U źródeł projektu nowej ustawy repatriacyjnej, który przygotowywał mój Ojciec, Maciej Płażyński, znajduje się kilka czynników.

Tacie leżał na sercu los tych wszystkich Polaków, którzy zostali pozostawieni sami sobie w Kazachstanie. Dwa lata temu odwiedził On ten kraj i wizyta ta przekonała Go o konieczności podjęcia pewnych działań zmierzających do naprawy sytuacji, w jakiej się znajduje mieszkająca tam ludność polska. Chodziło mu przede wszystkim o umożliwienie powrotu Polaków do Ojczyzny.



Tata był również mocno związany z Kresami. Dużo jeździł po tych terenach. Przez dwa lata prezesowania stowarzyszeniu Wspólnota Polska mógł się naocznie przekonać o tym, jak żyją Polacy na dawnych wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej, które obecnie leżą poza granicami naszego państwa.

Bardzo ważnym bodźcem, który skłonił Tatę do podjęcia działań, była obowiązująca ustawa repatriacyjna, a konkretnie dotyczące jej statystyki. Rokrocznie, dzięki ustawie, na podstawie zaproszeń samorządów, zaledwie kilku osobom udaje się powrócić do Polski. I właśnie odpowiedzialność, jaka za repatriację spoczywa na samorządach, stanowi poważny problem.

Władze samorządowe mają liczne inne obowiązki. Poza tym borykają się z ograniczeniami finansowymi oraz proceduralnymi, bo nie zawsze mogą zaprosić osoby, które mieszkają poza gminą będącą stroną zapraszającą. Do tego dochodzą kłopoty mieszkaniowe, a mieszkania stanowią niezbędny warunek przeprowadzenia skutecznej akcji repatriacyjnej.

Dlatego projekt nowej ustawy zakłada przeniesienie ciężaru odpowiedzialności za repatriację z samorządów na państwo polskie. Państwo powinno zagwarantować repatriantom na początek pobytu w Polsce – na dwa, trzy lata – możliwość integracji z polskim społeczeństwem. Na ten okres potrzebne są mieszkania oraz środki do życia w formie zasiłków, jakie otrzymują cudzoziemcy przebywający w Polsce jako uchodźcy. Nie oznacza to jednak trwałej opieki państwa. Projekt nowej ustawy zakłada bowiem, że po dwóch, trzech latach repatrianci będą już traktowani jak inni obywatele RP.

Obecnie jesteśmy czasowo na półmetku naszej inicjatywy. Potrzebne jest 100 tysięcy podpisów, aby przedłożyć projekt ustawy marszałkowi Sejmu. Zostało nam na to półtora miesiąca.

Jakub Płażyński– pełnomocnik Obywatelskiego Komitetu „Powrót do Ojczyzny”.

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz