panie autorze, niemieckie granice zostały skorygowane w zasadzie wyłącznie na wschodzie, chociaż Niemcy dopuszczali się okrucieństw nie tylko na Polakach. Poza niewielkim zmianami innych granic, wschodnie ziemie niemieckie zostały przydzielone Polsce i ZSRR. Przesunięcie granic, a przede wszystkim wielkie migracje okazały się ostatecznie korzystne dla Polski i chyba tylko idiota może kwestionować wielką wartość powojennej Europy, jaką stały się państwa jednolite etnicznie. Kresowiacy mieli przez cały okres PRL i później III RP za sobą przepisy pozwalające zaliczyć majątki pozostawione na Kresach na poczet nabywanych od Skarbu Państwa i samorządów. Owszem, po wojnie Lwów i Wilno były polskie, tak samo jak pewna ilość innych polskich wysp i wysepek na oceanie obcej etnicznie ludności. Ale polskie przestały być Kresy w swojej ogólności. Zupełnie nową jakość wprowadziło ukraińskie ludobójstwo, nazistowskie ludobójstwo i wypędzenia polskiej ludności. I człowiek dobrej woli (oraz szerszej wiedzy) nie może przechodzić nad tymi faktami do porządku dziennego. Elity Kresów zostały wyniszczone przez bolszewików i nazistów (Niemców) oraz ich pomocników (litewskich i ukraińskich szowinistów). Faktem najważniejszym było to, że Ziemie Odzyskane były zapłatą za Kresy, a nie odszkodowaniem za niemieckie zbrodnie. Dodajmy, że w interesie ZSRR były jak najszersze cesje terytorialne dla Polski. Alianci Zachodni, jeszcze zanim powstały RFN i NRD, walczyli o to, żeby ze Szczecina uczynić żydowską enklawę, o to, żeby granica była nie na Nysie Łużyckiej a Kłodzkiej. Tak samo ZSRR wzięło polską stronę przy polsko-czechosłowackim konflikcie o Kotlinę Kłodzką w 1947. A temat pazerności niemieckich wypędzonych, to już zupełnie inna kwestia. Od 1990 roku zachłyśnięte “wolnością” polskie elity tolerowały i czasem wprost uznawały niemieckie pretensje majątkowe. Tolerowanie terminu “naród śląski”, uznawanie prawa do dochodzenia zwrotu majątków przed polskimi sadami, to była i jest zdrada. Natomiast przede wszystkim białoruskie, ale również ukraińskie czy litewskie władze odmówiły Polakom praw do odszkodowań. Tolerują odrestaurowywanie zabytków z I i II Rzeczypospolitej, ale nie uznają praw do kultywowania polskości. Jeżeli polskie władze zapomniały o Polakach na Wschodzie, to ani politycznie ani majątkowo nie mamy po prostu żadnych atutów do żądań. I stąd Kresowiacy nie wysuwają żądań, albo wysuwają nieśmiałe jakby-żądania do zwrotu majątków na wschodzie. I to jeszcze jako zasyceni przez Skarb Państwa tu, w Polsce. Jak ktoś nie wierzy, to proszę sobie wpisać “ustawa o mieniu zaburzańskim”. Teraz mamy ustawę z 2005 r., ale w polskim porządku prawnym tego rodzaju przepisy były już od 2 połowy lat 40-tych tamtego stulecia.
Nie zgadzam się z wymową tego postu, a już szczególnie z jedną kompletnie nieuprawnioną tezą.
Chodzi mianowicie o to Ziemie Odzyskane były zapłatą za zabór Kresów. To jest nieprawda!
Autor nie zauważa że straciliśmy znacznie więcej niż dostaliśmy, obyło się to z naruszeniem ówczesnego prawa (karta atlantycka) i kompletnie nie uwzględniono opinii legalnych władz polskich. Teraz Gdańsk, Wrocław, Szczecin, wyglądają okazale ale w 1945 roku to były ruiny ! Elbląga nie odbudowano do dzisiaj !
Powinniśmy mieć jednolitą etnicznie Polskę ze Lwowem i Wilnem, Grodnem i Lidą. Być może nie udało by się utrzymać całych Kresów szczególnie woj. Poleskiego i stanisławowskiego.
Twierdzenie że obecny stan rzeczy jest przejawem defetyzmu i nieznajomości historr.
więc Ziemie Odzyskane to było odszkodowanie za zbrodnie nazistów? Jaką zapłatę terytorialną otrzymali Holendrzy za Rotterdam? Czy Jugosławia dostała coś za niemiecko-włoskie zbrodnie? (przypominam: Jugosławia była trzecia po Polsce i ZSRR w Europie jeśli chodzi o skalę zniszczeń materialnych i ubytków ludnościowych). Ja nie polemizuję z tym, że zabór Kresów był pogwałceniem prawa międzynarodowego, ale w wyniku II wojny światowej wytworzył się stan, który, czy się komuś podoba czy nie, dla wspólnego wszystkich nas dobra powinien być akceptowany. Jak mielibyśmy odzyskać Lwów i Wilno? Czy jakiekolwiek suwerenne państwo zgodziłoby się na przesunięcie granic? Czy może armia polska i ochotnicy mają te ziemie odzyskać? Litwa jest razem z nami w NATO, Ukraina ma armię, która lepiej lub gorzej, ale w dużej mierze nabyła doświadczenie w walkach z separatystami, Białoruś ma poparcie Rosji. Jak nasza armia miałaby walczyć ? Z jednym czy z kilkoma wrogami równocześnie? Odzyskanie Lwowa czy Wilna w obecnej sytuacji geopolitycznej jawi się jak coś z kategorii SF. Skoro Ziemie Odzyskane zostały zniszczone, to jak wyglądały zniszczenia na Kresach? Czy ZSRR nie zaprzągł setek tysięcy niemieckich i wegierskich jeńców do odbudowywania zachodnich BSRR i USRR? Czy nie było intensywnych walk w Galicji? Czy przypadkiem Ukraińcy nie zniszczyli polskich wsi? Czy nie było tak, że przez każde miasto i wieś na Kresach front przechodził minimum 2 razy? Miasta wskazane przez Ciebie nigdy nie były jednolite etnicznie, a już w mniejszych miastach i we wsiach dominowała obca etnicznie ludność. A teraz mamy taki stan rzeczy, że nasi rodacy utonęli w morzu obcej krwi na wschodzie (oprócz części Litwy). I co my mamy odzyskać? I kim mamy to zasiedlić?
Zarzut niepotrzebnego grzebania przy Lwowie stawia przeważnie prawica syjonistyczna (powierzchowny antykomunizm, USmanizm, PIS, GP, RAZ, WC…). Co ciekawe, syjo-prawicowcy dość daleko zapędzają się w potępianiu bandytyzmu Armii Czerwonej. Można się w tej dziedzinie zapędzić? Ano można. Gdy zaczyna się za dużo mówić o gwałtach na Niemkach albo wyśmiewać termin “ziemie odzyskane”. Buduje to niebezpieczną dla Polski atmosferę bezprawnego odebrania ziem niemieckich. Ziemie zachodnie mozemy stracić, a wschodnich nie odzyskamy. Tak nas urządzą nie tylko Tuski, ale i…. “patrioci”.
ten artykuł, to taka trochę interpretacja wiersza oderwana od twórcy i realiów – to, że dzisiaj, po 70 latach ktoś orzeknie, że dawne tereny należące do Rzeszy to rodzaj reparacji wojennych, nie ma wpływu na zmianę tego, co w połowie lat 40-tych się wydarzyło. Stalin przeforsował swój projekt strefy wpływów, Stalin miał decydujący wpływ na umiejscowienie i powierzchnię Polski ( tu ani Niemcy ani Polacy na nic wpłynąć nie mogli ), to na rozkaz Stalina wywieziono znakomitą większość Polaków, którzy pozostali przy życiu na terenach, które w skład Polski wejść nie miały, na ziemie Rzeszy, które nam przekazano, to Stalin zadecydował, że odebrane nam ziemie wejdą w skład republik ZSRR ( wtedy nie było żadnej Litwy, Białorusi czy Ukrainy), a część zostanie praktycznie wojskową enklawą zarządzaną bezpośrednio z Moskwy ( Kaliningrad ). Nostalgia za utraconymi ziemiami, obejmuje wiele narodów, często obejmuje te same tereny – ale bez wojennej powtórki nic się nie da zmienić. A wywód, że Niemcy mają definitywnie mniejsze prawo do Wrocławia niż my do Lwowa, Grodna, czy Wilna – moralnie słuszny – ale co z tego. Każdy nasz ruch na wschód spowoduje analogiczne działanie Niemców – i co wtedy ? Pokonamy ich naszym honorem i wysokim morale ?
I trudno sie z toba nie zgodzić, w polityce zwłaszcza zwycięzców nie ma miejsca na morale i wszystko było za wiedzą i na rozkaz wodza Stalina i kropka. jeszcze jeden drobny elemencik kłamliwy w artykule: Hilary Minc to nie Polak a żyd urodzony w żydowskiej rodzinie Oskara i Stefanii z domu Fajersztajn !!! przysłany jak wielu innych żydów wraz z bratnią pomocą by wyczyścić polskie pole z elementów reakcji, nie rozwijam tematu bo wiekszość go doskonale zna . Amen
Zgadza się. Lepiej nie wchodzić w koleiny nowej wojny, bo wystarczy już, że Ukraińców wepchnięto w to gó..no wojenne. Ci którzy wywołują wojny wykorzystają każdą okazję, by podjudzić jednych przeciw drugim.
