19 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply

  1. zefir
    zefir :

    To,żeT.Ferenc to komuch,od dawna wiadomo i nikogo to nie dziwi.To,że był pomysłodawcą dyskryminacji polskich uczniów i studentów,mnie nie dziwi,przecież to internacjonalistyczna komusza menda.Zdziwienie,o dziwo znajduje poparcie tej dyskryminacyjnej mendy w Radzie Miejskiej Rzeszowa,dlatego twierdzę ,że komuszej antypolskiej rady miejskiej Rzeszowa.

  2. jaro7
    jaro7 :

    Widziałem na YT jak prezydent Kielc w Winnicy krzyczał ze sceny do tłumu upaińców”Kielce kochaja ukraińców” ponieważ aplauz był mizerny poprawił się “cała Polska kocha ukrainę”.I takich durni ludzie wybieraja na prezydentów.A ja nie życzę sobie by ten pacan mówił w moim imieniu,bo ja ukrów nie “trawię’.

  3. Gaetano
    Gaetano :

    Wydźwięk tego artykułu jest przerażający, zwłaszcza biorąc pod uwagę beztroskę i bezdenną głupotę znacznej części naszego społeczeństwa, koncentrującego się, upraszczając, na pracy na dwóch etatach i zapewnieniu godziwego życia rodzinie z jednej strony, a z drugiej na konsolach, debilnych grach, pejs-zbuku i “lajkach”, promocjach, smartfonach i telewizji. Zidiociałemu klerowi taka sytuacja widać nie przeszkadza, ten jest żywo zainteresowany pozostaniem u władzy tej zaprzańskiej, pejsato-ukrowskiej bandy. Osobiście widziałem kapłana zdejmującego już w godzinach nocnych plakat wyborczy swego pisiatego pupila. Jakże odmienna sytuacja panuje w Czechach, a przede wszystkim na Węgrzech.
    Pisząc o „imprezach dla rosyjskojęzycznych” Autor zapewne miał na myśli “ukrojęzycznych”, (motłoch obraziłby się, tak określany); Rosjan jest u nas, jak wiadomo, znikomy odsetek, a ten prastary, znany już przecież w czasach faraonów tzw. język, jak by nie było, znacząco się różni.

  4. Yogi
    Yogi :

    @jaro7 Wejdź sobie na obrady rady miasta z kwietnia chyba, wszyscy zgodnie postanowili wspierać finansowo młodzież szkolną i studencką z Winnicy. Mało, że drenują nas z poziomu państwa, to jeszcze doją z gmin.

  5. KazimierzS
    KazimierzS :

    Polskie instytucje nie dysponują danymi o liczbie Polaków, a gdzie dopiero obcych. Ok, zacznijmy od środka. Asymilacja. Dlaczego od tego? Bo tutaj najtrudniej będzie osiągnąć konsensus, a samo do tego dążenie, wymagać będzie nakładów czasu o wartości dążącej do nieskończoności.

  6. KazimierzS
    KazimierzS :

    Wg artykułu, o asymilacji mówimy gdy “wśród kilkudziesięciu milionów gospodarzy rozprasza się kilkadziesiąt tysięcy”. Moim zdaniem asymilacja potrafi działać i zadziałać-w trybie dokonanym i skończonym-gdy nawet na 10 mln gospodarzy, przybędzie 11 mln imigrantów.

  7. KazimierzS
    KazimierzS :

    Jednak nie ma co podawać przykładów USA czy Anglii,bo tam: 1. Gospodarz jest nieporównywalnie bogatszy-a więc bardziej “atrakcyjny”-od imigranta, czego w Polsce tak nie ma; 2. Tam dodatkowo działa szeroko pojęta “globalizacja”-przed którą w Polsce sami też musimy się bronić.

  8. KazimierzS
    KazimierzS :

    Nie podawajmy też Francji. Chyba, że jako coś czego chcemy uniknąć. Duże “getta”-tworzone są też niejako przez przedsiębiorców, którzy właśnie tam lokują np fabryki samochodów,celując w najtańszych pracowników. Wreszcie i Francja i Francuzi,są tak zepsuci, że nijak brać przykład.

  9. KazimierzS
    KazimierzS :

    Unikając Francji, można jednak przyjrzeć się Alzacji, a więc to już w temacie Niemiec. Niemcy to pierwszy kraj-wymieniony też w tytule artykułu-na podstawie którego powinniśmy analizować procesy asymilacji, chcąc prognozować jej przebieg wobec Ukraińców i Białorusinów w Polsce.

  10. KazimierzS
    KazimierzS :

    Drugim-w kolejności porządkowej,(bo przywołana w tytule) a nie w”ważności”-Wlk Brytania z wyłączeniem Anglii. Irlandia, Szkocja, Walia dają “materiał badawczy”,m. in. w kontekście”bliskości kulturowej”, którą i my podobno mamy z UA i BY. A UK to przecież też terytoria zamorskie.

  11. KazimierzS
    KazimierzS :

    Przywołanymi w artykule przykładami są też Baskowie w Hiszpanii i mieszkańcy Tyrolu we Włoszech. Tego-szczególnie w kontekście banderowców-nie wolno pominąć, bo o ile w Paryżu “wojna” jest głównie kulturowa, to tutaj narodowościowa.