To,żeT.Ferenc to komuch,od dawna wiadomo i nikogo to nie dziwi.To,że był pomysłodawcą dyskryminacji polskich uczniów i studentów,mnie nie dziwi,przecież to internacjonalistyczna komusza menda.Zdziwienie,o dziwo znajduje poparcie tej dyskryminacyjnej mendy w Radzie Miejskiej Rzeszowa,dlatego twierdzę ,że komuszej antypolskiej rady miejskiej Rzeszowa.
Widziałem na YT jak prezydent Kielc w Winnicy krzyczał ze sceny do tłumu upaińców”Kielce kochaja ukraińców” ponieważ aplauz był mizerny poprawił się “cała Polska kocha ukrainę”.I takich durni ludzie wybieraja na prezydentów.A ja nie życzę sobie by ten pacan mówił w moim imieniu,bo ja ukrów nie “trawię’.
Wydźwięk tego artykułu jest przerażający, zwłaszcza biorąc pod uwagę beztroskę i bezdenną głupotę znacznej części naszego społeczeństwa, koncentrującego się, upraszczając, na pracy na dwóch etatach i zapewnieniu godziwego życia rodzinie z jednej strony, a z drugiej na konsolach, debilnych grach, pejs-zbuku i “lajkach”, promocjach, smartfonach i telewizji. Zidiociałemu klerowi taka sytuacja widać nie przeszkadza, ten jest żywo zainteresowany pozostaniem u władzy tej zaprzańskiej, pejsato-ukrowskiej bandy. Osobiście widziałem kapłana zdejmującego już w godzinach nocnych plakat wyborczy swego pisiatego pupila. Jakże odmienna sytuacja panuje w Czechach, a przede wszystkim na Węgrzech.
Pisząc o „imprezach dla rosyjskojęzycznych” Autor zapewne miał na myśli “ukrojęzycznych”, (motłoch obraziłby się, tak określany); Rosjan jest u nas, jak wiadomo, znikomy odsetek, a ten prastary, znany już przecież w czasach faraonów tzw. język, jak by nie było, znacząco się różni.
@jaro7 Wejdź sobie na obrady rady miasta z kwietnia chyba, wszyscy zgodnie postanowili wspierać finansowo młodzież szkolną i studencką z Winnicy. Mało, że drenują nas z poziomu państwa, to jeszcze doją z gmin.
Polskie instytucje nie dysponują danymi o liczbie Polaków, a gdzie dopiero obcych. Ok, zacznijmy od środka. Asymilacja. Dlaczego od tego? Bo tutaj najtrudniej będzie osiągnąć konsensus, a samo do tego dążenie, wymagać będzie nakładów czasu o wartości dążącej do nieskończoności.
Wg artykułu, o asymilacji mówimy gdy “wśród kilkudziesięciu milionów gospodarzy rozprasza się kilkadziesiąt tysięcy”. Moim zdaniem asymilacja potrafi działać i zadziałać-w trybie dokonanym i skończonym-gdy nawet na 10 mln gospodarzy, przybędzie 11 mln imigrantów.
Jednak nie ma co podawać przykładów USA czy Anglii,bo tam: 1. Gospodarz jest nieporównywalnie bogatszy-a więc bardziej “atrakcyjny”-od imigranta, czego w Polsce tak nie ma; 2. Tam dodatkowo działa szeroko pojęta “globalizacja”-przed którą w Polsce sami też musimy się bronić.
Armia Hallera-dlaczego po wojnie aż tylu wróciło za wodę? W Chicago mityczny milion, dajmy milion w całym USA-skoro asymilacja tam nie działa, to gdzie oni są? Wszyscy pomarli bezpotomnie?
śp. brat mojego dziadka-weteran walk pod Falaise w 1 Dywizji gen Maczka-mieszkał w Chicago, rozmawiałem z nim jako dziecko. Dzisiaj jego dzieci, nie znają prawie ani słowa po Polsku.
