27 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Medor
    Medor :

    Łał! Redaktor kresów.pl promuje agendę NWO we mgle. Kto przeciwko ten lunatyk i wyznawca teorii spiskowych. Samo wyciąganie tej słownej zbitki „teoria spiskowa” ( przyp.: jest ona wrzutką medialną psycho-inżynierów z CIA mającą dyskredytować przeciwników oficjalnego wyjaśnienia komisji Warrena dot. śmierci JFK) to typowy chwyt establishmentowej propagandy i jej pożytecznych idiotów używany do dyskredytacji przeciwników. Bardzo ciekawe…. i rozczarowujące.
    Kresy.pl pachną kontrolowaną opozycją.

  2. Gierwazy
    Gierwazy :

    Tyleż emocjonalny, co niemądry tekst. Pisanie na portalu, gdzie co i rusz widzimy masy niewyszukanych reklam tudzież nachalne „zachęty” do jego wspomagania o „prymitywnym ekonomizmie” „prawicowych dzieci we mgle”, co to „niczym szambo, wybił się gdzieniegdzie” jest i komiczne i niesmaczne zarazem. Autor, bananowy zwolennik trzeciej drogi, kasandrycznie wieszczy: „W internetowych apelach bananowych liberałów, wzywających do jak najszybszego uruchomienia gospodarki z trudem dostrzegam elementarną troskę właśnie o zdrowie i życie wszystkich członków narodu, a bardziej desperackie dążenie do ocalenia dotychczasowego poziomu dobrobytu i konsumpcji – żeby jak najszybciej „było tak jak było”. Nie będzie. Musimy przygotować się do tego, że będziemy żyć biedniej. Mimo to postarajmy się żyć choć trochę mądrzej.” oraz „już teraz wiadomo, że spora część małych firm i tak nie przetrwa kryzysu, który oznacza recesję”. Obawiam się, że ten scenariusz może sprawdzić się w przypadku jego macierzystego portalu, gdyż jako, sporadyczny, ale jednak donator, jestem zniechęcony do jego wspomagania. Z jednej strony durną polityką władzy uszczuplającej moje (i nie tylko) dochody, a z drugiej legitymizowaniem tejże poprzez podobne teksty, jak nieniejszy. Poza tym, tak jak wszędzie, jest o Włoszech, Hiszpanii czy Francji, ale nie ma nic np. o Szwecji czy Białorusi, które nie wprowadziły tych wszystkich chaotycznych regulacji i obostrzeń i, jak na razie, nie zaznaczyły wzrostu zachorowań na ten ciągle tajemniczy wirus.

  3. Poznaniak74
    Poznaniak74 :

    Do@Gierwazy: To ze „dyrektor sowchozu” Łukaszenka temu zaprzecza nie znaczy że tego na Białorusi nie ma…
    https://naviny.by/article/20200228/1582884086-koronavirus-covid-2019-v-belarusi-hronika-sobytiy
    Ps. Dziwi mnie także takie nagłe uwielbienie do Szwecji, gdzie stsouje się metodę podobna do tej zastosowanej wobec tzw. uchodźców sprawiajacych „problemy”, czyli po prostu się udaje ze owego „problemu” nie ma…
    https://www.folkhalsomyndigheten.se/smittskydd-beredskap/utbrott/aktuella-utbrott/covid-19/bekraftade-fall-i-sverige/

    • Gierwazy
      Gierwazy :

      @Poznaniak. Nie ma w moim komentarzu żadnego uwielbienia dla Szwecji, to tylko Pańska nieuczciwa nadinterpretacja. Podaję przykład jedynie tego skandynawskiego królestwa jako porównanie do państw, które zastosowały radykalne środki prewencyjne przeciw koronawirusowi. A skoro w Szwecji, która nie poszła ich śladem, nie mamy większej zapadalności na ów wirus, to wyciągając logiczny wniosek, stwierdzić należy, że cała ta akcja z masowym domowym aresztowaniem i zamrożeniem gospodarek to zwyczajny humbug, acz niekoniecznie uczyniony (przynajmniej na początku) w złej wierze. Poza tym, fakt że generalnie nie podoba mi się szwedzka elita polityczna, czy ściślej jej polityka, nie oznacza, że kiedy postępuje ona akurat rozsądnie nie można (nie trzeba) o tym mówić. Odrzucam tego typu sekciarskie rozumowanie.
      Ma się rozumieć: Białoruś pod rządami Łukaszenki to sowchoz i w ogóle zamordyzm, nie to co w wolnej Polsce, gdzie pracownicy medyczni za mówienie o problemach w tzw. służbie zdrowia zwalniani są z pracy (i to mimo niedoborów w tym sektorze!), o generalnym „strzyżeniu i goleniu” społeczeństwa nie wspominając – https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/koronawirus-polska-sanepid-wystawil-juz-kary-na-5-mln-zl-kto-decyduje-o-ich-wysokosci/1cpb4w4?pushmedia=b2c4db1835616bb&utm_source=browser&utm_campaign=allonet_24h_b2c4db1835616bb&utm_medium=push

      • Pol_AK
        Pol_AK :

        Tylko 5mln? Patrząc na to jak ludzie mają w d… innych ludzi to powinno być kar na 25mln.

        Przykład, mój sąsiad, który pracując w niemczech i mieszkając tam wraca nadal co 2tyg na weekend do Polski.

        Ma kwit że kierowcą jest. Ale to nie tirowiec jeżdżący z punktu A do B. Pracuje w firmie, je w stołówce, wyjeżdża rano i najpóźniej wraca na koniec zmiany. Żyje, śpi, zakupy robi w Niemczech?

        A kwarantanny nie ma…

        Szwagierka która mówi do braciszka aby pojechał do sklepu po kubusia bo jest rocznej córeczce chce się pić…

        Jedna wielka kpina…

  4. jazmig
    jazmig :

    Jeżeli mam płacić co miesiąc składkę na honoraria dla takich ignorantów jak Kaźmierczak, to wolę zrezygnować z czytania Kresów. W Polsce nie ma żadnej epidemii, jest pandemia i niech sobie Kaźmierczak poszuka w necie, na czym polega różnica między tymi pojęciami. Koronawirus nie rozprzestrzenia się szybciej od innych wirusów, w marcu na grypę chorowało pół miliona Polaków, a koronawirusem było zarażonych kilka tys. Przy czym na grypę ludzie chorowali naprawdę, a na koronawirusa najczęściej wcale, a jeżeli już, to mieli objawy lekkiej grypy. Ten koronawirus powoduje zapalenie płuc, wtedy można mówić o chorym z powodu tego wirusa i w żadnym innym przypadku.

    Jak chodzi o prawicę, to Kaźmierczak nie ma o niej po prostu pojęcia. Ona istnieje, wbrew jego mniemaniom, a jak chce znać poglądy prawicy, to niech czyta lub słucha wypowiedzi Konfederacji.

  5. Pol_AK
    Pol_AK :

    @jazmig No sorry ale artykuł heheszkował z „prawicowców” a nie prawicowców. Takich co głupoty gadają, tylko gadają i ogólnie nie wiedzą co z sobą a tym bardziej otaczającym ich światem zrobić.

    Bardzo dobrze że ten wirus nie ma takiej zachorowalności jak zwykła grypa. Przez miesiąc mamy 7500 covidowców i 250 trupów, na zwykłą grypę do końca lutego chorowało 800 000, zmarło 23!!! Widzisz tą skalę? Widzisz to niebezpieczeństwo? Dlaczego nie potrafisz zrozumieć, że Państwo wywiązuje się z roli starając się uchronić ogólną populację, a nie czy nieprzedsiębiorczy przedsiębiorca na bieżąco na cygara wydawał cały przychód i teraz nie może przeczekać pandemii?

    Mamy tragiczną śmiertelność w kraju, i nie można tego zrzucić na barki nawet kasy… Francja a Niemcy to to samo. Francja 140tys chorych Niemcy 130tys. Francja trupów 15tys, Niemcy 3tys. Francja wyleczono 28tys, w Niemczech 28tys? Skąd toi się bierze?

    Przy 800 000 chorych na grypę i 23 trupach to śmiertelność wynosi: 0,003% w zaokrągleniu.
    Na świecie jest 1% trupów do aktualnie chorych (!!!), do zamkniętych „spraw” jest to 21% trupów, 79% wyleczonych.
    W Polsce zamkniętych spraw jest 936. 668 wyzdrowiałych, 268 trupów. Śmiertelność na poziomie 28%. Różnie to bywa, zmienia się to, ale 28% póki co.
    Więc 0,003% vs 28% robi różnicę.
    Jeśli w Polsce zachoruje na COVID-19 800tys osób, i odczekamy kilka tygodni na wyzdrowienie lub śmierć to będzie ile trupów? 224 000!
    A będziemy chorować aż wszyscy nie przejdą przez to albo szczepionka.

    Więc nie siej pierdół by nie traktować tego poważnie.

    • Medor
      Medor :

      Ten procent śmiertelności to czysta fake liczba choć zadaniowani do siania paniki w mediach co chwilę się nią posługują. Nie da się jej określić z prostego powodu, bo nie da się określić ogólnej ilości zakażonych. Trzeba by całą populację kraju przetestować i zakładając , że testy są wiarygodne, a nie są, dopiero wtedy można by określać stopień śmiertelności. Posługiwanie się nią to robienie ludziom wody z mózgu.

  6. Polak10
    Polak10 :

    tor umieszcza na stroaunie gdzie 99% czytelników to wyborcy antysystemowej prawicy tekst którego nie powstydziłaby się krytyka polityczna czy inna tvp. Określa on zwolenników tej prawicy że głosują na ludzi mało inteligentnych i bezideowych. PPierwszy zarzut autora mówi o braku kontestacji tego co się dzieje, w jaki sposob według autora mają to inaczej robić niż robią , jeżeli mają dostęp tylko do internetu i raz w tygodniu kilka minut w telewizji w niedziele rano.
    Dalej autor nazywa prawicę warchołami ponieważ ci sprzeciwiają się pewnym absurdalnym rozporzadzeniom np, zakaz wejscia do lasu itp. Przeciwstawia ich racjonalistom z pis którzy w tym czasie prą do wyborów.
    Następnie autor twierdzi że w tym środowisku pełno jest oszołomów ktorzy cala swoją karierę opierają na teoriach spiskowych i przeciwstawia ich racjonalistom z pisu którzy nie mają teorii spiskowych chodz na nich doszli po czesci do władzy.
    Nastepnie autor krytykuje liberalizm czesci konfederacji chodz cała opozycja i pis z panem morawieckim to też liberałowie sprowadzajacy najwiecej na swiecie emigrantów by było taniej.

    Nastepnie autor krytykuje konfederację że nie atakuje serwilizmu wobec usa czy ue. Przecież konfederacja cały czas to mówi a cejrowski nie jest zwiazany z konfederacją.
    Autor myśli o przecietnym polskim wyborcy że jest to intelektualista który wie o globalizmie, zna sie na gospodarce, systemach politycznych itd.
    Otoż tak nie jest panie aytorze.
    Następnie pan autor równa konfederację z kodem , ponieważ krytykowała rzad za to ze ten nie przestrzegał prawa w uchwalaniu ustaw. Jakby konfederacja zgadzała się z pisem wtedy by nie była kodem.
    Zarzutem jest też że mają krzykliwe wyraziste postacie które potrafią się wypowiedzieć w odróznieniu od braku krzykliwych postaci w pis i po.

    Najlepszy jest jednak koniec gdzie autor przekonuje że najlepszy program tu cytuję
    ,,Duże możliwości otwierają się natomiast przed radykalnymi lewicowcami z Razem, którzy po raz pierwszy mogą wyjść z własnej bańki wielkomiejskiej inteligencji i wolnych zawodów. Po raz pierwszy radykalne postulaty ekonomiczne mają bowiem szansę na masowe poparcie. W przeciwieństwie do „antysystemowej prawicy”, w środowisku lewicowym całe programy polityki finansowej, gospodarczej czy społecznej na czas kryzysu są już gotowe.

    tutaj własnie pan autor przekresłił cały sens swojej pracy , uważa on że komunistyczny program tej partii moze przkonać dużą częsc Polaków ponieważ mają już gotowe programy na wszystko, na czym te programy polagajaa autor nie wyjasnił ale są gotowe.

    Autor uważa wiec że antysystemowa prawica taka jak jest w Polsce jest niepotrzebnai powinien rzadzic pis z razem.

    PRZESTAJĘ CZYTAĆ WASZ PORTAL NIECH GO FINANSUJE PARTIA RAZEM I PIS. dAJAC TAKI ARTYKULIK KTÓRY OBRAŻA WPROST INTELIGENCJE ZDOLNOSC RACJONALNEGO MYSLENIA ZWOLENNIKÓW KONFEDERACJI.
    mYSLĄ TYLKO PISOWCY I CI Z RAZEM MAJĄ GOTOWE PROGRAMY.

    A RESZTA TO AGENCI PUTINA JAK NAS CODZIENNIE PRZEKONUJE TVP APROPO TEORII SPISKOWYCH

  7. Chris82
    Chris82 :

    Nie spodziewałem się przeczytać takiej treści na tym portalu, ale od kilku tygodni dobór materiałów i komentarzy do wydarzeń zdradzał już wybór przez redakcję określonego kierunku: pandemia jest prawdziwa („climate change is real”), a stąd wszelkie skrępowanie wolności obywatelskich i gospodarczych uzasadnione, a wręcz wskazane. Zatem Autor nie tylko broni oficjalnej narracji władz, ale wręcz kreuje wizję „naprawy” świata drogą tego swoistego „moralnego ekwiwalentu wojny”. Ta fałszywie antysystemowa optyka przypomina smutny obrazek z pierwszych tygodni I wojny światowej, kiedy w europejskich stolicach naiwne tłumy manifestowały poparcie dla wojny, która miała przynieść postęp społeczny, liberalizację handlu, wyzwolenie narodowe, rozbrojenie, prawa polityczne, godność, rewolucję komunistyczną, powszechną sprawiedliwość i dobrobyt, a przede wszystkim wieczny pokój. To ciekawe, że pomimo tragicznych doświadczeń przeszłości wiele środowisk akcentujących poglądy konserwatywne czy republikańskie przypisuje wojnie i stanom nadzwyczajnym ozdrowieńczy wpływ na wspólnotę społeczną, solidarność międzyludzką, cnoty obywatelskie czy „narodową” gospodarkę. Stwierdzenie, że w warunkach kryzysu i pandemii „pojawia się pole dla postulatów odzyskania suwerenności dla Polski” nie wytrzymuje konfrontacji z faktem, że „lockdown”, któremu towarzyszyło zawieszenie gospodarki i administracyjne zamknięcie milionów ludzi w domach jest procesem globalnym i ostatecznym triumfem globalizacji, reprezentowanej przez skorumpowaną strukturę WHO oraz jej korporacyjnych darczyńców spod znaku Fundacji Gatesów i Rockefellerów. Trudno celebrować rozkład UE w warunkach jednoczesnej próżni geopolitycznej w Europie Środkowo-Wschodniej, zaniku Grupy Wyszehradzkiej, a przede wszystkim rzucającej się w oczy bezradności państwa. Żadnych konsultacji i rozmów z Węgrami, Czechami, Szwecją, czy choćby Białorusią o wspólnej obronie przed następstwami politycznymi czy gospodarczymi tej pandemii. Tę próżnię ktoś już zagospodaruje, a Gordon Brown nieprzypadkowo właśnie teraz proponuje utworzenie rządu światowego. Dodajmy, że bezradności państw na zewnątrz towarzyszy wyjątkowo sprawny aparatu represji stosowany wobec własnych obywateli. Nie znamy tego już z doświadczeń najnowszej historii naszego kraju w warunkach struktur zależnych?

    Nie można też przekonująco opowiadać się za okazją do uprawiania „polityki ekonomicznej trzeciej drogi” w warunkach zapaści uderzającej najsilniej w gospodarki semiperyferyjne jak nasza. Każdy poprzedni kryzys wraz z tym po 1929 r. dowodził, że osłabiały one peryferia i wzmacniały potęgę podmiotów najzamożniejszych, dysponujących dostępem do szerokich rynków, zdolnych do pokrycia strat wynikających z dekoniunktury, z ograniczenia lub zawieszenia działalności gospodarczej. Jeżeli nadchodzący kryzys zmieni światowy układ sił to będzie on o tyle niepomyślny dla Polski, że utrwali jej strukturalne zależności dodając do nich kolejne, zauważalne już w kontaktach z Azją. Podatki proponowane przez Morawieckiego w marcu w ramach „tarczy antykryzysowej” są tylko pozornie uderzeniem w wielkie ponadnarodowe korporacje. Te ostatnie najszybciej powetują sobie koszty adaptacji, przepisów UE, polityk klimatycznych czy pandemicznych, natomiast mała i średnia firma, choćby zaawansowana i innowacyjna upadnie. Cui bono?

    Upatrywanie nadziei na „lepszy świat” w obecnym dramacie jest rodzajem myślenia kategoriami „kreatywnej destrukcji” mającym niewiele wspólnego z republikanizmem, za to zapożyczonym od amerykańskich neokonserwatystów, od których redakcja zawsze się dystansowała. Taką apologię rewolucji w stosunkach społecznych i gospodarczych można odczytać na stronie Klubu Jagiellońskiego w utopijnych wywodach „techno-republikanów”. Ubolewanie nad „atrofią więzi społecznych, atomizacją, rozpadem rodzin, wykorzenieniem z tradycji i kultur narodowych” trudno pogodzić z oczekiwaniem na odbudowę więzi społecznych w warunkach izolacji ludzi i kwarantanny zasilanej lękiem rozpowszechnianym przez praktycznie wszystkie środki masowego przekazu. Akcja „Zostań w domu” to symbol odebrania człowiekowi wszystkich jego najważniejszych praw i wartości związanych z budową relacji międzyludzkich, które faktycznie czynią z niego człowieka. Nawet wojna w klasycznym rozumieniu czy klęska żywiołowa nie zaraziła nigdy masowo ludzi obawą przed drugim człowiekiem w takim stopniu jak obecna kultura strachu. Nota bene, jest ona w prostej linii owocem postmodernizmu. Mamy tu do czynienia z mechanizmem narzucenia całym narodom radykalnej zmiany zachowań i świadomości polegającej na odebraniu im prawa do swobody przemieszczania się, do nawiązywania więzi międzyludzkich, a także do samodzielnego myślenia i działania w oparciu o ludzkie, spontaniczne odruchy. Człowiek ma funkcjonować na zasadach zmechanizowanych stworzonych przez globalną rewolucję technologiczną, stać się bardziej przewidywalny, poddany kontroli, ma działać i pracować na podstawie algorytmów elektronicznych aplikacji wdrażanych już teraz w systemie pracy zdalnej. To wszystko są narzędzia zaczerpnięte z arsenału państw totalitarnych – odizolować ludzi, ograniczyć możliwość kontaktu, przemieszczania się i zgromadzeń, sparaliżować inicjatywę i zaszczepić strach przed innymi, aby opieki szukali u władzy. Trudno dopatrywać się tutaj warunków do odrodzenia „tradycyjnych wartości”. Mamy natomiast zapowiedź spełnienia niesympatycznej wizji Kojeve’a, Straussa, Fukuyamy o”ostatnim człowieku” w „ostatnim państwie”. Warto to przemyśleć zanim Szanowny Redaktor kolejnym podobnym tekstem strzeli sobie w kolano pogrążając w kilka minut budowany z mozołem autorytet portalu Kresy.pl Bo łatwo jest zburzyć zaufanie, ale odbudować już bardzo ciężko.

    • Karol Kaźmierczak
      Karol Kaźmierczak :

      Całkowicie nie zgadzam się z Pan wstępnym stwierdzeniem. Ten tekst nie jest wyrazem poparcia dla pandemii, bo inaczej niż pierwsza wojna światowa, zaraza nie była wyborem polityków i społeczeństw, tylko swego rodzaju klęską żywiołową z którą politycy i narody się zetknęły. Przebieg tej klęski został zaś moim zdaniem zaostrzony poprzez to jak zbudowaliśmy swoją cywilizację. Jeśli jest Pan zadowolony z tego w jakim stanie jest to co zwykło nazywać się „cywilizacją zachodnią” Pana sprawa, ja nie jestem. Gordon Brown może mówić wiele, ale jest tylko emerytowanym politykiem z niezbyt dobrze wspominanej w Wielkiej Brytanii i w samej Partii Pracy ekipy. Liczą się jak sądzę polityczne i społeczne fakty, że kryzysem zarządzają państwa narodowe, a cała sytuacja wywołuje nasilenie eurosceptycyzmu. Jak na razie mamy też gwałtowny spadek obrotów handlowych i zapowiedzi dalszego wzrostu protekcjonizmu gospodarczego w USA i Unii Europejskiej i trudno takie zapowiedzi ignorować. A co polityki rządu Mateusza Morawieckiego to też jestem krytycznie nastawiony – interwencja angażuje proporcjonalnie znacznie mniejsze środki niż w większości państw, ale nie o tym był ten artykuł. Zresztą ten tekst jest właśnie wezwaniem do aktywnej roli społeczeństwa w kreowaniu zmian po wyjściu z pandemii, a nie politycznym podążaniu za Mateuszem Morawieckim. do tego wzywałem. Wzywam jedynie do przestrzegania zasad kwarantanny, która minie. Ludzie, zwłaszcza Polacy, pozostają w domu nie dlatego, że boją się koronawirusa, tylko dlatego, że boją się kary finansowej i policyjnej pałki, dlatego Pana argument o rzekomo dokonującej się właśnie atrofii kompetencji społecznych Polaków nie wydaje mi się trafiony. A polityka polegającą na zakazywaniu całym grupom ludzi przemieszczania się (lub nakazująca przemieszczanie się) to polityka znana od starożytności. To raczej z postmodernistycznego liberalizmu wywodzi się przekonanie, że ludzie zawsze i wszędzie mogą się poruszać jak chcą i gdzie chcą.

      • Chris82
        Chris82 :

        Dziękuję za odpowiedź i doprecyzowanie. Mój główny sprzeciw dotyczy Pana poparcia dla zasad kwarantanny, które nie znajdują usprawiedliwienia w świetle podstawowych praw obywatelskich i są kwestionowane przez wielu lekarzy, a także niosą ze sobą szkodliwe skutki dla życia tak publicznego i gospodarczego jak prywatnego w postaci rozkładu społecznego kapitału i zaufania, postępującej atomizacji i zaniku zdolności do zbiorowego działania. Działania do którego sam Pan apeluje i który to apel zdecydowanie popieram. Niestety, zaszczepione ludziom lęki przed chorobą i represjami współgrają tutaj ze sobą odbierając wolę do tych działań. Analogia z I wojną jest o tyle słuszna, że większość społeczeństw w obawie przed pandemią oczekiwała teraz od władz właśnie takiej radykalnej reakcji. Oszukiwano się nadzieją, że przerwa potrwa dwa tygodnie, potem może trzy, potem miesiąc, a obecnie już nie wiadomo jak długo. Jeszcze tylko trochę, jeszcze jedna ofensywa i wrócimy do normalności. Nie wrócimy, ponieważ obudzimy się za chwilę w „nowej normalności”, która najpewniej mocno ograniczy zdolność do działania, o którym Pan pisze. Jeżeli niektóre rządy chciały nawet wybrać inną drogę walki z pandemią to rozwiązaniami wskazywanymi przez WHO (a nie własne strategie narodowe) i pod wpływem własnej opinii publicznej zamknęły sobie wybór, a społeczeństwom odebrały wolę i inicjatywę do wymuszenia zmiany polityki. Wystarczy przyjrzeć się już zauważalnym efektom zamknięcia placówek edukacyjnych, uczelni czy choćby kościołów, które były od wieków azylem dla Polaków w czasach niewoli i okupacji. Dzisiaj ludzi odizolowano w domach skazując ich na oddziaływanie telewizyjnej propagandy strachu i bezradności. A ludzie, którzy przestają się spotykać i rozmawiać ze sobą tracą wolność. Serwuje się im obowiązek pracy zdalnej, zdalnych zakupów, kontaktów z rodziną online, a nawet zdalnych wyborów, które rozkładają te nieliczne sfery życia zawodowego, społecznego i publicznego, które w nowoczesnym świecie pozwalały być ludziom razem i budować wspólnotę. Te same środowiska „konserwatywne”, które niedawno oburzały się z powodu uzależnienia młodzieży od smartfonów odbierających wrażliwość, percepcję i wyobraźnię, teraz upatrują świetlanej przyszłości i postępu w elektronicznych protezach czy sztucznej inteligencji. To jest symulacja człowieczeństwa, zapowiedź „końca człowieka”, o którym pisał Fukuyama. Nie widzę w tym żadnych warunków dla rozwoju obywatelskiego społeczeństwa ani tym bardziej do zachowania zdrowia fizycznego i psychicznego.

        Dlatego też nie rozumiem pańskiej obrony wprowadzonych rozporządzeń rządowych, które ponadto nie są umocowane na fundamentach ustawowych. Legalność większości postanowień podważają już środowiska prawnicze. Praktykowane jest więc działanie uderzające w wolności obywatelskie, w których państwo balansujące na granicy prawa samo sobie odbiera powagę w oczach społeczeństwa. Mamy do czynienia z testowaniem rozwiązań represyjnych, których przynajmniej część pozostanie z nami w warunkach „nowej normalności” zapowiadanej przez Morawieckiego. W czasach kryzysu i polityki zaciskania pasa będą to narzędzia niezwykle użyteczne dla władzy. Proszę jednak sobie teraz wyobrazić sytuację, w której odradza się podział „my-oni”, państwo traci uznanie w oczach społeczeństwa, a ludzie zostają uznani za zbiorowego wroga publicznego. To wszystko dzieje się teraz, na naszych oczach. Nie dostrzega Pan tutaj niebezpieczeństwa?

        Stąd obawiam się, że po pandemii na wszelką oddolną interwencję będzie za późno. Jeżeli rządzący mają otrzymać jakikolwiek sygnał ostrzegawczy, który pozwoli im wyjść z błędnego koła pandemicznej polityki, to ten głos powinien wybrzmieć teraz. Zamiast tego politycy przekonują się, że przy odpowiednim warunkowaniu ze społeczeństwem można zrobić praktycznie wszystko, zmieniać naturę człowieka, jego zachowania, odruchy, ustawiać go w trybie przewidywalnego algorytmu, podobnego aplikacjom online. To wielka pokusa dla każdej władzy. Ten proces może się okazać bardzo długotrwały albo wręcz nieodwracalny.

        Podobnie jak Pan jestem przeciwnikiem wielu elementów tak zwanej demokracji liberalnej i neoliberalnego globalizmu. Nie należę jednak do ideologów rewolucyjnych, którzy uważają, że korzystając z aktualnych okoliczności cały dorobek dawnego świata należy podpalić, ponieważ był dalece niedoskonały. Te okoliczności tworzą ogromne zagrożenie dla wolności człowieka, odbierając mu wartości, które, pomimo wad mijającej epoki, mógł pielęgnować. Jeżeli dawna polityczna poprawność miałaby teraz zostać zastąpiona przez nową, przed którą nie potrafimy się jeszcze bronić, to ja mówię takiej rzeczywistości: nie. I będę bronił wszelkiej myśli, także liberalnej, która pozwala człowiekowi zachować w granicach dopuszczalności wolność, swobodę przemieszczania się, wybór drogi do szczęścia i sposobu życia ponad arbitralnym rządem, który może dowolnie posługiwać się argumentem bezpieczeństwa, wspólnoty narodowej czy tradycji, mając na celu coś zupełnie tej tradycji przeciwnego.

        Pozdrawiam Pana

  8. Kojoto
    Kojoto :

    Ojej… Szanowna Redakcja zrobiła sobie kuku. Nie będę próbował nawet przebić wielu mądrych komentarzy powyżej. Z całą pewnością rozsądniejszych od samego artykułu. Odzyskiwałem właśnie zaufanie do Portalu po pewnych zdarzeniach, a tu klops. Szkoda. A może was zhakowali?

  9. Adam Szabelak
    Adam Szabelak :

    Niektórzy z szanownych Komentujących pomijają zupełnie meritum tego co Autor powyższym tekstem chciał przekazać. Piszą o Nowym Porządku Świata, o tym, że pandemii nie ma (co najmniej 2 miliony zarażonych i 140 tysięcy zgonów mimo „wyłączania” całym państw mówi chyba jednak samo za siebie), o „konformizacji” Kresy.pl. A portal informuje przecież zarówno o niebezpiecznych działaniach rządu, tak jak tutaj: https://kresy.pl/wydarzenia/wolnosci-obywatelskie-ograniczane-rozporzadzeniem-przy-okazji-walki-z-koronawirusem-rzad-przyznal-sobie-na-stale-uprawnienia-niemal-jak-w-stanie-wyjatkowym/ ; jak i daje pole do wyrażania takich opinii jak powyżej – opinii dodajmy całkiem intelektualnie ciekawej i wartościowej, bo odnoszącej się do faktu braku konstruktywnych prawicowych postulatów na czas kryzysu. Jest tylko kontestacja. Źle bo zabraniają z domu wychodzić, źle bo firmy nie działają. Miałoby wszystko normalnie funkcjonować i miałbym ryzykować życie moich starszych lub schorowanych najbliższych, którzy byliby w grupie ryzyka? Nie chciałbym tego. Wspominana jest Szwecja. Współczynnik śmiertelności wynosi tam 10,2 osoby na milion mieszkańców, to więcej niż we Włoszech w krytycznym momencie – tam wnosił 9,7. Starzy Szwedzi będą umierać, a będą leczyć jurnych Somalijczyków, bo dysponują „większymi siłami żywotnymi”. To tak na marginesie.
    Oczywiście, przy okazji niezbędnych działań w celu ograniczenia rozmiarów epidemii (w Polsce mamy stan epidemiczny, nie pandemiczny tak swoją drogą, tak gwoli sprostowania wobec jednego z Komentujących), dzieją się wręcz kosmiczne jaja jeśli chodzi o prawodawstwo. Wojsko na ulicach bez stanu nadzwyczajnego? Wolności obywatelskie ograniczane w takich warunkach rozporządzeniem? To faktycznie są patologie, trzeba je wytykać, ale nie można tych zarządzeń ignorować – anarchia byłaby pierwszym krokiem do katastrofy. Jesteśmy obywatelami Rzeczpospolitej, jesteśmy Polakami i zamiast snuć teorie o „światowym zniewoleniu” trzeba nam już szykować się na kryzys, który niedługo nadejdzie. Nawet jeżeli uważamy, że zatrzymanie globalnej gospodarki to błąd, to nie ma to znaczenia, bo jest to po prostu fakt. Rezultatem tego faktu będą potężne perturbacje ekonomiczne, które dotkną wielu Polaków, co słusznie zauważył Autor. Rzesza bezrobotnych, ledwo wiążących koniec z końcem – znamy to z lat 90., ale wtedy szliśmy w ukochany kapitalizm przecież, więc nikt nie protestował. Teraz będzie inaczej. Ludzie będą wkurzeni i właśnie do nich mogą trafić radykalne lewicowe hasła partii Razem. Niestety, ideowa prawica nie ma dla nich żadnego programu alternatywnego. Zwracanie uwagi na patologie ustawodawcze jest ważne, ale są równocześnie rzeczy ważniejsze, którymi Konfederacja mogłaby się zająć. Przyszłość jest w naszych rękach, nie jakiś jaszczurów czy Żżżżż. A zwykłe, jak to zostało określone, „warcholstwo”, czyli mówienie władzy nie bo nie, to zachowanie zwyczajnie antyspołeczne. Policjanci patrolują ulice w trosce o to, żeby nikt nie roznosił wirusa – a rozprzestrzenia się on szalenie łatwo – przyrównywanie ich do ZOMO i obecnej sytuacji do stanu wojennego to jak splunięcie im w twarz. To członkowie naszego społeczeństwa, naszego narodu i robią wszystko, aby temu społeczeństwu i narodowi służyć. To nie jest wróg.

    • Chris82
      Chris82 :

      Szanowny Panie,
      Autor artykułu również nie kwestionuje powstającego nowego porządku. Co do tego pełna zgoda między nami. Wszyscy zdajemy sobie sprawę z nieuchronności zmiany funkcjonowania świata w wielu jego aspektach, tym bardziej, że jej początek zapowiadano od lat bez względu na to, jak owo „nowe” sobie wyobrażaliśmy. Dzisiaj okazuje się dopiero, że te nasze wyobrażenia mogły być bardzo odmienne. Problem polega na tym, że nic nie wskazuje na pomyślny dla Polski i Europy charakter tego nadchodzącego przeobrażenia, podczas gdy Autor kreśli przed nami nieuzasadnioną obietnicę zbawienia i emancypacji narodów i tradycji wynikającą jakoby z chaosu i niepewności współczesnego kryzysu. Tak jakby rewolucyjne zawirowania na świecie same w sobie stanowiły szansę na gospodarczą i polityczną niezawisłość, uniezależnienie się od Niemiec, UE, USA, na odtworzenie starego świata sprzed ery neoliberalnej i globalistycznej w warunkach, które najwyraźniej zwiastują nowy etap globalizacji. Koncepcję państwa narodowego, patriotyzmu, tradycji, dyscypliny społecznej lub posłuszeństwa, a nawet wartości chrześcijańskich można wykorzystać w sposób wyrachowany przeciwko nim samym. I nie trzeba sięgać daleko w przeszłość, aby odnaleźć przykłady perfidnego posługiwania się wartościami „narodowymi” przeciwko narodowi czy wspólnocie politycznej. Robiono to choćby w czasach Polski Ludowej. A czy już całkiem niedawno państwa narodowe i narodowe gospodarki nie zostały wykorzystane do pokrycia strat prywatnego sektora bankowego po 2008 r.? Czy Donald Trump ze swoim „America First” nie broni interesów korporacji amerykańskich o globalnym zasięgu? Czy Chiny z „nowym jedwabnym szlakiem” i technologią 5G nie promują własnej wizji wolnego handlu opartego na usługach IT? W chwilach kryzysu i dekoniunktury prywatne (i państwowe) korporacje skrywają się pod osłoną państwowego protekcjonizmu, a nawet nacjonalizmu, aby przetrwać zachwianie rynkowe, wyeliminować pozbawioną tej ochrony konkurencję i mniejsze podmioty, a potem wrócić w roli monopolistów narzucając światu nową kulturę pracy (zdalnej?), zachowania społeczne oraz nowy podział na „haves” i „non-haves”. Nowoczesny kapitalizm może żywić się podziałem na centra i peryferie, albo zamienić się w gospodarkę uniwersalistyczną z socjalnym obliczem. Żadna z tych opcji nie wydaje się dla nas szczególnie sympatyczna.

      To nie znaczy jednak, że mamy teraz uprawiać filozofię rozpaczy i bezradności – wręcz przeciwnie. Jeżeli, jak chce Autor, następstwa obecnego kryzysu „będziemy mogli kontrować swoimi działaniami” to musimy najpierw mieć świadomość naszego nikłego wpływu na procesy zachodzące po pandemii. Oddziaływanie na rzeczywistość społeczną, gospodarczą, a docelowo międzynarodową, jest zadaniem na teraz, kiedy przyszły porządek nie zdążył okrzepnąć. Niestety, polski rząd wybrał drogę polegającą na niemal pełnym paraliżu aktywności społecznej właśnie w czasie, kiedy mogłaby ona stymulować i korygować błędne lub szkodliwe decyzje władz. Zamiast tego powszechny strach przed chorobą i represjami wykreował w społeczeństwie powszechną postawę uległości, która nie pozwala im nawet wyjść z rodziną na spacer do parku. Co dopiero mówić o publicznych protestach, które w normalnych warunkach mogłyby skłonić władze do większej refleksji i zdrowego rozsądku. Ta hołubiona „suwerenność” rządu jest w tym wypadku obciążeniem dla państwa, a przede wszystkim dla suwerena czyli narodu. Trudno w tych warunkach oczekiwać od ludzi szacunku dla państwa i jego organów, które same podważają własny autorytet tworzeniem i egzekwowaniem absurdalnych, represyjnych praw. Ale właśnie z tego powodu kontestacja tego stanu rzeczy tu i teraz jest jak najbardziej uzasadniona, do kiedy mamy jakiś wybór. Dla dobra nas wszystkich i dla dobra państwa, które jeszcze uważamy za nasze.

      W kwestiach medycznych dotyczących skali zagrożenia epidemicznego trudno wypowiadać się osobom bez kwalifikacji, ale powołując się na coraz liczniejsze wystąpienia lekarzy-epidemiologów można z pełnym przekonaniem uznać, że środowisko medyczno-sanitarne na całym świecie (w Polsce również) jest bardzo dalekie od konsensusu w tej sprawie. Mimo tej niepewności (a może wskutek?), podejmowane są decyzje polityczne o długotrwałych i katastrofalnych skutkach dla życia społecznego, gospodarczego i politycznego. Jest to analogia tezy zmian klimatycznych wywołanych rzekomo ingerencją ludzką, które zyskały polityczną aprobatę o wciąż nieprzewidywalnych skutkach. Przecież ekologiczne zapowiedzi ograniczenia konsumpcji, zużycia paliw, emisji cieplarnianych, oszczędności i zmiany nawyków tak dobrze korespondują z obecnymi zamkniętymi zakładami pracy, pustymi miastami, odwołanymi połączeniami lotniczymi, limitami w sklepach czy zakazem korzystania z terenów zielonych. Zbiorowym winnym wskazywanym przez elity jest zawsze człowiek, ten najprostszy, pracujący, ciułający grosze, wychowujący dzieci, który od niedawna zyskał łaskawe prawo do zagranicznego wypoczynku i namiastki „konsumpcji”. Teraz nawet tego mu nie wolno. Dlatego nie można mówić tutaj o „bezdusznym ekonomizmie” sceptyków w sytuacji kiedy taktyka „spłaszczania krzywej” zachorowań skutkuje wydłużeniem okresu izolacji ludności i zamknięcia społecznej aktywności na kolejne długie miesiące bez dostrzegalnej perspektywy końca. To jest dopiero bezduszne i krzywdzące w stosunku społeczeństwa nawet przy założeniu szczerych intencji rządu, w które mam dzisiaj podstawy wątpić.

      • Adam Szabelak
        Adam Szabelak :

        @Chris82 dziękuję za tę odpowiedź. „Problem polega na tym, że nic nie wskazuje na pomyślny dla Polski i Europy charakter tego nadchodzącego przeobrażenia” – tutaj sporo zależy od nas, Pax Americana chwieje się na naszych oczach, przyszłość niesie wiele zagrożeń, ale równocześnie także liczne szanse. Z czasów kryzysowych (prof. Góralczyk twierdzi nawet, że czekają nas przeobrażenia największe od czasów Oświecenia!) zawsze wyłania się nowy ład i to od nas zależy jak się w tym nowym ładzie odnajdziemy. Do wykorzystania szans i uniknięcia zagrożeń potrzeba mądrego przywóddztwa z dalekosiężną wizją – niestety, na razie u nas tego brakuje, nie ma też nikogo kto mógłby się podjąć tego zadania na horyzoncie.

        „Koncepcję państwa narodowego, patriotyzmu, tradycji, dyscypliny społecznej lub posłuszeństwa, a nawet wartości chrześcijańskich można wykorzystać w sposób wyrachowany przeciwko nim samym” – pełna zgoda, dlatego w państwie powinien istnieć silny ruch narodowy nie popadający w spiskologię i dysponujący faktycznym programem wszechpolskim, ogarniającym wszystkie warstwy społeczne. Jeśli chodzi o korporacje amerykańskie i ich ochronę przez Trumpa – to strategia obowiązująca od wielu, wielu lat. Stany Zjednoczone chronią interesy amerykańskich korporacji, w ten sposób zdobywając wpływy na całym świecie. Dzięki temu np. gdy zabito gen. Sulejmaniego na wezwanie Białego Domu Instagram i Facebook usuwały wszelkie przychylne mu wpisy, zawierające m.in. informację, że walczył z ISIS i Al-Kaidą. Jest to symbioza. Silne państwo potrzebuje firm, dzięki którym może prowadzić swoją politykę środkami niepolitycznymi. Istnieje ogromne ryzyko, że jutro obudzimy się w świecie dyktatury wielkich korporacji – tym bardziej przerażające jest to, że „prawicowe dzieci we mgle” nie są w stanie wytworzyć żadnego programu, który miałby temu przeciwdziałać i preferują snucie planów niszczenia masztów 5G. Obecny kryzys daje dużą szansę na reindustrializację Polski – i prawdopodobnie będzie to szło w tym kierunku, obserwując jak wygląda obecny przekaz rządzących m.in. na temat Orlenu.

        Globalnymi procesami sterować nie możemy – ale możemy rozważnie dobierać jak będziemy na nie reagować. I to jest cała sztuka. To nie rząd wykreował strach przed wirusem, on w społeczeństwie był, to całkiem naturalne, że boimy się niewidzialnego wroga. Rządzący ten strach tylko skanalizowali. Oprócz rozsądnych decyzji, takich jak zakaz szwędania się po ulicach, wprowadzają absurdalne obostrzenia, takie jak zakaz wchodzenia do lasów, które jedynie nadwyrężają autorytet państwa. I przy okazji widzimy też wiele bardzo poważnych i trwałych zmian prawnych. Czas epidemii to nie jest dobry czas na manifestacje. Ponad połowa Polaków cały czas normalnie pracuje, do totalnego paraliżu nam jeszcze bardzo daleko.

        „jest bardzo dalekie od konsensusu w tej sprawie” – jeżeli 1 specjalista wypowie się inaczej niż 500 innych to faktycznie oznacza, że zdania są podzielone, ale skala tego podziału mówi wiele. I tak też jest w tym przypadku. Przytłaczająca większość ekspertów wypowiada się jasno – wirus jest poważnym zagrożeniem dla ludzkiego żcyia. Podstawowym obowiązkiem państwa jest to życie chronić. W niektórych przypadkach trzeba działać szybko. Gdyby Polska czekała na osiągnięcie „naukowego konsensusu” to dawno już mielibyśmy co najmniej kilkadziesiąt tysięcy zmarłych. Nie wchodząc w dyskusję o zmianach klimatu – postulaty zmniejszenia konsumpcji itd. są zasadniczo słuszne, niezależnie od tego jaki faktycznie wpływ na nie ma człowiek. Inna sprawa, że często są ideologicznym narzędziem w rywalizacji między państwami – najlepszym przykładem jest atak na polski węgiel. Trudno mówić o zagranicznych wakacjach, kiedy można z nich wrócić z wirusem, który znowu może okazać się śmiertelny np. chorego członka naszej rodziny. Są priorytety dla ludzi, państw i narodów – życie ludzkie zawsze jest ważniejsze niż możliwość swobodnej konsumpcji – chęć jej uprawiania, nawet kosztem tysięcy zgonów jest trochę nie w porządku.

        • Chris82
          Chris82 :

          Również dziękuję za odpowiedź. Nie będę już powtarzał tego, co odpisywałem Autorowi. Dodam tylko, że brak „mądrego przywództwa z dalekosiężną wizją” raczej nie przekonuje do okazywania temu przywództwu zaufania i posłuszeństwa. Jeżeli rząd swoimi nierozważnymi decyzjami podważa własny autorytet, a jednocześnie tworzy w trakcie pandemii narzędzia pozwalające mu na kontrolę życia społecznego, to istnieje obawa, że wykorzysta te narzędzia również po pandemii. Nikt nie będzie się wtedy zastanawiał czy kwarantanna była uzasadniona czy nie, nie będzie już czasu na odwracanie czegokolwiek. Byłbym też ostrożny w prognozowaniu końca amerykańskiej dominacji i w doszukiwaniu się w niej tylko korzyści dla Polski. To samo dotyczy UE. Podzielam natomiast apel o nowe polskie przywództwo. Pytanie czy może ono zrodzić się w warunkach stworzonych przez „narodową kwarantannę”. W moim przekonaniu nie.

  10. Polak10
    Polak10 :

    co takiego robi partia razem według autora podczas kryzysu że Polacy to zauważą i partii tej bedzie rosło.Bardzo mnie to ciekawi.
    a wiec według autora wyglada to tak/
    krytyka niektórych obostrzen przez konfederację -warchoły
    parcie do wyborów przez pis -racjonalizm przeciez im słupki rosną według autora
    znoszenie podatków przez konfederacje na czas kryzysu-warcholstwo
    podniesienie podatków przez razem- gotowy program ktory będzie zauwazony przez spoleczenstwo.
    Liberalizm pisu i po dobry [sciaganie najwiekszej ilosci emigrantów na swiecie]
    liberalizm czesci konfederacji zły poniewaz chca zmnijszyc obciazenia.
    pis i po razem dobre bo leżą pod butem ue czy usa
    konfedracja zła ponieważ jasno mówią o niezależnosci
    pis po razem mądrzy inteligentni liderzy wielka inteligencja, wielka ideowość
    konfederacja brak inteligencji, brak ideowości, ciemnota, spiski, brak rozumienia wspólczesnego świata, takie mohery nacjonalistyczne zamkniete w swojej bańce.

    i to wszystko jest wprost komunikowane do wyborców tej prawicy. Informuję panaże tej ideowej prawicy by nie było w sejmie gdyby się nie połączyli liberałowie i narodowcy i wtedy by było jeszcze gorzej i pewnie by pan wtedy pisał o niemożnosci otwarcia się , podzialach sekciarstwie itp.

    Czy pan panie redaktorze naprawdę wierzy że przecietny wyborca interesuje się sprawami ideologii politycznych, stanem finansów państwa, niepodległoscia Polski, podległoscia naszego kraju rożnym instytucjom czy państwom.
    Smiem twierdzić że to wlasnie najbardziej wyrobiony i inteligenntnywyborca głosuje na konfederację , pana zdaniem jest inaczej i wyborcy nie widzą inteligentnej słabosci liderów konfedearacji i ich braków ideowych.

    po prostu komedia a poza tym niegrzeczne jest panie autorze pisanie na portalu dla tej ideowej prawicy i jawne jej obrażanie i ich wyborców.
    Niech pan sobie idzie na jakis pisowwski portal czy partii razem tam pan spotka ludzi inteligentnych i ideowych a nie jakichs sekciarzy.