Nie chodzi o to, żeby wsiadać do czołgów i jechać odbijać zagrabione przez ukraińców Kresy, ale o to, żeby przez swoją politykę spowodować, żeby ukraińcy ani przez chwilę nie zapomnieli, że są złodziejami. Trzeba na każdym kroku podkreślać polską historię tych ziem, dbać o polskie zabytki i cmentarze, o polskie szkoły i parafie, o polskie organizacje, festiwale i inne imprezy, gdzie tylko się da stawiać pomniki polskim ofiarom ukraińskiego bestialstwa. Nagłośnić na forum Europy ukraińskie bestialstwo wobec Polaków, ich politykę mordów, wypędzenia, wywózek i wynorodowienia oraz fakt, że sprawcy i inspiratorzy ludobójstwa są dla współczesnych ukraińców bohaterami i wzorcami dla młodych pokoleń. W przypadku najmniejszej próby oporu czy utrudniania ze strony ukraińskiej administracji podnosić krzyk na całą Europę. Wspierać tych mieszkańców Kresów, którzy uważają się za Polaków i są w tej deklaracji szczerzy, po to między innymi, żeby ci, którzy uważają się za ukraińców doszli do przekonali się, że lepiej być Polakiem, żeby zrozumieli, że jeśli chcą wejść do Europy i poprawić swój byt, mogą to zrobić jedynie jako Polacy, zaś jako ukraińcy pozostaną Azjatami. Żeby zaczęli żałować, że ziemie na których żyją zostały Polsce ukradzione. Zaś tych polskich obywateli, którzy twierdzą, że Ziemie Zachodnie nie były słuszną, choć niedostateczną, rekompensatą dla Polski za niemiecką agresję, pięcioletnią okupację, sześć milionów zabitych obywateli, fatalne zniszczenia, rabunek dóbr kultury i eksploatację narodu, należy traktować jak zdrajców!
traktować to możesz jak chcesz i co chcesz – tylko wpływ na świat i historię to ma taki, jak dmuchnięcie w oku cyklonu. Poza tym, bycie Polakiem ( ale zakładam, że i reprezentantem każdego innego narodu ) to coś więcej niż szansa na zasiłek i lepszy byt – jak proponujesz. Kupowanie “obywateli” i ich lojalności jest słabe w każdym calu – zaczynając od pierwszego – nie stać nas na to…
Z ust mi to wyjąłeś. To jest właściwy kierunek. Dodam do tego jeszcze jedno.
Trzeba grzecznie – nie obrażając – powiedzieć o tym Ukraińcom. Mało tego dać im jasno do zrozumienia że nigdy nie wejdą do UE, z pomnikami Bandery całą tą faszystowską ideologią. I dać im trochę czasu.
Sami dojdą do właściwych wniosków… i poproszą o federację z Polską. A to już odbędzie się na naszych warunkach. Oczywiście w konflikcie z Rosją należy ogłosić neutralność i czekać na rozpad Ukrainy.
To nie jest kwestia wiary, Lwów jest polskim miastem w tym sensie, że tam każdy kamień mówi po polsku, to miasto przesiąknięte polskością. To miasto o ogromnym znaczeniu dla naszej tradycji, historii, kultury, sztuki, literatury. Teraz pod administracją ukraińską, ale granice nigdy wieczne nie były. Nie nawołuję do wsiadania na czołgi, ale nic nie jest wieczne, nic nie jest dane raz na zawsze. Odpowiadając na pytanie, tak, w sensie administracyjnym wierzę, że Lwów wróci w granice Polski, bo w sensie mentalnym on w Polsce jest.
Wątpiąc w to driwsz z ponad 400 letniej przynależności Lwowa do Polski, ogromu ofiar złożonych na ołtarzu integralności z Rzeczpospolitą, wkładu tego miasta w rozwój na wszystkich płaszczyznach polskiej nauki, kultury, sztuki etc. LEOPOLIS SEMPER FIDELIS TIBI POLONIAE !!! Lecz czy Polska (szczególnie obecnie) wierna temu miastu ??? Czy wspiera zmasakrowaną przez upaińców Polonię ??? Widzę, że myślisz, że myślisz, a nie wiesz, że nie wiesz.
Do: Patriota patrząc przez ostatnie 26 lat niepodległej Polski politykę rządu Polskiego wobec Lwowa i Kresów Wschodnich obserwuję i dochodzę do wniosku że niczego nie mogę znaleźć jakkolwiek śladu (np. pomocy dla tamtejszej Polonii w takich sprawach jak nauki, kultury, sztuki, tradycji, historii itd. ..) czy wysiłku rządu wobec tych terenów w celu uratowania Polskich budynków ..
a czemu Stalin wziął pod okupację NRD? Odzyskał pradawne ziemie słowian tzw. Lechitów więc niech nikt nie mówi o niemieckim Wrocławiu czy Szczecinie. Ukraińcy czy Ruskie to są różne mieszanki słowiańsko-tatarsko-mongolskie i Lechitami nigdy nie będą co widać po ich dzikich rysach twarzy i agresywnej mentalności. Idzie koniec ery kolonializmu i panowania zachodu nad światem. niedługo powiemy do widzenia władzy niemiecko-żydowsko-anglosasko-francusko-radziecko-islamsko-watykańskiej. czas na chiny,czas na indie czas na czarną afrykę czas na amerykę łacińską i czas na powrót wielkiej Lechii
A zanim nastąpi powrót wielkiej Lechii, to z polskiego Lwowa już nic nie zostanie!!! Oto kolejny zabytkowy budynek znika z krajobrazu miasta. Pochodzący z XVII w. Pałac Biesiadeckich. Miejsce, które było świadkiem dramatycznych wydarzeń w sierpniu 1944 r. To do tego budynku sowieci zwabili i tutaj aresztowali oficerów lwowskiej komendy AK. Stan tego pałacu jest katastrofalny. Do obejrzenia reportaż na ukraińskim zahidnecie.
Bardzo dobry artykuł zgadzam się ze wszystkimi stwierdzeniami, nie chodzi tu o wielką Lechię, odzyskiwanie Lwowa ale o prawdę historyczną jak powiedział autor, chociaż jestem całym sercem za tym aby te miasta wróciły do macierzy. Nie jest też prawdą że ludzie tam mieszkający nawet uważający się za Litwinów czy Ukraińców mają taką jednolitą tożsamość w tej chwili te państwa za pomocą antypolskiej polityki historycznej próbują utkać Litwina i Ukraińca podobnie jak Białorusina jak będzie w przyszłości czas pokaże raczej jest to niemożliwe. Autor artykułu wyraził poprostu w oparciu o fakty historyczne jaki my powinniśmy mieć stosunek do odzyskanych ziem na zachodzie i jak powinniśmy traktować utracone Kresy, nie patrząc oczami propagandy ZSRR czy politycznych zachodnich sojuszników z II wojny. To w końcu głos polski w tej sprawie. Więcej takich tekstów życzymy portalowi.
Pan Aleksander Szycht pisze jak zwykle pięknie propolsko, patriotycznie. Komentarz do tekstu: Najważniejszym dla kultury polskiej problemem jest dziś niszczenie dorobku pokoleń Polaków na ziemiach wschodnich Rzeczypospolitej. Resztki wspaniałej łacińskiej cywilizacji są rujnowane. Lwowskie stare miasto rozpada się! Ukraińcy niszczą kamienice, burzą je i stawiają w ich miejsce betonowe bunkry. Obserwuję ten proces od lat. To, co trzeba zrobić teraz, to ocalić resztki naszej kultury i historii.
No ja nie moge się zgodzic z tym, że ktos mówi niemiecki Wrocław. Wszak mieli oni go tylko 200 lat. W porównaniu do daty jego zalozenia, okolo 1000, to bardzo krotki okres czasu. Mimo iz miasto bylo przed 1741 Habsburskie to nadal uzywalo jezyka polskiego i mieszkali tam polacy.
Ja wiem ze nic nie zrekompensuje Lwowa ale mamy we Wroclawiu wiele oznak tego miasta. Fredro przeniosiony z Lwowa na rynek, Panorama Raclawicka. Polecam zobaczyc glowny budynek Politechniki i lwy na rogach dachu symbolizujace Lwów, jak i caly korytarz z portretami rektorow z Politechniki lwowskiej, no i tablice i pomnik upamietniajace ludobojstwo na profesorach lwowa. Jest wiele oznak i tego niemieckiego Breslau jest juz malo we Wroclawiu ( no moze kamienice ktore sie zachowaly, co jak co ale niemcy umieli budowac ladne domy mieszkalne)
panie autorze, niemieckie granice zostały skorygowane w zasadzie wyłącznie na wschodzie, chociaż Niemcy dopuszczali się okrucieństw nie tylko na Polakach. Poza niewielkim zmianami innych granic, wschodnie ziemie niemieckie zostały przydzielone Polsce i ZSRR. Przesunięcie granic, a przede wszystkim wielkie migracje okazały się ostatecznie korzystne dla Polski i chyba tylko idiota może kwestionować wielką wartość powojennej Europy, jaką stały się państwa jednolite etnicznie. Kresowiacy mieli przez cały okres PRL i później III RP za sobą przepisy pozwalające zaliczyć majątki pozostawione na Kresach na poczet nabywanych od Skarbu Państwa i samorządów. Owszem, po wojnie Lwów i Wilno były polskie, tak samo jak pewna ilość innych polskich wysp i wysepek na oceanie obcej etnicznie ludności. Ale polskie przestały być Kresy w swojej ogólności. Zupełnie nową jakość wprowadziło ukraińskie ludobójstwo, nazistowskie ludobójstwo i wypędzenia polskiej ludności. I człowiek dobrej woli (oraz szerszej wiedzy) nie może przechodzić nad tymi faktami do porządku dziennego. Elity Kresów zostały wyniszczone przez bolszewików i nazistów (Niemców) oraz ich pomocników (litewskich i ukraińskich szowinistów). Faktem najważniejszym było to, że Ziemie Odzyskane były zapłatą za Kresy, a nie odszkodowaniem za niemieckie zbrodnie. Dodajmy, że w interesie ZSRR były jak najszersze cesje terytorialne dla Polski. Alianci Zachodni, jeszcze zanim powstały RFN i NRD, walczyli o to, żeby ze Szczecina uczynić żydowską enklawę, o to, żeby granica była nie na Nysie Łużyckiej a Kłodzkiej. Tak samo ZSRR wzięło polską stronę przy polsko-czechosłowackim konflikcie o Kotlinę Kłodzką w 1947. A temat pazerności niemieckich wypędzonych, to już zupełnie inna kwestia. Od 1990 roku zachłyśnięte “wolnością” polskie elity tolerowały i czasem wprost uznawały niemieckie pretensje majątkowe. Tolerowanie terminu “naród śląski”, uznawanie prawa do dochodzenia zwrotu majątków przed polskimi sadami, to była i jest zdrada. Natomiast przede wszystkim białoruskie, ale również ukraińskie czy litewskie władze odmówiły Polakom praw do odszkodowań. Tolerują odrestaurowywanie zabytków z I i II Rzeczypospolitej, ale nie uznają praw do kultywowania polskości. Jeżeli polskie władze zapomniały o Polakach na Wschodzie, to ani politycznie ani majątkowo nie mamy po prostu żadnych atutów do żądań. I stąd Kresowiacy nie wysuwają żądań, albo wysuwają nieśmiałe jakby-żądania do zwrotu majątków na wschodzie. I to jeszcze jako zasyceni przez Skarb Państwa tu, w Polsce. Jak ktoś nie wierzy, to proszę sobie wpisać “ustawa o mieniu zaburzańskim”. Teraz mamy ustawę z 2005 r., ale w polskim porządku prawnym tego rodzaju przepisy były już od 2 połowy lat 40-tych tamtego stulecia.
“zabużańskim” oczywiście.
Nie zgadzam się z wymową tego postu, a już szczególnie z jedną kompletnie nieuprawnioną tezą.
Chodzi mianowicie o to Ziemie Odzyskane były zapłatą za zabór Kresów. To jest nieprawda!
Autor nie zauważa że straciliśmy znacznie więcej niż dostaliśmy, obyło się to z naruszeniem ówczesnego prawa (karta atlantycka) i kompletnie nie uwzględniono opinii legalnych władz polskich. Teraz Gdańsk, Wrocław, Szczecin, wyglądają okazale ale w 1945 roku to były ruiny ! Elbląga nie odbudowano do dzisiaj !
Powinniśmy mieć jednolitą etnicznie Polskę ze Lwowem i Wilnem, Grodnem i Lidą. Być może nie udało by się utrzymać całych Kresów szczególnie woj. Poleskiego i stanisławowskiego.
Twierdzenie że obecny stan rzeczy jest przejawem defetyzmu i nieznajomości historr.
więc Ziemie Odzyskane to było odszkodowanie za zbrodnie nazistów? Jaką zapłatę terytorialną otrzymali Holendrzy za Rotterdam? Czy Jugosławia dostała coś za niemiecko-włoskie zbrodnie? (przypominam: Jugosławia była trzecia po Polsce i ZSRR w Europie jeśli chodzi o skalę zniszczeń materialnych i ubytków ludnościowych). Ja nie polemizuję z tym, że zabór Kresów był pogwałceniem prawa międzynarodowego, ale w wyniku II wojny światowej wytworzył się stan, który, czy się komuś podoba czy nie, dla wspólnego wszystkich nas dobra powinien być akceptowany. Jak mielibyśmy odzyskać Lwów i Wilno? Czy jakiekolwiek suwerenne państwo zgodziłoby się na przesunięcie granic? Czy może armia polska i ochotnicy mają te ziemie odzyskać? Litwa jest razem z nami w NATO, Ukraina ma armię, która lepiej lub gorzej, ale w dużej mierze nabyła doświadczenie w walkach z separatystami, Białoruś ma poparcie Rosji. Jak nasza armia miałaby walczyć ? Z jednym czy z kilkoma wrogami równocześnie? Odzyskanie Lwowa czy Wilna w obecnej sytuacji geopolitycznej jawi się jak coś z kategorii SF. Skoro Ziemie Odzyskane zostały zniszczone, to jak wyglądały zniszczenia na Kresach? Czy ZSRR nie zaprzągł setek tysięcy niemieckich i wegierskich jeńców do odbudowywania zachodnich BSRR i USRR? Czy nie było intensywnych walk w Galicji? Czy przypadkiem Ukraińcy nie zniszczyli polskich wsi? Czy nie było tak, że przez każde miasto i wieś na Kresach front przechodził minimum 2 razy? Miasta wskazane przez Ciebie nigdy nie były jednolite etnicznie, a już w mniejszych miastach i we wsiach dominowała obca etnicznie ludność. A teraz mamy taki stan rzeczy, że nasi rodacy utonęli w morzu obcej krwi na wschodzie (oprócz części Litwy). I co my mamy odzyskać? I kim mamy to zasiedlić?
Zarzut niepotrzebnego grzebania przy Lwowie stawia przeważnie prawica syjonistyczna (powierzchowny antykomunizm, USmanizm, PIS, GP, RAZ, WC…). Co ciekawe, syjo-prawicowcy dość daleko zapędzają się w potępianiu bandytyzmu Armii Czerwonej. Można się w tej dziedzinie zapędzić? Ano można. Gdy zaczyna się za dużo mówić o gwałtach na Niemkach albo wyśmiewać termin “ziemie odzyskane”. Buduje to niebezpieczną dla Polski atmosferę bezprawnego odebrania ziem niemieckich. Ziemie zachodnie mozemy stracić, a wschodnich nie odzyskamy. Tak nas urządzą nie tylko Tuski, ale i…. “patrioci”.
ten artykuł, to taka trochę interpretacja wiersza oderwana od twórcy i realiów – to, że dzisiaj, po 70 latach ktoś orzeknie, że dawne tereny należące do Rzeszy to rodzaj reparacji wojennych, nie ma wpływu na zmianę tego, co w połowie lat 40-tych się wydarzyło. Stalin przeforsował swój projekt strefy wpływów, Stalin miał decydujący wpływ na umiejscowienie i powierzchnię Polski ( tu ani Niemcy ani Polacy na nic wpłynąć nie mogli ), to na rozkaz Stalina wywieziono znakomitą większość Polaków, którzy pozostali przy życiu na terenach, które w skład Polski wejść nie miały, na ziemie Rzeszy, które nam przekazano, to Stalin zadecydował, że odebrane nam ziemie wejdą w skład republik ZSRR ( wtedy nie było żadnej Litwy, Białorusi czy Ukrainy), a część zostanie praktycznie wojskową enklawą zarządzaną bezpośrednio z Moskwy ( Kaliningrad ). Nostalgia za utraconymi ziemiami, obejmuje wiele narodów, często obejmuje te same tereny – ale bez wojennej powtórki nic się nie da zmienić. A wywód, że Niemcy mają definitywnie mniejsze prawo do Wrocławia niż my do Lwowa, Grodna, czy Wilna – moralnie słuszny – ale co z tego. Każdy nasz ruch na wschód spowoduje analogiczne działanie Niemców – i co wtedy ? Pokonamy ich naszym honorem i wysokim morale ?
I trudno sie z toba nie zgodzić, w polityce zwłaszcza zwycięzców nie ma miejsca na morale i wszystko było za wiedzą i na rozkaz wodza Stalina i kropka. jeszcze jeden drobny elemencik kłamliwy w artykule: Hilary Minc to nie Polak a żyd urodzony w żydowskiej rodzinie Oskara i Stefanii z domu Fajersztajn !!! przysłany jak wielu innych żydów wraz z bratnią pomocą by wyczyścić polskie pole z elementów reakcji, nie rozwijam tematu bo wiekszość go doskonale zna . Amen
Zgadza się. Lepiej nie wchodzić w koleiny nowej wojny, bo wystarczy już, że Ukraińców wepchnięto w to gó..no wojenne. Ci którzy wywołują wojny wykorzystają każdą okazję, by podjudzić jednych przeciw drugim.
Nie chodzi o to, żeby wsiadać do czołgów i jechać odbijać zagrabione przez ukraińców Kresy, ale o to, żeby przez swoją politykę spowodować, żeby ukraińcy ani przez chwilę nie zapomnieli, że są złodziejami. Trzeba na każdym kroku podkreślać polską historię tych ziem, dbać o polskie zabytki i cmentarze, o polskie szkoły i parafie, o polskie organizacje, festiwale i inne imprezy, gdzie tylko się da stawiać pomniki polskim ofiarom ukraińskiego bestialstwa. Nagłośnić na forum Europy ukraińskie bestialstwo wobec Polaków, ich politykę mordów, wypędzenia, wywózek i wynorodowienia oraz fakt, że sprawcy i inspiratorzy ludobójstwa są dla współczesnych ukraińców bohaterami i wzorcami dla młodych pokoleń. W przypadku najmniejszej próby oporu czy utrudniania ze strony ukraińskiej administracji podnosić krzyk na całą Europę. Wspierać tych mieszkańców Kresów, którzy uważają się za Polaków i są w tej deklaracji szczerzy, po to między innymi, żeby ci, którzy uważają się za ukraińców doszli do przekonali się, że lepiej być Polakiem, żeby zrozumieli, że jeśli chcą wejść do Europy i poprawić swój byt, mogą to zrobić jedynie jako Polacy, zaś jako ukraińcy pozostaną Azjatami. Żeby zaczęli żałować, że ziemie na których żyją zostały Polsce ukradzione. Zaś tych polskich obywateli, którzy twierdzą, że Ziemie Zachodnie nie były słuszną, choć niedostateczną, rekompensatą dla Polski za niemiecką agresję, pięcioletnią okupację, sześć milionów zabitych obywateli, fatalne zniszczenia, rabunek dóbr kultury i eksploatację narodu, należy traktować jak zdrajców!
traktować to możesz jak chcesz i co chcesz – tylko wpływ na świat i historię to ma taki, jak dmuchnięcie w oku cyklonu. Poza tym, bycie Polakiem ( ale zakładam, że i reprezentantem każdego innego narodu ) to coś więcej niż szansa na zasiłek i lepszy byt – jak proponujesz. Kupowanie “obywateli” i ich lojalności jest słabe w każdym calu – zaczynając od pierwszego – nie stać nas na to…
Z ust mi to wyjąłeś. To jest właściwy kierunek. Dodam do tego jeszcze jedno.
Trzeba grzecznie – nie obrażając – powiedzieć o tym Ukraińcom. Mało tego dać im jasno do zrozumienia że nigdy nie wejdą do UE, z pomnikami Bandery całą tą faszystowską ideologią. I dać im trochę czasu.
Sami dojdą do właściwych wniosków… i poproszą o federację z Polską. A to już odbędzie się na naszych warunkach. Oczywiście w konflikcie z Rosją należy ogłosić neutralność i czekać na rozpad Ukrainy.
Ktoś wierzy w to że Lwów kiedyś będzie Polskim miastem?
To nie jest kwestia wiary, Lwów jest polskim miastem w tym sensie, że tam każdy kamień mówi po polsku, to miasto przesiąknięte polskością. To miasto o ogromnym znaczeniu dla naszej tradycji, historii, kultury, sztuki, literatury. Teraz pod administracją ukraińską, ale granice nigdy wieczne nie były. Nie nawołuję do wsiadania na czołgi, ale nic nie jest wieczne, nic nie jest dane raz na zawsze. Odpowiadając na pytanie, tak, w sensie administracyjnym wierzę, że Lwów wróci w granice Polski, bo w sensie mentalnym on w Polsce jest.
Wątpiąc w to driwsz z ponad 400 letniej przynależności Lwowa do Polski, ogromu ofiar złożonych na ołtarzu integralności z Rzeczpospolitą, wkładu tego miasta w rozwój na wszystkich płaszczyznach polskiej nauki, kultury, sztuki etc. LEOPOLIS SEMPER FIDELIS TIBI POLONIAE !!! Lecz czy Polska (szczególnie obecnie) wierna temu miastu ??? Czy wspiera zmasakrowaną przez upaińców Polonię ??? Widzę, że myślisz, że myślisz, a nie wiesz, że nie wiesz.
Do: Patriota patrząc przez ostatnie 26 lat niepodległej Polski politykę rządu Polskiego wobec Lwowa i Kresów Wschodnich obserwuję i dochodzę do wniosku że niczego nie mogę znaleźć jakkolwiek śladu (np. pomocy dla tamtejszej Polonii w takich sprawach jak nauki, kultury, sztuki, tradycji, historii itd. ..) czy wysiłku rządu wobec tych terenów w celu uratowania Polskich budynków ..
Do: cherrish jestem podobnego zdania ..
a czemu Stalin wziął pod okupację NRD? Odzyskał pradawne ziemie słowian tzw. Lechitów więc niech nikt nie mówi o niemieckim Wrocławiu czy Szczecinie. Ukraińcy czy Ruskie to są różne mieszanki słowiańsko-tatarsko-mongolskie i Lechitami nigdy nie będą co widać po ich dzikich rysach twarzy i agresywnej mentalności. Idzie koniec ery kolonializmu i panowania zachodu nad światem. niedługo powiemy do widzenia władzy niemiecko-żydowsko-anglosasko-francusko-radziecko-islamsko-watykańskiej. czas na chiny,czas na indie czas na czarną afrykę czas na amerykę łacińską i czas na powrót wielkiej Lechii
A zanim nastąpi powrót wielkiej Lechii, to z polskiego Lwowa już nic nie zostanie!!! Oto kolejny zabytkowy budynek znika z krajobrazu miasta. Pochodzący z XVII w. Pałac Biesiadeckich. Miejsce, które było świadkiem dramatycznych wydarzeń w sierpniu 1944 r. To do tego budynku sowieci zwabili i tutaj aresztowali oficerów lwowskiej komendy AK. Stan tego pałacu jest katastrofalny. Do obejrzenia reportaż na ukraińskim zahidnecie.
http://zaxid.net/news/showNews.do?bezhatki_led_ne_spalili_unikalniy_palats_u_tsentri_lvova &objectId=1376358
Bardzo dobry artykuł zgadzam się ze wszystkimi stwierdzeniami, nie chodzi tu o wielką Lechię, odzyskiwanie Lwowa ale o prawdę historyczną jak powiedział autor, chociaż jestem całym sercem za tym aby te miasta wróciły do macierzy. Nie jest też prawdą że ludzie tam mieszkający nawet uważający się za Litwinów czy Ukraińców mają taką jednolitą tożsamość w tej chwili te państwa za pomocą antypolskiej polityki historycznej próbują utkać Litwina i Ukraińca podobnie jak Białorusina jak będzie w przyszłości czas pokaże raczej jest to niemożliwe. Autor artykułu wyraził poprostu w oparciu o fakty historyczne jaki my powinniśmy mieć stosunek do odzyskanych ziem na zachodzie i jak powinniśmy traktować utracone Kresy, nie patrząc oczami propagandy ZSRR czy politycznych zachodnich sojuszników z II wojny. To w końcu głos polski w tej sprawie. Więcej takich tekstów życzymy portalowi.
Pan Aleksander Szycht pisze jak zwykle pięknie propolsko, patriotycznie. Komentarz do tekstu: Najważniejszym dla kultury polskiej problemem jest dziś niszczenie dorobku pokoleń Polaków na ziemiach wschodnich Rzeczypospolitej. Resztki wspaniałej łacińskiej cywilizacji są rujnowane. Lwowskie stare miasto rozpada się! Ukraińcy niszczą kamienice, burzą je i stawiają w ich miejsce betonowe bunkry. Obserwuję ten proces od lat. To, co trzeba zrobić teraz, to ocalić resztki naszej kultury i historii.
No ja nie moge się zgodzic z tym, że ktos mówi niemiecki Wrocław. Wszak mieli oni go tylko 200 lat. W porównaniu do daty jego zalozenia, okolo 1000, to bardzo krotki okres czasu. Mimo iz miasto bylo przed 1741 Habsburskie to nadal uzywalo jezyka polskiego i mieszkali tam polacy.
Ja wiem ze nic nie zrekompensuje Lwowa ale mamy we Wroclawiu wiele oznak tego miasta. Fredro przeniosiony z Lwowa na rynek, Panorama Raclawicka. Polecam zobaczyc glowny budynek Politechniki i lwy na rogach dachu symbolizujace Lwów, jak i caly korytarz z portretami rektorow z Politechniki lwowskiej, no i tablice i pomnik upamietniajace ludobojstwo na profesorach lwowa. Jest wiele oznak i tego niemieckiego Breslau jest juz malo we Wroclawiu ( no moze kamienice ktore sie zachowaly, co jak co ale niemcy umieli budowac ladne domy mieszkalne)