Nie podawajmy też Francji. Chyba, że jako coś czego chcemy uniknąć. Duże “getta”-tworzone są też niejako przez przedsiębiorców, którzy właśnie tam lokują np fabryki samochodów,celując w najtańszych pracowników. Wreszcie i Francja i Francuzi,są tak zepsuci, że nijak brać przykład.
Unikając Francji, można jednak przyjrzeć się Alzacji, a więc to już w temacie Niemiec. Niemcy to pierwszy kraj-wymieniony też w tytule artykułu-na podstawie którego powinniśmy analizować procesy asymilacji, chcąc prognozować jej przebieg wobec Ukraińców i Białorusinów w Polsce.
Drugim-w kolejności porządkowej,(bo przywołana w tytule) a nie w”ważności”-Wlk Brytania z wyłączeniem Anglii. Irlandia, Szkocja, Walia dają “materiał badawczy”,m. in. w kontekście”bliskości kulturowej”, którą i my podobno mamy z UA i BY. A UK to przecież też terytoria zamorskie.
Przywołanymi w artykule przykładami są też Baskowie w Hiszpanii i mieszkańcy Tyrolu we Włoszech. Tego-szczególnie w kontekście banderowców-nie wolno pominąć, bo o ile w Paryżu “wojna” jest głównie kulturowa, to tutaj narodowościowa.
Ostatnia z artykułu-o ile pamiętam-Jugosławia, jest tak skomplikowanym tematem, że ja się w tym nie podejmę, choć chętnie się przyjrzę-jeżeli zrobiłby to ktoś inny.
To,żeT.Ferenc to komuch,od dawna wiadomo i nikogo to nie dziwi.To,że był pomysłodawcą dyskryminacji polskich uczniów i studentów,mnie nie dziwi,przecież to internacjonalistyczna komusza menda.Zdziwienie,o dziwo znajduje poparcie tej dyskryminacyjnej mendy w Radzie Miejskiej Rzeszowa,dlatego twierdzę ,że komuszej antypolskiej rady miejskiej Rzeszowa.
Widziałem na YT jak prezydent Kielc w Winnicy krzyczał ze sceny do tłumu upaińców”Kielce kochaja ukraińców” ponieważ aplauz był mizerny poprawił się “cała Polska kocha ukrainę”.I takich durni ludzie wybieraja na prezydentów.A ja nie życzę sobie by ten pacan mówił w moim imieniu,bo ja ukrów nie “trawię’.
Ferenc darmowe bilety obcym studentom, by uczelnie miały z czego żyć, zaś Uniwersytet Rzeszowski Ferencowi medal:
http://www.ur.edu.pl/uniwersytet/aktualnosci/31564,swieto-uniwersytetu-rzeszowskiego.html
Jak to też mówią, śniadanie na zjeździe PZPR, a obiad u biskupa.
Wydźwięk tego artykułu jest przerażający, zwłaszcza biorąc pod uwagę beztroskę i bezdenną głupotę znacznej części naszego społeczeństwa, koncentrującego się, upraszczając, na pracy na dwóch etatach i zapewnieniu godziwego życia rodzinie z jednej strony, a z drugiej na konsolach, debilnych grach, pejs-zbuku i “lajkach”, promocjach, smartfonach i telewizji. Zidiociałemu klerowi taka sytuacja widać nie przeszkadza, ten jest żywo zainteresowany pozostaniem u władzy tej zaprzańskiej, pejsato-ukrowskiej bandy. Osobiście widziałem kapłana zdejmującego już w godzinach nocnych plakat wyborczy swego pisiatego pupila. Jakże odmienna sytuacja panuje w Czechach, a przede wszystkim na Węgrzech.
Pisząc o „imprezach dla rosyjskojęzycznych” Autor zapewne miał na myśli “ukrojęzycznych”, (motłoch obraziłby się, tak określany); Rosjan jest u nas, jak wiadomo, znikomy odsetek, a ten prastary, znany już przecież w czasach faraonów tzw. język, jak by nie było, znacząco się różni.
DEGRENGOLADY ciąg dalszy, czyli w głowie się nie mieści do jakiego stanu upodlenia (i to wobec kogo?) doszliśmy…
@jaro7 Wejdź sobie na obrady rady miasta z kwietnia chyba, wszyscy zgodnie postanowili wspierać finansowo młodzież szkolną i studencką z Winnicy. Mało, że drenują nas z poziomu państwa, to jeszcze doją z gmin.
Polskie instytucje nie dysponują danymi o liczbie Polaków, a gdzie dopiero obcych. Ok, zacznijmy od środka. Asymilacja. Dlaczego od tego? Bo tutaj najtrudniej będzie osiągnąć konsensus, a samo do tego dążenie, wymagać będzie nakładów czasu o wartości dążącej do nieskończoności.
Wg artykułu, o asymilacji mówimy gdy “wśród kilkudziesięciu milionów gospodarzy rozprasza się kilkadziesiąt tysięcy”. Moim zdaniem asymilacja potrafi działać i zadziałać-w trybie dokonanym i skończonym-gdy nawet na 10 mln gospodarzy, przybędzie 11 mln imigrantów.
Jednak nie ma co podawać przykładów USA czy Anglii,bo tam: 1. Gospodarz jest nieporównywalnie bogatszy-a więc bardziej “atrakcyjny”-od imigranta, czego w Polsce tak nie ma; 2. Tam dodatkowo działa szeroko pojęta “globalizacja”-przed którą w Polsce sami też musimy się bronić.
Armia Hallera-dlaczego po wojnie aż tylu wróciło za wodę? W Chicago mityczny milion, dajmy milion w całym USA-skoro asymilacja tam nie działa, to gdzie oni są? Wszyscy pomarli bezpotomnie?
W Anglii i USA-moim zdaniem-asymilacja działa bardzo dobrze, a w przewidywalnym czasie stu lat, w Polsce tak działać na pewno nie będzie.
śp. brat mojego dziadka-weteran walk pod Falaise w 1 Dywizji gen Maczka-mieszkał w Chicago, rozmawiałem z nim jako dziecko. Dzisiaj jego dzieci, nie znają prawie ani słowa po Polsku.
Nie podawajmy też Francji. Chyba, że jako coś czego chcemy uniknąć. Duże “getta”-tworzone są też niejako przez przedsiębiorców, którzy właśnie tam lokują np fabryki samochodów,celując w najtańszych pracowników. Wreszcie i Francja i Francuzi,są tak zepsuci, że nijak brać przykład.
Unikając Francji, można jednak przyjrzeć się Alzacji, a więc to już w temacie Niemiec. Niemcy to pierwszy kraj-wymieniony też w tytule artykułu-na podstawie którego powinniśmy analizować procesy asymilacji, chcąc prognozować jej przebieg wobec Ukraińców i Białorusinów w Polsce.
Drugim-w kolejności porządkowej,(bo przywołana w tytule) a nie w”ważności”-Wlk Brytania z wyłączeniem Anglii. Irlandia, Szkocja, Walia dają “materiał badawczy”,m. in. w kontekście”bliskości kulturowej”, którą i my podobno mamy z UA i BY. A UK to przecież też terytoria zamorskie.
Przywołanymi w artykule przykładami są też Baskowie w Hiszpanii i mieszkańcy Tyrolu we Włoszech. Tego-szczególnie w kontekście banderowców-nie wolno pominąć, bo o ile w Paryżu “wojna” jest głównie kulturowa, to tutaj narodowościowa.
Ostatnia z artykułu-o ile pamiętam-Jugosławia, jest tak skomplikowanym tematem, że ja się w tym nie podejmę, choć chętnie się przyjrzę-jeżeli zrobiłby to ktoś inny.
Jeżeli zaś sam mógłbym przykłady zaproponować, to przyjrzałbym się Łotwie, Słowacji, Czechom i Rosji.
Litwa, Białoruś, Ukraina i Polska – dodaję tylko gwoli formalności.