Prawda boli. Wiem, że składają kwiaty pod pomnikami zbrodniarzy i te pomniki są stawiane już nie tylko na zachodniej Ukrainie. Wątpię, że nastąpi taki dzień, w którym, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszyscy przejrzą na oczy. Ale musimy zrobić na początku porządek w Polsce. Na poziomie władzy rządzącej, która zadba o Polaków. Jako władza ma ona wręcz taki obowiązek. Nie rozumiem, po co Polska wspiera Ukrainę, kiedy nie potrafi zadbać o własnych obywateli i Polaków poza granicami kraju. A władza ukraińska już przyzwyczaiła się do tego, że jest krajem poszkodowanym i każdy jej jest coś dłużny. I dobrze na tym korzystają. Jeśli kraj jest naprawdę biedny, skorumpowany, a ludzie nie mają na chleb, to najlepiej ogłupić ich ideologią. Musi być temat zastępczy – mówi w wywiadzie dla Kresów.pl jedna z polskich działaczek ze Lwowa.

Ostatnio publicysta „Gazety Polskiej” i portalu Niezalezna.pl dr Jerzy Targalski stwierdził, ze marsze ku czci Bandery mają wydźwięk antyrosyjski, a nie antypolski. Czy jako rodowita Polka ze Lwowa czuje się Pani uspokojona takim wyjaśnieniem?



Absolutnie nie. To ogólna propaganda Majdanu, której nie wolno wierzyć. Tym bardziej Polakom, którzy najbardziej ucierpieli z rąk tych zbrodniarzy. Rozumiem, że hasło „sława Ukrainie” i inne tego typu stały się ogólnie przyjęte w państwie ukraińskim, ale trzeba pamiętać, a przede wszystkim znać jego pochodzenie. Nie można tego przyjmować, jak gdyby nic się nie stało – tylko właśnie teraz, gdy Ukraina otrzymała największe wsparcie od rządu polskiego, trzeba upomnieć się o prawdę historyczną, którą inni muszą zaakceptować. Bo prawda jest jedna i nie mamy moralnego prawa nią manipulować, a tym bardziej o niej zapominać w imię bliżej nieokreślonego „lepszego jutra”.

Czy strona ukraińska będzie więc gotowa do przyjęcia prawdy o ludobójstwie na Polakach? Czołowi politycy ukraińscy, z prezydentem Poroszenką na czele, publicznie wychwalają OUN-UPA za bohaterstwo.

Prawda boli. Wiem, że składają kwiaty pod pomnikami zbrodniarzy i te pomniki są stawiane już nie tylko na zachodniej Ukrainie. Wątpię, że nastąpi taki dzień, w którym, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszyscy przejrzą na oczy. Ale musimy zrobić na początku porządek w Polsce. Na poziomie władzy rządzącej, która zadba o Polaków. Jako władza ma ona wręcz taki obowiązek. Nie rozumiem, po co Polska wspiera Ukrainę, kiedy nie potrafi zadbać o własnych obywateli i Polaków poza granicami kraju. A władza ukraińska już przyzwyczaiła się do tego, że jest krajem poszkodowanym i każdy jej jest coś dłużny. I dobrze na tym korzystają. Jeśli kraj jest naprawdę biedny, skorumpowany, a ludzie nie mają na chleb, to najlepiej ogłupić ich ideologią. Musi być temat zastępczy.

Z punktu widzenia przeciętnego ukraińskiego obywatela – to, co zwykło się nazywać Rewolucją Godności, czy rzeczywiście przywróciło ludziom godność? Ukraina ma szansę stać się państwem lepszym, rządzą nią jakościowo lepsi ludzie niż poprzednio?

Z punktu widzenia obywatela ceny są wyższe, a podatki większe. Nie zmieniło się nic u władzy, bo wciąż rządzą ci sami. Werchowna Rada to to samo zbiegowisko, no, może z wyjątkiem kilku nowych pogrobowców Bandery i syna Szuchewycza. Sam Poroszenko wywodzi się z Partii Regionów. A ludzie powoli zaczynają widzieć, że nie o to chodziło. Kraj rozwalony, pracy nie ma, wysoka inflacja i władza, która chwali się, że zmniejszy liczbę podatków. Nie ma różnicy, że ta mniejsza liczba podatków sprowadza się do większej liczby w hrywnach. O żadną godność nie chodziło, a jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. A w tym wypadku jeszcze i o władzę.

Wielu polskich polityków pielgrzymowało na Majdan. Czy czuliście jako Polacy z Ukrainy ich wsparcie? Odczuwaliście, że wasze polskie sprawy to dla nich priorytet?

Polacy z Ukrainy czuli niechęć i odrazę do tych co tam byli. Niektórzy to nawet szli obok Tiahnyboka i krzyczeli „sława Ukrainie”. Może zapomnieli, że są Polakami? O jakim wsparciu dla Polaków z Ukrainy może być mowa pod takim hasłem? Oni dzielą wpływy i kasę, a jak nas będą z Ukrainy wyrzucać, to będą mówić o tolerancji politycznej.

Co zatem najbardziej zagraża Polakom na Ukrainie? Ukrainizacja, sowietyzacja? A może rusyfikacja? Czy w warunkach rehabilitacji OUN-UPA przez czynniki post-majdanowe polskość na Ukrainie ma przyszłość?

O czym Pan mówi? Polakom pozostaje jedno. Posypać głowę popiołem, przeprosić kolejny raz za wszystkie wyimaginowane winy, no i zamknąć się w stosunku do ich „bohaterów”. Bo nie mają innych. A raczej nie chcą mieć. Kraj w którym szanuje się zbrodniarzy, a zabójców uważa za bohaterów, to chory kraj. A ludzie są czasami po prostu niedouczeni lub też popadli w pomajdanową apatię i nie widzą, co się dzieje. Na Ukrainie obecnie jest jedna prawda. Dobra Ukraina i zły Putin, który wszystkiemu winien. A reszta ich nie obchodzi. Mają ideologię, której kurczowo się trzymają, bo inaczej ich konstrukcja rozsypie się jak domek z kart.

Nie obawia się Pani, że głosząc takie tezy narazi się na zarzuty o „służenie Putinowi”? Ukraina wszak, jak to się przyjęło mówić, walczy z „rosyjską agresją” i może nie czas na krytykę Ukrainy z naszej strony?

A kiedy był czas na jakąkolwiek niepoprawną politycznie krytykę? Nie obawiam się krytyki ze strony innych, dlatego że to zdanie jest bardzo często powtarzane na Ukrainie. Nie wspierasz Bandery? Jesteś agentem Putina. To już jak jakieś stado, które podąża za przywódcą i ma tylko dwa określenia: pierwsze – „Na Majdan, za Banderę, wolność, demokrację”, a po drugie – jedno słowo krytyki i jesteś agentem Rosji. Dla mnie osobiście to komplement, gdy ktoś mówi, że jestem rosyjskim agentem, bo w nurcie ogólnego ogłupienia takimi agentami zostają tylko ci, co jeszcze potrafią myśleć. A gdy mówią, że mam wypłatę w rublach – to dodaję, że szkoda, że tylko w wirtualnych.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Tomasz Jasiński

Maria Pyż-Pakosz jest Polką urodzoną we Lwowie, działaczką tamtejszych polskich organizacji, obywatelką Ukrainy.

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz