Informacje o tym, że władze w Erewaniu osiedlają ormiańskich uciekinierów z Syrii w Górskim Karabachu wywołały zdecydowaną reakcję Azerbejdżanu.
Przesiedlanie syryjskich Ormian do Górskiego Karabachu jest zaplanowaną prowokacją Armenii – powiedział w poniedziałek portalowi Trend wiceprzewodniczący parlamentarnego komitetu ds. bezpieczeństwa i obrony Azerbejdżanu Aidyn Mirzazade. Armenia obiecuje przenieść do okupowanego Górskiego Karabachu Ormian żyjących w różnych częściach świata, ale niezbyt się jej to udaje – uważa deputowany.
„Akcja ta oznacza otwarte przyznanie się do tego, że Armenia okupuje terytorium Azerbejdżanu. Wcześniej twierdziła, że to miejscowa diaspora utworzyła niepodległe państwo w Górskim Karabachu, teraz nie ukrywa, że to ona za tym stoi i przesiedlanie syryjskich Ormian jest częścią oficjalnej polityki państwa” – zauważa Mirzazade.
Jego zdaniem naruszanie terytorialnej suwerenności Azerbejdżanu, sztuczna zmiana etnicznego składu na okupowanych terenach jest bezskuteczną próbą wybrnięcia Armenii z ciężkiej sytuacji, w którą sama wpadła.
„Myślę, że i to im się nie uda, ponieważ misja OBWE na podstawie obserwacji okupowanych terenów stwierdziła bezprawne przesiedlanie ludności i ogłosiła, że jest to sprzeczne z międzynarodową konwencją. Z drugiej strony warto zauważyć, że ludność ta nie posiada żadnych dokumentów i jest całkowicie zależna od miejscowego reżimu wojskowego” – powiedział deputowany.
Żyjący w Syrii Ormianie zawsze potrafili czerpać profity od władzy i ją wykorzystywać, twierdzi Mirzazade. Mieli tam doskonałe warunki, władze zawsze dbały o nich. Ale teraz, kiedy trwa wojna domowa, państwo znalazło się w ciężkiej sytuacji, nie opowiadają się po żadnej ze stron, co więcej starają się uciec z kraju, choć powinni stanąć w obronie reżimu Assada – dodaje deputowany.
Jego zdaniem Armenia na wszelkie sposoby stara się ulokować syryjskich Ormian u siebie i w Górskim Karabachu. Ale syryjscy Ormianie traktują Armenię tylko jako czasowe miejsce pobytu, podkreśla.
„Ten plan Armenii, jak i wszystkie pozostałe nie powiedzie się i w tej sytuacji nie pozostanie jej nic innego, jak wyprowadzenie wojsk z okupowanych terenów i uznanie suwerenności terytorialnej Azerbejdżanu” – konkluduje deputowany.
Konflikt między dwoma południowo- kaukaskimi państwami wybuchł w 1988 roku na tle roszczeń terytorialnych Armenii wobec Azerbejdżanu. Górski Karabach i siedem przylegających do niego rejonów – co stanowi 20% powierzchni Azerbejdżanu – znajduje się pod okupacją Armenii.
W 1994 obie strony podpisały porozumienie o zawieszeniu broni i od tej pory pod auspicjami Grupy Mińskiej OBWE i przy udziale Rosji, Francji i USA prowadzone są jak dotąd bezowocne rokowania pokojowe.
Uchwalone przez Radę Bezpieczeństwa ONZ cztery rezolucje nakazujące uwolnienie Górskiego Karabachu i przylegających do niego rejonów Armenia nie przestrzega.
Trend.az/tłum. Joanna Kościuk
