Malwina Ruso

Bez tej kobiety trudno sobie wyobrazić odrodzenie polskiej kultury w Bielcach. Jest twórcą oraz głównym animatorem działającego przy „Domu Polskim” zespołu „Jaskółki’’. Urodziła się w Bielcach w polskiej rodzinie, dziadkowie jej rodziców zarówno od strony matki, jak i ojca byli Polakami.

Jeden z nich miał swoje korzenie w Chełmie, a drugi w Lublinie. Do Bielc trafili poprzez Kamieniec Podolski i Styrczę. Ożenili się z miejscowymi Polkami i założyli rodziny, które mocno wrosły w mołdawski grunt. Ze Styrczy szybko przejechali do Bielc, ponieważ w wiosce nie było już wolnych gruntów i nie dało się założyć gospodarstw.

W Bielcach, a w zasadzie na ich przedmieściach tzw. Nowych Bielcach, przodkowie pani Malwiny kupili gospodarstwa. Nie były one duże, ale dla władz sowieckich po zajęciu Mołdawii wystarczające, by jej krewnych zapędzić do kołchozu. Ona sama przyszła na świat w 1955 r. Jak sama wspomina, zanim poszła do szkoły w domu rozmawiała wyłącznie po polsku. Dopiero w szkole zaczęła się uczyć języka rosyjskiego i mołdawskiego. W domu zawsze jednak rozmawiała po polsku. Uczyła się też polskich obyczajów i kultury. O jej edukację starała się przede wszystkim jej babcia Róża Lipska. Ona również przygotowała ją do I Komunii Św.

– Czyniła to oczywiście w największej tajemnicy – mówi Malwina Ruso. – Do I Komunii przystąpiłam w Kiszyniowie, dokąd zawiozła mnie babcia, nie mówiąc mi w ogóle dokąd jedziemy. Jechaliśmy do Kiszyniowa chyba cztery godziny. Msza św. była o dwunastej w południe, na jej zakończenie przeszliśmy w procesji do kościoła, który był jeszcze wówczas czynny. Dopiero po latach, gdy byłam dorosła dowiedziałam się, że księdzem, który udzielał mi I Komunii św. był Bronisław Chodanionek. Później razem z babcią chodziłam na tajne nabożeństwa, którym przewodniczył ks. Bronisław. Babcia, prowadząc mnie na nie, zawsze kluczyła. Dopiero, gdy podrosłam uświadomiłam sobie, że podziemna kaplica znajdowała się przy dzisiejszej ulicy Komarowa, gdzie obecnie mieści się dom parafialny. W niej ochrzciłam swoje dzieci i w niej przystąpiły one do I Komunii. Władze najprawdopodobniej wiedziały, że wierni zbierali się na Komarowa, ale jakoś to tolerowały. Wolały zapewne mieć ją pod kontrolą niż śledzić wiernych, zbierających się co tydzień w innym mieszkaniu…

Gdy w latach 90- tych zaczęło się w Bielcach polskie odrodzenie, pani Malwina od razu się w nie zaangażowała. Jako nauczyciel muzyki i dyrygent pracujący w Domu Młodzieży utworzyła grupę „Jaskółki”, która w 1999 r. stała się wokalnym zespołem reprezentacyjnym Stowarzyszenia „Dom Polski”. Przez jej zespół przeszło kilkadziesiąt osób, które w swoich środowiskach są ambasadorami polskości. Pani Malwina od samego początku stowarzyszenia jest także członkiem zarządu. Ma dwoje dzieci, córka mieszka już w Krakowie, gdzie ukończyła Akademię Ekonomiczną. Wyszła za mąż i urodziła dwoje dzieci. Ma polskie obywatelstwo. Syn ukończył politologię na Uniwersytecie Jagiellońskim i również chce pozostać w kraju przodków.

Marek A. Koprowski

Reklama



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz