Sojusznicy z NATO powinni współpracować z Rosją, tam gdzie to możliwe, i przeciwstawiać się jej, tam gdzie to konieczne – pisze w amerykańskim „Newsweeku” Anders Fogh Rasmussen.

Poniższy artykuł publikujemy w celach informacyjnych. Poglądów zawartych w tekście Rasmussena nie należy utożsamiać z poglądami członków redakcji. KRESY.PL

—————————————————————-

W piątek i sobotę liderzy NATO odbędą w Warszawie spotkanie, na którym podjęte zostaną nowe kroki w celu wzmocnienia potencjału Sojuszu i jego obecności na wschodniej flance. To część zachodniej strategii wobec rewanżystowskiej Rosji.

Sukces warszawskiego szczytu uspokoi sojuszników w ramach NATO, wzmocni stan moralny oraz bojowy duch Zachodu w okresie, kiedy wszyscy cierpimy z powodu politycznej niepewności i ekonomicznych problemów.

Nowe podejście Zachodu w stosunku do Rosji zrodziło się na szczycie w Walii w 2014 r. i było odpowiedzią na nielegalną aneksję Krymu oraz trwającą po dziś dzień kampanię wojenną w wschodzie Ukrainy. Na pierwszy plan Zachód wysunął zdecydowanie, twardość i powstrzymywanie, podczas gdy do wydarzeń z 2014 roku główne miejsce zajmował dialog i współpraca z Rosją.

Nie powinniśmy mieć iluzji w stosunku do zamierzeń Moskwy. Za zastraszaniem i destabilizowaniem sąsiednich państw kryje się zderzenie idei. Z jednej strony – rządy prawa, odpowiedzialni przed obywatelami urzędnicy i cieszące się dużym szacunkiem demokratyczne wybory , a z drugiej – nieposkromione państwo, które jest gotowe poświęcać własnych obywateli dla zaspokojenia ambicji rządzących.

Ale to zderzenie nie przebiega tylko w sąsiedztwie Rosji. Moskwa otwarcie pragnie osłabienia liberalnego porządku międzynarodowego i zachodniej solidarności, które służyły nam dobrze od czasu zakończenia II wojny światowej. Obserwujemy to w Europie, gdzie Rosja wykorzystuje swoje surowce naturalne jako środek, za pomocą którego dzieli sojuszników. Widzimy to, kiedy finansowany przez państwo kanał Russia Today rozpowszechnia dezinformację o porozumieniu handlowym między UE a USA (TTIP), a Kreml próbuje osłabić przyszły fundament kreatywności i pomyślności. Albo też kiedy Rosja popiera partie polityczne domagające się rozwiązania Unii Europejskiej. Nikogo nie powinno dziwić to, że prezydent Putin to jeden z niewielu, jeśli nie jedyny światowy lider, który cieszy się z Brexitu.

By obronić nasz sposób życia, europejscy sojusznicy powinni zgodzić się co do tego, że silny natowski potencjał powstrzymywania, jedność oraz obrona przyjaciół i zasad są ważniejsze niż koszty ekonomicznych sankcji wobec Rosji czy też korzyści ze zbliżenia z Rosją. Nie powinniśmy dążyć do eskalacji konfliktu rozpoczętego przez Rosję, ale nie możemy też godzić sie na agresywne zachowanie. Ująłbym to następująco: sojusznicy z NATO powinni współpracować z Rosją, tam gdzie to możliwe, i przeciwstawiać się Rosji, tam gdzie jest to konieczne.

Na warszawskim szczycie transatlantyccy sojusznicy powinni znowu dać wyraz swojemu pełnemu poparciu dla podtrzymania sankcji wobec Rosji, aż do momentu, kiedy nie będą spełnione warunki porozumienia Mińsk 2. Jeśli Europa nie utrzyma sankcji, osłabi to wojskowe wysiłki NATO na rzecz powstrzymywania Rosji. Ekonomiczne sankcje i militarne powstrzymywanie – to dwie strony tego samego medalu. Jasne, że decyzja Wielkiej Brytanii o wyjściu z UE to uderzenie w zachodnią jedność. Aby ograniczyć do minimum negatywne skutki, Zjednoczone Królestwo powinno dalej wypełniać swoje zobowiązania o przeznaczaniu 2% PKB na obronę i pomagać w utrzymaniu sankcji wobec Rosji.

Podczas szczytu sojusznicy z NATO powinni podjąć decyzję o przeniesieniu większej części sił i środków Sojuszu na wschód, na terytorium wschodnich członków. Powinni na trwałe rozmieścić lądowe, powietrzne i morskie siły w krajach bałtyckich, Polsce, Rumunii i Bułgarii i działać tak dotąd, dopóki Rosja zachowuje się agresywnie. Uważam także, że Sojusz powinien kontynuować opracowywanie, instalację i integrację obrony przeciwrakietowej, a także wzmacniać potencjał cybernetyczny, przechodząc od pasywnej obrony do bardziej aktywnych działań, które w razie konieczności powinny mieć nawet ofensywny charakter.

Europejscy sojusznicy powinni szanować swoje zobowiązanie do wydawania 2 proc. PKB na cele obrony i jeszcze przed 2024 rokiem opracować plan na kolejne pięć lat. Wzmocni to poczucie odpowiedzialności i da pozytywny sygnał nowej amerykańskiej administracji. Europa jeszcze przed zakończeniem urzędowania nowego prezydenta USA będzie w stanie zniwelować translatlantycką dysproporcję w wydatkach obronnych.

Ale Stany Zjednoczone powinny nadal ponosić swoją część obciążeń. NATO zapewnia stabilność w najbardziej prosperującym regionie świata, podtrzymując silne związki między sojusznikami, okazując polityczne i wojskowe wsparcie dla działań USA w całym świecie. To dobra odpowiedź na amerykańskie wydatki wojskowe.

Warszawski szczyt – to nadchodząca w porę szansa zademonstrowania wszystkim, że świat zachodni nie będzie biernie się przyglądać, jak zastraszani są nasi przyjaciele i sąsiedzi. Niezdecydowanie i brak jedności w stosunkach z Moskwą tylko wzmocni jej niecne przekonanie, iż można się wtrącać w sprawy sąsiadów w celu ochrony swojej „strefy wpływów”.

NATO będzie musiało zademonstrować swoje zdecydowanie przez dłuższy czas, aż zainicjowane w Walii podejście nie wywrze widocznego wpływu na rosyjskie zachowanie. Jednak sukces szczytu w Warszawie pozwoli nam zrobić jeszcze jeden krok naprzód na drodze do zjednoczonej i wolnej Europy.

Anders Fogh Rasmussen

Autor w przeszłości był premierem Danii i sekretarzem generalnym NATO. Prowadzi kompanię consultingową Rasmussen Global. Od maja tego roku jest „nieoficjalnym doradcą” prezydenta Ukrainy.

Artykuł ukazał się w amerykańskim wydaniu „Newsweeka”.

Tłumaczenie: Kinga Pienińska / Kresy.pl

Reklama



1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz