Raszków miejsce magiczne

Dla miłośników twórczości Henryka Sienkiewicza Raszków to miejsce magiczne. To w nim pisarz umieścił akcję dwóch części „Trylogii” „Ogniem i mieczem”, i „Pana Wołodyjowskiego”.

To kilka kilometrów od niego w czarcim jarze nad Waładynką Horpyna więziła z rozkazu Bohuna Helenę Kurcewiczównę , by paść potem od święconej kuli i być przybitą do ziemi osikowym kołkiem, który zapobiegliwy Rzędzian zabrał ze sobą. To w Raszkowie stała też ostatnia na południowo- wschodnich Kresach Rzeczypospolitej komenda dowodzona przez młodego pana Nowowiejskiego. Jej zabudowania wraz z całym miasteczkiem puścił z dymem w sienkiewiczowskiej powieści Azja Tuhajbejowicz. Przy okazji zarżnął starego Nowowiejskiego, mszcząc się za to, że nie chciała mu ulec Baśka Wołodyjowska, wybijając mu w czasie ucieczki jedno oko. Na zgliszczach Raszkowa demoniczny Azja został też nawleczony na pal za swoje czyny i zdradę.



Goście z Polski , którzy tu zaglądają od razu szukają śladu ruin forteczki, z której to polska załoga obserwowała multański brzeg. Ruiny są, a jakże tyle, że nie forteczki, a żydowskiej synagogi, ponoć jednej z najpiękniejszych na Kresach. Jeszcze i dzisiaj można zobaczyć na nich rzeźbiony aronkodesz i menorę. Forteczka jednak w Raszkowie istniała. Należała do ciągu stanic, których załogi strzegły południowo- wschodnich rubieży Rzeczypospolitej. Znajdowały się one w Chreptiowie, Mohylowie Podolskim i Raszkowie. Ich załogi pełniły rolę wojsk obrony pogranicza , strzegących naddniestrza przed zagonami pohanców i wszelkiej maści łotrzykami , którzy przemykali się z multanskiego brzegu, by po polskiej stronie nieść śmierć i zniszczenie. Po forteczce nie został oczywiście żaden ślad. Trzeba by pewnie przeprowadzić badania archeologiczne, by odkryć je fundamenty. Jak całe miasto została obrócona w perzynę po wojnach tureckich.

W Raszkowie można spotkać ruiny starej cerkwi, owiane jak wszystko na Kresach legendą. To w niej miał brać ślub z mołdawską księżniczką Roksaną syn Bohdana Chmielickiego Timofiej, który przez ten mariaż został zięciem hospodara mołdawskiego. Wersja ta nie ma raczej potwierdzenia w źródłach historycznych. Niewątpliwie jednak Raszków był siedzibą najstarszego syna hetmana, który z niego pilnował swoich mołdawskich interesów.

Pamiątką przynależności Raszkowa do Rzeczpospolitej jest widoczny z każdego punktu tej malowniczej miejscowości kościół p.w. Najświętszej Marii Panny i Kajetana ufundowany przez Józefa Lubomirskeigo około 1768r. Budowla jest położona w malowniczym zakolu Dniestru, na wzgórzu ponad miejscowościa, dominując wyraźnie w okolicznym krajobrazie. Jest ona też świadectwem wielonarodowej Rzeczypospolitej. Świątynia była bowiem pierwotnie wzniesiona dla Ormian. Ich diaspora zagościła nad Dniestrem po zakonczeniu okupacji Podola przez Turków, znajdując przystań w Żwańcu, Mohylowie i Raszkowie. Ich kościoły były budowane według tego samego stylu. Każdy miał dwuwieżową fasadę. W najlepszym stanie dotrwał tez w Raszkowie. Czy przed nim istniała w miasteczku inna świątynia, nie wiadomo. Jest to wielce prawdopodobne, bo miasteczko zostało założone już w XVII w. przez Zamoyskich. Joanna Barbara Zamoyska wniosła je jako wiano w majętność Koniecpolskich. W XVIII w. Raszków trafił w ręce Lubomirskich. Po rozbiorze Polski, Raszków kupiła Katarzyna II. Jej syn Paweł darował je generałowi Timofiejowi Tutolminowi. Wnuk generała odsprzedał je Feliksowi Barczewskiemu herbu Samson, sędziemu granicznemu. Po nim Raszków przejął jego syn Probus, który zmarł bezpotomnie, przekazując go swojej siostrze Wieńczysławie. Jej syna Paweł Juriewicz w początkach XX w. zbudował w Raszkowie pałac w stylu neorenesansu francuskiego. Z zachowanych zdjęć wynika, że była to okazała budowla znajdująca się na jednym z naddniestrzańskich wzgórz położonym między Katerynówką a Biełoczą. Dziś pozostały po nim tylko oficyna pałacowa i fundamenty. Bez przewodnika są nie do odnalezienia. Znajdują się na polanie pokrytej bzem, do której prowadzi jeszcze fragment drogi dojazdowej ze szpalerem z dębowego starodrzewu. O tym, że właściciele zbudowali go w najbardziej urokliwym miejscu świadczy fakt, że właśnie tu władze sowieckie zlokalizowały w pobliżu ruin pałacu „łagier dla pionierów”. Dziś służy on bardziej zbożnym celom. Cerkiew prawosławna urządziła na jego terenie monastyr , z którego mnisi dojeżdżają do prawosławnych skupisk pozbawionych kapłana. Świadectwem polskiej przeszłości Raszkowa jest też duży cmentarz szlachecki w górze wioski przy drodze na Rybnicę. Niektóre okazałe pomniki nagrobne, które się na nim zachowały pochodzą jeszcze z połowy XVIII w.

-Raszków wraz z okolicznymi wsiami przez dwieście lat aż do represji stalinowskich w latach trzydziestych minionego wieku stanowił wraz z okolicznymi wsiami obok Rybnicy duże skupisko ludności polskiej na terenie skrawka Podola, który został włączony do Mołdawii- tłumaczy fenomen cmentarza ksiądz Marcin Janoś sercanin, rodem z diecezji tarnowskiej, obecny proboszcz odrodzonej po latach parafii w Raszkowie. – Według schematyzmu diecezji kamienieckiej, do której należał Raszków przed I wojna światową tutejsza wspólnota liczyła 5400 wiernych. Należały do niej Raszków, dwie wsie włościańskie Kuźmin i Studenna, dwie wsie szlacheckie złożone z zaścianków Zagnitków i Katerinów, a także wieś Księdzowa, której nazwę po rewolucji bolszewickiej zamieniono na Słoboda Raszkowo. Dzis na tym obszarze działają dwie parafie. Jedna w Raszkowie, druga zaś we wspomnianej wsi Słoboda Raszkowo. W tej ostatniej jest ona jak na tutejsze warunki duża i liczy siedmiuset wiernych i ma polski charakter. Do tej w Raszkowie, której proboszczuję należy około stu osób mieszkających w Raszkowie i okolicznych wsiach. Polaków wśród nich jest niestety niewielu. Śladem po polskości Raszkowa są nazwiska, które tutaj spotykam na każdym kroku , takie jak: Mickiewicz, Jankowski, Jakubowski, Kudrycki, Sołtycki i Mogilowski. Ich posiadacze nie mają jednak z polskością czy Kościołem nic wspólnego. Gdy ich pytam o to oficjalnie, uważają to za przypadek.

Walec sowietyzacji , który przeszedł przez Raszków i okolice zgniótł niestety polskość niemal całkowicie. Zaczął on działać w 1932r. Wtedy w Raszkowie został zamknięty kościół i zamieniony w stolarnię. W następnych latach we wszystkich miejscowościach aresztowano i poddano represjom setki osób. W czasie wojny kościół został otwarty. Ale po zakończeniu działań wojennych ponownie zamknięty. Raszków wraz z całym Naddniestrzem został przyłączony do zajętej przez Sowietów Mołdawii i nowe władze przystąpiły do antyreligijnej ofensywy, która jednocześnie uderzyła w polskość. Jak wynika z dokumentów nie liczono się podczas niej nawet z sowieckim ustawodawstwem. Oparli się jej tylko Polacy ze Słobody Raszkowo. Ci z Raszkowa ulegli wynarodowieniu.

-Parafia w Raszkowie odrodziła się na początku lat dziewięćdziesiątych- mówi ks. Marcin Janoś.- Polaków jest w niej jednak jak powiedziałem, bardzo niewielu. Nasza praca duszpasterska przypomina odgruzowywanie ruin. Trzeba czasu, by przyniosła ona efekty.

Andrzej Żelazny

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz