Skwieciński: Nawalny bardzo zagraża Putinowi

Jeśli Nawalny trafi do więzienia, może za kilka lat wyjść z niego w glorii i w zmienionej sytuacji politycznej sięgnąć po władzę – mówi Piotr Skwieciński.

Stefczyk.info: Jaki charakter mają protesty w obronie Nawalnego? Czy mogą one być one sterowane, czy też są one rzeczywiście oddolne i czy mogą dać początek przemianom demokratycznym?

Piotr Skwieciński, publicysta tygodnika „Sieci”.: Nie są to protesty sterowane. W Rosji istnieje prawdziwa opozycja i ruchy społeczne autentycznie niezadowolone i wręcz niemogące już znieść systemu Putina. Niestety stanowią one mniejszość. Zdecydowana większość Rosjan nawet nie tyle kocha obecny system władzy, ale boi się wszelkiej destabilizacji. Jest to doświadczenie, które Rosjanie mają głęboko zapisane „w kościach”. Stanowi ono bagaż dwudziestego wieku – rewolucji, wojen światowych, stalinizmu – aż po lata 90. Okres rządów Jelcyna był dla Rosjan strasznym doświadczeniem. Obecnie Rosjanie cieszą się względnym dobrobytem i mimo Putinowskiego „przykręcania śruby”, i tak mają znacznie więcej swobody niż mieli ichrodzice czy dziadkowie. W związku z tym boją się wszelkiej destabilizacji.

Sprawa Nawalnego może coś tu zmienić?

Moim zdaniem nie, przynajmniej jeśli patrzymy w krótkiej perspektywie. Większość Rosjan nie ma zaufania do tej opozycji i woli od niej władzę obecną. Rosjanie do obecnie rządzącej ekipy podchodzą bez entuzjazmu, traktując ją jak „mniejsze zło”. Sprawa Nawalnego może jednak mieć znaczenie dla przyszłego kształtu sceny politycznej w Rosji. Nic nie trwa wiecznie, a system Putinowski opiera się właściwie na jednym czynniku, to znaczy na eksporcie nośników energii i ich wysokiej cenie. To Eldorado kiedyś się skończy – być może już za rok. Już w tej chwili jest gorzej niż kiedyś. Jeżeli te procesy będą postępowały, Rosję czeka silny kryzys gospodarczy. Bardzo duża część społeczeństwa zdaje sobie z tego sprawę. Jeśli nie uda się zdywersyfikować źródeł dochodów, sytuacja może stać się poważna. Podatki z handlu ropą i gazem to prawie połowa rosyjskiego budżetu. Drugim, obok ekonomicznego, katalizatorem zmian może okazać się fakt, że generacje pamiętające lata 90. z każdym rokiem coraz wyraźniej odchodzą w przeszłość. Pojawiają się nowe roczniki, których opowieści o czasach Jelcyna słuchają jak bajki o żelaznym wilku. Te grupy nie boją się tak bardzo tego, co może się stać, jeśli wyjdzie się na ulice, aby demonstrować i w wyniku tego władza się osłabi. W perspektywie długofalowej zatem te procesy doprowadzą do zmian w Rosji.

Liderem jakiej opozycji może stać się Nawalny?

Nawalny jest politykiem bardzo niebezpiecznym dla systemu Putinowskiego. Spośród wszystkich liderów opozycyjnych najlepiej radzi on sobie w prowadzeniu wieców. Ponadto, w odróżnieniu na przykład od Borysa Niemcowa i innych przywódców opozycji demokratycznej, Nawalny nie był częścią systemu stworzonego w Rosji w latach 90. Nie jest zatem odpowiedzialny za to, co wtedy się działo. Stanowi to jego wielki atut. Nawalny to człowiek uzdolniony politycznie. Jest demokratą, ale demokratą o silnej rosyjskiej tożsamości, mocno podkreślającym swój patriotyzm. Nie zgadza się na przykład z większością rosyjskiej opozycji w kwestii imigracji z krajów muzułmańskich. Uważa także, iż Moskwa powinna przestać przeznaczać pieniądze na utrzymywanie stabilności na Kaukazie.

To znaczy, że opowiada się za niepodległością Czeczenii?

Nie, tego nie mówi. Na pewno natomiast jest przeciwnikiem reżimu Kadyrowa. Nie wiem, co Nawalny myśli na ten temat, na pewno nie mówi o tym, żeby Rosjanie wyszli z Czeczenii. Rosjan natomiast drażni, że ogromne pieniądze przeznaczane na utrzymywanie stabilnej sytuacji w Czeczenii, trafiają do liderów kaukaskich klanów, których młodsi przedstawiciele często przyjeżdżają do Rosji, są butni, bezczelni, zblatowani z władzą, noszą przy sobie broń i rozbijają się drogimi samochodami. Nawalny to zauważa i widzi, że zwykłych Rosjan to denerwuje. Większość opozycji demokratycznej woli natomiast tego nie widzieć. Boją się oni rosyjskiego nacjonalizmu, z którym natomiast Nawalny delikatnie flirtuje. Jest przez to niebezpieczny dla Kremla, ponieważ zyskuje w ten sposób popularność.

Nawalny występuje zatem w kontrze do opozycji lewicującej?

Widać to było na przykładzie sprawy Pussy Riot. Kiedy liderki tej grupy wtargnęły do katedry i urządziły w niej swoje przedstawienie, Nawalny zareagował od razu, zanim jeszcze władze przyjęły swoją bardzo ostrą linię wobec tego wydarzenia. Jako jedyny spośród liderów opozycji, potępił wybryk Pussy Riot bezwarunkowo. Wybryk ten był zresztą manewrem kremlowskim obliczonym na osłabienie opozycji i pokazanie jej w złym świetle – jako lewackiej siły chcącej profanować cerkwie i niszczyć krzyże. Nawalny od początku wyczuł, że jest to droga donikąd i że może być ona niebezpieczna. Pokazuje to jego uzdolnienia polityczne. Mamy tu odpowiedź na pytanie o to, dlaczego został on przez rosyjskie władze tak ostro potraktowany. Myślę, że jeśli Nawalny trafi do więzienia, może za kilka lat wyjść z niego w glorii i w zmienionej sytuacji politycznej sięgnąć po władzę. Nie musi tak być, ale jest to możliwe. Ta odsiadka może mu się przydać.

Rozmawiała: Agnieszka Żurek

Źródło: Stefczyk.info

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz