Bardzo dobry artykuł Panie Marcinie. Ale obawiam się, że to głos wołającego na puszczy. Teraz cała masa idiotów będzie w Polsce pokazywać jak to się nie solidaryzują i nosić koszulki z Ukraińską flagą (już takich debili we Wrocławiu widziałem). Pozdrawiam Jan Kot
Sprawę litewską najłatwiej bez wielkiego hałasu załatwić przy pomocy
ekonomii ,a do tego niepotrzebne są demonstracje uliczne tylko
wola rządzących. Na dzień dzisiejszy deklaracje PIS na ten temat
są obiecujące. Podatki Możejek to bardzo znaczący procent
przychodów z podatków litewskiego rządu.
Niestety tagore sprawa z Letuvisami nie jest taka prosta: w latach międzywojennych przeprowadzili reforme rolną, która zrujnowała kraj- to nic liczyło się to, że zrujnowali polskich właścicieli ziemi w RL. A majdan pokazuje aż nadto dobitnie co może pokojowa demonstracja.
Przeniesienie zakładów na terytorium sąsiedniego państwa bałtyckiego konkurującego z Litwą
o dotację UE na terminal gazowy miało by wsparcie finansowe tego państwa i pozbawiło Litwę
ok. 15 % przychodów z podatków .To nie była by drobna sprawa.
tagore
ps. Dyskusja z Panią JadWiga jest raczej bez sensu Litwa podobnie jak Niemcy nie realizuje
istniejących umów międzynarodowych w kwestii mniejszości .Pani Jad widocznie uważa
,że rząd litewski nie jest zobowiązany ich dotrzymywać.
Trafne spostrzeżenia panie Marcinie! Nacjonaliści litewscy (letuviscy) ustawicznie i konsekwentnie likwidują polskość na wileńszczyżnie: w latach 1918 – 1939 na koweńszczyżnie, 1939-1989 na zachód od Wilna a od 1989 do chwili obecnej ( szczególnie od 2010) zlikwidowali (wynarodowili) 100.000 Polaków na wschód od Wilna i nikt w Polsce nie protestuje! Nie solidaryzuje się z naszymi rodakami! POLACY OBUDŹCIE SIĘ!!!
Myślę nad tym aby coś zrobić- MARSZ NA WILNO – chcę przejść pieszo przez całą Polskę z Krakowa do Wilna (ok 700 km) z transparentem, nawołując Polaków do solidarności z Polakami na Wileńszczyżnie . CZY KTOŚ MI POMOŻE ?!
Myślę, że to jest bardzo nieodpowiedzialne. Bo w drugą stronę, tylko patrzeć jak Ukraińcy zrobią marsz na Przemysł, czy dalej Kraków. Czytam twoje wpisy i bardzo mnie niepokoi to co piszesz i do czego nawołujesz.
Ukraińców powstrzyma od Przemyśla ( nacjonalistyczna \”Swoboda\” ma chętkę najeszcze 18 polskich powiatów) nasza zdecydowana postawa ( no i nasze 128 Leopardów).
Co nie zmienia faktu, że wolałabym, żeby nie było żadnego ukraińskiego marszu na Przemyśl, czy Kraków i wobec tego dlaczego nawołujesz do marszu na Wilno? Jeśli stworzysz taki casus to nie zdziw się, gdy jakiś Ukrainiec powie ci, że idzie po swoje. Rozumiem, że twoim zdaniem nam Polakom wolno mieszać się wewnętrzną politykę obcego państwa (bądź co bądź uznanego) a nawet wkraczać na obce terytorium. To jest polityka Kalego.
Do amstaf358: dziecinadą jest myślenie o wojnie. Lepiej pomyśl o tym aby coś zrobić mądrego aby obudzić Polaków w Polsce, na Litwie i na całym świecie do rządania RÓWNOUPRAWNIENIA Polaków na Wileńszczyżnie.Mój pomysł leży w moich możliwościach – taki marsz mógłby być zauważony w mediach i wywołać efekt domina.
Bardzo dobry pomysł trzeba zrobić marsz, jestem chętna wezmę nawet dwójkę swoich małych dzieci jak tylko ten marsz się ukonstytuuje, można tworzyć grupy w poszczególnych miastach na trasie marszu, można też postulować aby poszczególne samorządy podejmowały uchwały solidaryzujące się z tamtejszymi Polakami i żądające od władz Polski zmiany polityki wobec Polaków na Kresach i przyjęcia skutecznej polityki wobec Litwy w tym względzie. Nie może tak być że jesteśmy obojętni wobec Polaków a chodzimy po polskich placach miejskich z flagami ukraińskimi to jest zupełna aberracja, jak czują się w takiej sytuacji rodziny kresowe cudem ocalałe spod banderowskiego noża i inni Polacy na kresach oraz w miejscach sowieckich zesłań gdy dla Polaków w Polsce jest to tematem tabu.
Zgadzam się z artykułem. Jednak zastanawia mnie kwestia litewska. Porównując, nie chciałabym, żeby w Polsce odezwała się jakaś mniejszość ukraińska domagająca się dwujęzycznych nazw miejscowości np na Podkarpaciu, czy też mniejszość litewska… Myślę, że skoro istnieje takie państwo jak Litwa, które jest uznane, to nie powinniśmy się tam mieszać w wewnętrzne sprawy, bo takie wtrącanie się w sprawy wewnątrz litewskie tym bardziej zmacania reakcję czyli nacjonalizm litewski. Tak samo na Białorusi wspieranie \”polskości\” jest pożywką dla nacjonalizmu Białoruskiego i może odwrócić się w dłuższej perspektywie przeciw Polsce i Polakom. I będzie jak na Ukrainie obecnie.
Droga JadWigo: Litwini w Polsce już od dawna mają nazwy miejscowości w swoim języku (tak jak mniejszość niemiecka na opolszczyźnie) w gminie Puńsk, pow. Sejny. Ludy wschodu a do tych zdecydowanie zaliczam Litwinów liczą się tylko z silnym- gdy w 1938r Polska wystosowała kategoryczne ultimatum wobec Litwy aby wreście zgodzili się na normalne stosunki dyplomatyczne ( wymiana ambasadorów, konsulów itp)wtedy wystraszeni Litwini natychmiast zgodzili się.
Chciałbyś, żeby na Podkarpacie wróciły dwujęzyczne nazwy? (Bodajże w latach 70tych zmieniano stare rusińskie nazwy miejscowości na polskie). To co proponujesz jest polityką agresywną mieszania się w wewnętrzne sprawy litewskie i obawiam się, ze w dłuższej perspektywie szkodliwe dla Polski. Rozumiem twój sentyment do Litwy, ale polityki nie można budować na sentymencie. Czy chciałbyś, żeby ktoś mieszał się w wewnętrzne sprawy polskie? Polska może również znieść dwujęzyczność odnośnie nazw litewskich..ale czy to ma sens? To już nasza wewnętrzna sprawa. I gdyby Polska podjęła taka decyzję, uważam ze Litwa nie powinna się wówczas wtrącać.
Litwa wstępując do UE została zmuszona do przestrzegania prawa międzynarodowego chroniącego mniejszości. Zatem to już nie jest wyłącznie jej sprawa.Szkoda, żę UE jest bardziej zainteresowana bronić mniejszości seksualne niż narodowe ale to dla tego, że my Polacy zachowujemy się tak jakby się nic nie stało.
Ach, UE. Oczywiście. Wiedziałam się, ze w końcu powołasz się na UE. Tak więc, wracamy do punktu wyjścia. UE wspiera nacjonalistyczny Majdan i pamiętaj o tym w perspektywie Polski.
I jeszcze jedno, ja jednak jako patriota nie chciałabym powrotu do dwujęzyczności na Podkarpaciu. Wystarczy, że Ukraińcy stawiają pomniki swoim UPOwskim bohaterom i tablice upamiętniające pomordowanych Ukraińców przez \”bandytów Polaków..\” i to z funduszy europejskich. Nie da się zjeść ciastka i mieć ciastko. Nie da się mówić, że nie jest się nacjonalistą, wspierając obcy nacjonalizm na terenie Polski. I wysuwać roszczenia wobec obcego państwa, dalej twierdząc, ze jest się tylko patriota…Mam takie granice jakie mamy i niestety nie mieliśmy na to wpływu, ale polityka AWANTURNICTWA na wschodzie, nie przyniesie niczego dobrego. Bo ty proponujesz klasyczne polskie awanturnictwo.
Ps. Pamiętasz, kiedyś o mało nie doszło do rajdu bandery przez terytorium Polski…
Cóż, banderowcy też domagają się równouprawnienia, niestety.
Apeluję o odpowiedzialność. Mamy państwo w granicach jakie mamy i przynajmniej o to państwo dbajmy.
No i to jest przykład patriotycznej odpowiedzialności- nie wpuściliśmy harcerzy ukraińskich spod znaku Bandery na rowerach i nie przerwało to dobrych stosunków z Ukrainą. Ludzie Wschodu szanują tylko silnych.
tak samo gdy ukraińscy nacjonaliści chcieli nazwać lotnisko we Lwowie imieniem S. Bandery nasz protest (chociaż troche nieśmiały) wystarczył aby tego nie zrobili.
Jestem patriotą nie nacjonalistą a więc nie mam nic przeciwko ukraińskim szkołom i domom kultury w Polsce. Tylko niech za nasze pieniądze nie fałszują naszej historii
I tu pies pogrzebany. Bo sam chcesz wspierać obce nacjonalizmy, twierdząc, że nie jesteś nacjonalistą. Nie, ty jesteś nacjonalistą. A ja jestem patriotą.
Patriota a szczególnie polski (tradycja tolerancji narodowej i religijnej I RP) kocha swój naród i szanuje inne narody a opiekuje się mniejszościami mieszkającymi w swoim kraju. [Jadziu uśmiechnij się]
Patriota, a szczególnie polski kocha swój naród i szanuje inne narody, ale to nie znaczy, że ma nie szanować DECYZJE suwerennego rządu innego państwa. Tak samo domagałabym się, żeby Litwa nie wtrącała się w suwerenne decyzje polskiego parlamentu. Czym innym jest szacunek dla innych nacji, bo ja ten szacunek mam, ale czym innym nieodpowiedzialne działania na szkodę własnego PAŃSTWA. Będę wspierać Polaków, ale jeśli Litwa podejmuje decyzje o likwidacji dwujęzyczności, polskich szkół, to niestety ale ma do tego prawo. Trzeba zaczekać na przychylniejsze rządy a nie wyprawiać się na Wilno. Natomiast ja nie widzę powodu, żeby wspierać nacjonalizm ukraiński. Uśmiecham się, jeśli mam powód, powiem ci więcej, sama mam pochodzenie z WXLitewskiego, nie chłopskie.
Cieszę się zatem Jadziu,że jesteśmy nie tylko Polakami ale i Litwinami (nie Letuvisami). W świetle prawa międzynarodowego nie tylko UE ale przede wszystkim ONZ ochrona mniejszości narodowych nie jest sprawą tylko kraju którego ta sprawa dotyczy.
Nasi przodkowie z WXL miej więcej w XVIII w pochodzenia czy to litewskiego czy ruskiego, z własnej nie przymuszonej woli zdecydowali się mówić ( i myśleć ) po polsku, ale określali siebie jako Litwinów. Dlatego A. Mickiewicz napisał: Litwo ojczyzno moja – napisał to po polsku czując się częścią rodziny (małżeństwa) Polsko-Litewskiej. Dopiero od 1918 gdy część Litwinów zaczęła się określać mianem Lietuvis, deptając tradycje przodków Litwinów, Litwini na Wileńszczyźnie zaczęli mówić o sobie, że są Polakami. Za takiego Litwina uważał się J.Piłsudski a nawet Cz. Miłosz i za takiego Litwina uważam się ja.
Zgadzam się że nie należy ingerować w wewnętrzne sprawy innych państw głupotą jest to co robią nasi politycy na majdanie, argumenty Jadwigi są racjonalne przyznaję.
Ale nie zgadzam się że nie należy nic w tej sprawie robić tzn nie wyrażać żadnego protestu, nie jest dobrze kiedy w naszej debacie publicznej dominuje tylko jedna opcja spojrzenia tzn koncepcja polityki wobec tych państw czy Polaków na kresach. Można podjąć pewne działania jako inicjatywę oddolną skierowaną w stosunku do naszych władz tylko należy to dobrze przemyśleć jaką to ma mieć formę.
Bardzo dobry artykuł Panie Marcinie. Ale obawiam się, że to głos wołającego na puszczy. Teraz cała masa idiotów będzie w Polsce pokazywać jak to się nie solidaryzują i nosić koszulki z Ukraińską flagą (już takich debili we Wrocławiu widziałem). Pozdrawiam Jan Kot
Takie będą Rzeczpospolite jakie młodzieży chowanie,A stan oświaty i grzebanie w jej programie jest powszechnie znane.
Sprawę litewską najłatwiej bez wielkiego hałasu załatwić przy pomocy
ekonomii ,a do tego niepotrzebne są demonstracje uliczne tylko
wola rządzących. Na dzień dzisiejszy deklaracje PIS na ten temat
są obiecujące. Podatki Możejek to bardzo znaczący procent
przychodów z podatków litewskiego rządu.
tagore
Niestety tagore sprawa z Letuvisami nie jest taka prosta: w latach międzywojennych przeprowadzili reforme rolną, która zrujnowała kraj- to nic liczyło się to, że zrujnowali polskich właścicieli ziemi w RL. A majdan pokazuje aż nadto dobitnie co może pokojowa demonstracja.
Przeniesienie zakładów na terytorium sąsiedniego państwa bałtyckiego konkurującego z Litwą
o dotację UE na terminal gazowy miało by wsparcie finansowe tego państwa i pozbawiło Litwę
ok. 15 % przychodów z podatków .To nie była by drobna sprawa.
tagore
ps. Dyskusja z Panią JadWiga jest raczej bez sensu Litwa podobnie jak Niemcy nie realizuje
istniejących umów międzynarodowych w kwestii mniejszości .Pani Jad widocznie uważa
,że rząd litewski nie jest zobowiązany ich dotrzymywać.
Trafne spostrzeżenia panie Marcinie! Nacjonaliści litewscy (letuviscy) ustawicznie i konsekwentnie likwidują polskość na wileńszczyżnie: w latach 1918 – 1939 na koweńszczyżnie, 1939-1989 na zachód od Wilna a od 1989 do chwili obecnej ( szczególnie od 2010) zlikwidowali (wynarodowili) 100.000 Polaków na wschód od Wilna i nikt w Polsce nie protestuje! Nie solidaryzuje się z naszymi rodakami! POLACY OBUDŹCIE SIĘ!!!
Myślę nad tym aby coś zrobić- MARSZ NA WILNO – chcę przejść pieszo przez całą Polskę z Krakowa do Wilna (ok 700 km) z transparentem, nawołując Polaków do solidarności z Polakami na Wileńszczyżnie . CZY KTOŚ MI POMOŻE ?!
Myślę, że to jest bardzo nieodpowiedzialne. Bo w drugą stronę, tylko patrzeć jak Ukraińcy zrobią marsz na Przemysł, czy dalej Kraków. Czytam twoje wpisy i bardzo mnie niepokoi to co piszesz i do czego nawołujesz.
Ukraińców powstrzyma od Przemyśla ( nacjonalistyczna \”Swoboda\” ma chętkę najeszcze 18 polskich powiatów) nasza zdecydowana postawa ( no i nasze 128 Leopardów).
Co nie zmienia faktu, że wolałabym, żeby nie było żadnego ukraińskiego marszu na Przemyśl, czy Kraków i wobec tego dlaczego nawołujesz do marszu na Wilno? Jeśli stworzysz taki casus to nie zdziw się, gdy jakiś Ukrainiec powie ci, że idzie po swoje. Rozumiem, że twoim zdaniem nam Polakom wolno mieszać się wewnętrzną politykę obcego państwa (bądź co bądź uznanego) a nawet wkraczać na obce terytorium. To jest polityka Kalego.
Marsz na w Wilno to trzeba zrobić nie pieszo bo to dziecinada.lecz za pomocą Leopardów…
Do amstaf358: dziecinadą jest myślenie o wojnie. Lepiej pomyśl o tym aby coś zrobić mądrego aby obudzić Polaków w Polsce, na Litwie i na całym świecie do rządania RÓWNOUPRAWNIENIA Polaków na Wileńszczyżnie.Mój pomysł leży w moich możliwościach – taki marsz mógłby być zauważony w mediach i wywołać efekt domina.
Bardzo dobry pomysł trzeba zrobić marsz, jestem chętna wezmę nawet dwójkę swoich małych dzieci jak tylko ten marsz się ukonstytuuje, można tworzyć grupy w poszczególnych miastach na trasie marszu, można też postulować aby poszczególne samorządy podejmowały uchwały solidaryzujące się z tamtejszymi Polakami i żądające od władz Polski zmiany polityki wobec Polaków na Kresach i przyjęcia skutecznej polityki wobec Litwy w tym względzie. Nie może tak być że jesteśmy obojętni wobec Polaków a chodzimy po polskich placach miejskich z flagami ukraińskimi to jest zupełna aberracja, jak czują się w takiej sytuacji rodziny kresowe cudem ocalałe spod banderowskiego noża i inni Polacy na kresach oraz w miejscach sowieckich zesłań gdy dla Polaków w Polsce jest to tematem tabu.
Dzięki Husarz! Zadzwoń do mnie to pogadamy: 792123876
Zgadzam się z artykułem. Jednak zastanawia mnie kwestia litewska. Porównując, nie chciałabym, żeby w Polsce odezwała się jakaś mniejszość ukraińska domagająca się dwujęzycznych nazw miejscowości np na Podkarpaciu, czy też mniejszość litewska… Myślę, że skoro istnieje takie państwo jak Litwa, które jest uznane, to nie powinniśmy się tam mieszać w wewnętrzne sprawy, bo takie wtrącanie się w sprawy wewnątrz litewskie tym bardziej zmacania reakcję czyli nacjonalizm litewski. Tak samo na Białorusi wspieranie \”polskości\” jest pożywką dla nacjonalizmu Białoruskiego i może odwrócić się w dłuższej perspektywie przeciw Polsce i Polakom. I będzie jak na Ukrainie obecnie.
Droga JadWigo: Litwini w Polsce już od dawna mają nazwy miejscowości w swoim języku (tak jak mniejszość niemiecka na opolszczyźnie) w gminie Puńsk, pow. Sejny. Ludy wschodu a do tych zdecydowanie zaliczam Litwinów liczą się tylko z silnym- gdy w 1938r Polska wystosowała kategoryczne ultimatum wobec Litwy aby wreście zgodzili się na normalne stosunki dyplomatyczne ( wymiana ambasadorów, konsulów itp)wtedy wystraszeni Litwini natychmiast zgodzili się.
Chciałbyś, żeby na Podkarpacie wróciły dwujęzyczne nazwy? (Bodajże w latach 70tych zmieniano stare rusińskie nazwy miejscowości na polskie). To co proponujesz jest polityką agresywną mieszania się w wewnętrzne sprawy litewskie i obawiam się, ze w dłuższej perspektywie szkodliwe dla Polski. Rozumiem twój sentyment do Litwy, ale polityki nie można budować na sentymencie. Czy chciałbyś, żeby ktoś mieszał się w wewnętrzne sprawy polskie? Polska może również znieść dwujęzyczność odnośnie nazw litewskich..ale czy to ma sens? To już nasza wewnętrzna sprawa. I gdyby Polska podjęła taka decyzję, uważam ze Litwa nie powinna się wówczas wtrącać.
Litwa wstępując do UE została zmuszona do przestrzegania prawa międzynarodowego chroniącego mniejszości. Zatem to już nie jest wyłącznie jej sprawa.Szkoda, żę UE jest bardziej zainteresowana bronić mniejszości seksualne niż narodowe ale to dla tego, że my Polacy zachowujemy się tak jakby się nic nie stało.
Ach, UE. Oczywiście. Wiedziałam się, ze w końcu powołasz się na UE. Tak więc, wracamy do punktu wyjścia. UE wspiera nacjonalistyczny Majdan i pamiętaj o tym w perspektywie Polski.
Nie jestem euroentuzjastom ale póki co to obecność Lietuvy i Polski w UE stwarza szanse na pomyślne (dla obu narodów) negocjacje.
I w tym celu należy wyprawić się na Wilno;) Tak pomyślne jak porozumienie Polsko – Ukraińskiej, pod warunkiem, ze uszanujemy biednych banderowców.
I jeszcze jedno, ja jednak jako patriota nie chciałabym powrotu do dwujęzyczności na Podkarpaciu. Wystarczy, że Ukraińcy stawiają pomniki swoim UPOwskim bohaterom i tablice upamiętniające pomordowanych Ukraińców przez \”bandytów Polaków..\” i to z funduszy europejskich. Nie da się zjeść ciastka i mieć ciastko. Nie da się mówić, że nie jest się nacjonalistą, wspierając obcy nacjonalizm na terenie Polski. I wysuwać roszczenia wobec obcego państwa, dalej twierdząc, ze jest się tylko patriota…Mam takie granice jakie mamy i niestety nie mieliśmy na to wpływu, ale polityka AWANTURNICTWA na wschodzie, nie przyniesie niczego dobrego. Bo ty proponujesz klasyczne polskie awanturnictwo.
Nie nawołuje do zmiany granic lecz do równouprawnienia Polaków na Litwie z Litwinami (Letuvisami).
A ja do zaprzestania awanturnictwa. Każdy ma swoją rację.
Ps. Pamiętasz, kiedyś o mało nie doszło do rajdu bandery przez terytorium Polski…
Cóż, banderowcy też domagają się równouprawnienia, niestety.
Apeluję o odpowiedzialność. Mamy państwo w granicach jakie mamy i przynajmniej o to państwo dbajmy.
No i to jest przykład patriotycznej odpowiedzialności- nie wpuściliśmy harcerzy ukraińskich spod znaku Bandery na rowerach i nie przerwało to dobrych stosunków z Ukrainą. Ludzie Wschodu szanują tylko silnych.
tak samo gdy ukraińscy nacjonaliści chcieli nazwać lotnisko we Lwowie imieniem S. Bandery nasz protest (chociaż troche nieśmiały) wystarczył aby tego nie zrobili.
Jestem patriotą nie nacjonalistą a więc nie mam nic przeciwko ukraińskim szkołom i domom kultury w Polsce. Tylko niech za nasze pieniądze nie fałszują naszej historii
I tu pies pogrzebany. Bo sam chcesz wspierać obce nacjonalizmy, twierdząc, że nie jesteś nacjonalistą. Nie, ty jesteś nacjonalistą. A ja jestem patriotą.
Patriota a szczególnie polski (tradycja tolerancji narodowej i religijnej I RP) kocha swój naród i szanuje inne narody a opiekuje się mniejszościami mieszkającymi w swoim kraju. [Jadziu uśmiechnij się]
Patriota, a szczególnie polski kocha swój naród i szanuje inne narody, ale to nie znaczy, że ma nie szanować DECYZJE suwerennego rządu innego państwa. Tak samo domagałabym się, żeby Litwa nie wtrącała się w suwerenne decyzje polskiego parlamentu. Czym innym jest szacunek dla innych nacji, bo ja ten szacunek mam, ale czym innym nieodpowiedzialne działania na szkodę własnego PAŃSTWA. Będę wspierać Polaków, ale jeśli Litwa podejmuje decyzje o likwidacji dwujęzyczności, polskich szkół, to niestety ale ma do tego prawo. Trzeba zaczekać na przychylniejsze rządy a nie wyprawiać się na Wilno. Natomiast ja nie widzę powodu, żeby wspierać nacjonalizm ukraiński. Uśmiecham się, jeśli mam powód, powiem ci więcej, sama mam pochodzenie z WXLitewskiego, nie chłopskie.
Cieszę się zatem Jadziu,że jesteśmy nie tylko Polakami ale i Litwinami (nie Letuvisami). W świetle prawa międzynarodowego nie tylko UE ale przede wszystkim ONZ ochrona mniejszości narodowych nie jest sprawą tylko kraju którego ta sprawa dotyczy.
Nie nadużywaj mojej osoby… napisałam o pochodzeniu, ale nie napisałam, ze jestem Litwinem. Absolutnie czuje się Polakiem, a nie Litwinem.
Nasi przodkowie z WXL miej więcej w XVIII w pochodzenia czy to litewskiego czy ruskiego, z własnej nie przymuszonej woli zdecydowali się mówić ( i myśleć ) po polsku, ale określali siebie jako Litwinów. Dlatego A. Mickiewicz napisał: Litwo ojczyzno moja – napisał to po polsku czując się częścią rodziny (małżeństwa) Polsko-Litewskiej. Dopiero od 1918 gdy część Litwinów zaczęła się określać mianem Lietuvis, deptając tradycje przodków Litwinów, Litwini na Wileńszczyźnie zaczęli mówić o sobie, że są Polakami. Za takiego Litwina uważał się J.Piłsudski a nawet Cz. Miłosz i za takiego Litwina uważam się ja.
Przecież Ci nie zabraniam. Określaj się jak chcesz i uważaj się za kogo chcesz, dopóki nie przekładasz prywaty nad dobro państwa.
Zgadzam się że nie należy ingerować w wewnętrzne sprawy innych państw głupotą jest to co robią nasi politycy na majdanie, argumenty Jadwigi są racjonalne przyznaję.
Ale nie zgadzam się że nie należy nic w tej sprawie robić tzn nie wyrażać żadnego protestu, nie jest dobrze kiedy w naszej debacie publicznej dominuje tylko jedna opcja spojrzenia tzn koncepcja polityki wobec tych państw czy Polaków na kresach. Można podjąć pewne działania jako inicjatywę oddolną skierowaną w stosunku do naszych władz tylko należy to dobrze przemyśleć jaką to ma mieć formę.