Serbia i Chorwacja po raz kolejny podjęły próbę normalizacji wzajemnych stosunków. Serbski prezydent Aleksandar Vuczić przebywał więc z dwudniową wizytą w Chorwacji, ale jej efektem są tylko standardowe deklaracje o chęci pojednania, które znając praktykę serbsko-chorwackich relacji dość szybko przejdą do historii.

Już na samym początku wizyty serbskiej głowy państwa nawiązano do bolesnej historii obu narodów, czyli do wojny z lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Vuczić przekazał bowiem swojej chorwackiej odpowiedniczce, Kolindzie Grabar-Kitarović, około tuzina paczek z aktami dotyczącymi zaginionych Serbów z chorwackiej gminy Dvor, ponieważ obie strony zobowiązały się do rozwiązania problemu niezidentyfikowanych ofiar krwawego konfliktu.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

6638.82 PLN    (30.17%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

W sprawach związanych z wojną w byłej Jugosławii wyjątkowo agresywni byli chorwaccy dziennikarze. Pytali się oni Vuczicia nie tylko o kwestię akt dotyczących zaginionych Chorwatów, co miałoby być odpowiedzią na przekazanie wspomnianych dokumentów o Serbach, ale również o jego retorykę z połowy lat dziewięćdziesiątych. Serbski prezydent był wówczas jednym z liderów nacjonalistycznej Serbskiej Partii Radykalnej, dlatego „Wielka Serbia” w jego koncepcjach obejmowała sporą część chorwackiego terytorium. Vuczić wyraźnie nie był zadowolony z tego typu pytań, stąd najpierw skrytykował przedstawicieli mediów za chęć uzyskania jakiegokolwiek pretekstu do jego skompromitowania, a następnie odmówił jakichkolwiek przeprosin za swoją dawną działalność.

Rozmowy prezydentów Serbii i Chorwacji dotyczyły także wciąż trwającego sporu granicznego pomiędzy oboma państwami. Według Serbów naturalną granicą serbsko-chorwacką powinien być Dunaj, tymczasem Chorwaci domagają się jej wytyczenia wzdłuż gmin katastralnych znajdujących się nieopodal rzeki. Kolejną ze spornych kwestii są prawa mniejszości narodowych, ponieważ Serbia uważa, że strona chorwacka ma problemy z ich egzekwowaniem, zaś liderzy chorwackich Serbów od dawna skarżą się na szowinistyczne ataki ze strony Chorwatów.

To oczywiście jeden z wielu zarzutów stawianych Chorwatom przez Serbów, którzy przez wiele lat byli na Bałkanach chłopcem do bicia oskarżanym o wszelkie zło w tym regionie, stąd obecnie starają się przejść do ofensywy. Zwraca jednak uwagę fakt, że przedstawiciele obu stron nie mówili zbyt wiele o sprawach związanych z akcesją Serbii do Unii Europejskiej, chociaż to Chorwacja odpowiada za zablokowanie otwarcia kolejnych rozdziałów serbsko-unijnych negocjacji. Grabar-Kitarović ograniczyła się więc jedynie do stwierdzenia, iż jej serbski odpowiednik nie przypomina polityka sprzed dwudziestu lat, ale jest jednoznacznie „europejski”, zaś przystąpienie Serbii do UE leży w chorwackim interesie.

Po co ta wizyta?

Dwudniowy pobyt serbskiego prezydenta w Zagrzebie nie wszystkim przypadł jednak do gustu. Centroprawicowy dziennik „Vecernji list”1 uważa wręcz, że zaproszenie Vuczicia przez Grabar-Kitarović osłabiło międzynarodową pozycję Chorwacji, a dodatkowo jasno pokazuje konflikty na szczytach chorwackiej władzy. Drugi z tych wątków dotyczy bowiem faktu, że chorwacka głowa państwa ogłosiła przyjazd swojego serbskiego odpowiednika bez konsultacji z rządem, co wywołało duże zdziwienie wśród członków gabinetu premiera Andreja Plenkovicia.

Jeśli chodzi o pozycję międzynarodową Chorwacji, publicysta Tomislav Krasnec przypomina o niedawnych zgrzytach pomiędzy Zagrzebiem i Belgradem. Ostatni z wielu wzajemnych sporów dotyczy oczywiście styczniowej wystawy o chorwackim obozie koncentracyjnym w Jasenovacu, która mimo chorwackich protestów została pokazana w siedzibie Organizacji Narodów Zjednoczonych. Zaproszenie Vuczicia po tym zgrzycie jest więc dla gazety przejawem słabości Chorwacji, podobnie jak nieporuszenie tematu reparacji wojennych.

W kolejnym z komentarzy zamieszczonych w dzienniku „Vecernji list”2, Sandra Veljković nie wierzy w dobrą wolę serbskiej strony, uważając Vuczicia za polityka zmieniającego poglądy zależnie od aktualnej sytuacji oraz audytorium przed którym występuje. Z jednej strony serbski prezydent przekonuje więc, że jego kraj jest zainteresowany głównie integracją z zachodem i odrzuca skrajny nacjonalizm, natomiast z drugiej nie zamierza przepraszać za swoje dawne poglądy na temat „Wielkiej Serbii”.

Mniejszość najważniejsza

Serbskie media najwięcej miejsca poświęcają prawom swojej mniejszości w Chorwacji. Narodowo-konserwatywny dziennik „Politika”3 jest szczególnie zadowolony z bezkompromisowości serbskiego prezydenta, który nie zamierzał przepraszać za swoją dawną działalność, ale stawiał głównie na kwestie dotyczące przyszłości Serbii i Chorwacji. Przede wszystkim jednak artykułował potrzeby chorwackich Serbów, stąd gazeta najwięcej miejsca poświęciła jego spotkaniu z mieszkańcami gminy Vrginmost, w której zdecydowaną większość stanowią właśnie Serbowie. Vuczić podczas swojej wizyty w tym miejscu mówił więc o potrzebie wzajemnego poszanowania praw obu mniejszości i wyraził chęć dojścia do porozumienia w tych kwestiach.

Jednocześnie serbski prezydent miał zachęcać Serbów do cierpliwej pracy na rzecz poprawy swojej sytuacji, dlatego wzywał ich chociażby do ignorowania retoryki niektórych Chorwatów nazywających ich czetnikami, co jest nawiązaniem do nacjonalistycznego ruchu serbskich partyzantów w czasie II wojny światowej.

Centrolewicowy dziennik „Danas”4 rozmawiał natomiast ze Stjepanem Mesiciem, prezydentem Chorwacji w latach 2000-2010. Polityk stwierdził, że jest zadowolony z wizyty serbskiej głowy państwa w jego kraju, ponieważ uważa, że możliwe jest chociażby wzajemne porozumienie na temat ostatecznego wytyczenia granicy pomiędzy oboma państwami. Mesić pochwalił także Vuczicia i Grabar-Kitarović za pozytywne przesłanie ich wypowiedzi po ich rozmowach.

Nic się nie zmieni?

To nie pierwsze spotkanie prezydentów Serbii i Chorwacji. Vuczić jeszcze jako szef rządu w czerwcu 2016 roku spotkał się z Grabar-Kitarović na serbsko-chorwackiej granicy, a efektem ówczesnych rozmów było podpisanie porozumienia o zacieśnieniu stosunków pomiędzy oboma krajami. Podobnie jak teraz, deklarowano jednocześnie poszanowanie dla praw obu mniejszości oraz określenie granic państwowych.

Porozumienie nie przetrwało zbyt długo. Dokładnie pół roku później Chorwacja zablokowała otwarcie kolejnych rozdziałów w serbsko-unijnych negocjacjach akcesyjnych, zaś przed czterema miesiącami serbski prezydent odłożył swoją wizytę w Zagrzebie z powodu chorwackiego sprzeciwu wobec pomnika majora Milana Tepicia, który we wrześniu 1991 roku zginął wysadzając skład amunicji Jugosłowiańskiej Armii Ludowej. W wyniku eksplozji zginęło także około 200 chorwackich żołnierzy, stąd właśnie krytyka monumentu ze strony Chorwatów.

Jak pokazuje więc dotychczasowa praktyka, wizyta serbskiego prezydenta w Chorwacji najprawdopodobniej nie zmieni niczego, zwłaszcza jeśli na wiosnę w Chorwacji już tradycyjnie rozpoczną się spory o przeszłość.

Marcin Ursyński

1 https://www.vecernji.hr/premium/guzva-golgetera-pred-hrvatskim-golom-1226201

2 https://www.vecernji.hr/premium/aleksandar-vucic-posjet-kolinda-grabar-kitarovic-1226193

3 http://www.politika.rs/scc/clanak/398283/Vucic-Ne-ocekujte-da-se-dodvoravam-i-ponizavam

4 https://www.danas.rs/politika/stjepan-mesic-moze-se-naci-resenje-za-granicni-spor/

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz