonana przez wspomnianą instytucję jest nacechowana politycznie i jednostronna. Gazeta uznaje co prawda wolność akademicką i możliwość pisania przez naukowców tego, co tylko chcą, tym niemniej Delmi jest instytucją rządową, a nie uniwersytecką. Tymczasem z gabinetów jej dyrektorów do gabinetu ministra sprawiedliwości jest bardzo krótka. W ten sposób lewicowe władze Szwecji już po raz kolejny pokazują, że formowanie opinii publicznej stało się nieodłączną cechą sprawowania przez nich rządów.

Zdaniem „Göteborgs-Posten”, podobne postępowanie nie różni się niczym od sytuacji na Węgrzech. W czasie ubiegłorocznego lockdownu spowodowanego pandemią koronawirusa, formalnie niezależny, ale związany z władzą węgierski think tank Századvég donosił o rzekomej dezinformacji mającej miejsce podczas COVID-19. Najczęściej w ten sposób oznaczano wszelkie informacje szkodzące rządzącemu Fideszowi, a także niezgodne z obowiązującą narracją węgierskiego rządu.

To niejedyne podobieństwo między szwedzkim Delmi a węgierskim Századvég. Szwedzka instytucja już kilka lat temu była wykorzystywana jeszcze przez rządy centroprawicy. Liberalny minister ds. integracji Erik Ullenhag utworzył nawet specjalną stronę informacyjną, która miała informować Szwedów o polityce migracyjnej zgodnie z oczekiwaniami rządu.

Na tym nie kończy się jednak upodobnianie Szwecji do Węgier. Już niedługo szwedzkie media mogą być pozbawione wsparcia ze strony państwa, jeśli tylko będą publikować treści uznawane za „fake newsy” przez Szwedzki Urząd ds. Prasy, Radia i Telewizji (MPRT). Na początku kwietnia instytucja przygotowała zresztą nowe regulacje, odchodzące od dotychczasowego neutralnego wsparcia dla prasy. Teraz będzie ono dużo bardziej uzależnione od arbitralnych decyzji politycznych.

Od dwóch miesięcy na wsparcie państwa mogą liczyć tylko media legitymujące się „wysoką jakością treści redakcyjnych”. Zgodnie z nowymi regulacjami żadnej pomocy nie uzyskają media informacyjne, które rozpowszechniają dezinformację lub wprowadzają w błąd czytelników w kwestiach naukowych. Pojawia się więc uzasadnione pytanie, jak po raporcie Delmi wspomniane MPRT oceni „Göteborgs-Posten” i „Svenska Daglbadet”?

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Tym samym można dojść do wniosku, że w Szwecji to nie nacjonalistyczni Szwedzcy Demokraci (SD) „chcą by było jak na Węgrzech”, ale do wprowadzenia tamtejszego modelu dąży obecny szwedzki rząd. Dotyczy to zresztą nie tylko mediów, lecz również kultury.

Zobacz także: Szwecja dąży do wzmocnienia militarnego aby pozostać poza NATO

Opublikowany niedawno raport Szwedzkiej Agencji Kultury wskazuje bowiem, że w Szwecji brakuje ochrony środowisk artystycznych przed politycznymi wpływami. Na poziomie lokalnym wiele samorządów wymaga od instytucji kultury, aby przed otrzymaniem dotacji przedstawiły w jaki sposób zamierzają działać na rzecz równości płci, postulatów ruchu LGBTQ, różnorodności i perspektywy międzykulturowej. Zdaniem „Göteborgs-Posten” sprawa wygląda podobnie w Polsce i na Węgrzech. W przypadku Polski gazeta posłużyła się przykładem Muzeum II Wojny Światowej, które miało nie eksponować należycie polskich doświadczeń z okresu wojny.

Szwedzki rząd ma jednak nie dostrzegać powyższych analogii, bo uważa, że sam działa z pozytywnych i postępowych pobudek. Krytykuje więc ksenofobię i propaguje perspektywę płciową, gdy tymczasem jego zdaniem polski rząd atakuje muzeum w Gdańsku z pobudek czysto nacjonalistycznych.

Wskazywanie dobra i napiętnowanie zła, zarówno w Szwecji jak i na Węgrzech, zawsze uzasadniane jest szlachetnymi motywami. Dodatkowo oba państwa działają w zgodzie z obowiązującymi obecnie w każdym kraju wartościami demokratycznymi. Według „Göteborgs-Posten” pomimo różnic w treści zasada jest jednak ta sama, a więc polega ona na kontrolowaniu treści przekazywanych społeczeństwu.

Dziennik konkluduje, że ostrzeżenia dotyczące „podążania węgierską drogą” w Szwecji okazały się krótkowzroczne. To nie pod rządami SD utworzone zostało Delmi i to nie ta partia wprowadziła polityczne zarządzanie instytucjami kultury. Zarówno upolitycznienie kultury jak i powstanie Delmi rozpoczęło się za czasów rządów centroprawicy. Dlatego Szwecja powinna zacząć dostrzegać „tendencje autorytarne” na swoim podwórku zanim zacznie oskarżać o to inne państwa.

Marcin Ursyński

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz